Reklama

Dwie ławeczki

Mogilno, radni, burmistrz, interpelacja, Rada Miejska
     Dwie ławeczki
     Radny Majcherkiewicz zwrócił uwagę na fakt błyskawicznego załatwiania interpelacji przez Leszka Duszyńskiego, ale tylko tych, które zgłaszają radni związani blisko z politycznym otoczeniem urzędującego burmistrza. Ławka spraw niezałatwionych, zgłaszanych przez innych radnych, z każdą sesją wydłuża się.

 

     SAMI SWOI
     Radny Przemysław Majcherkiewicz z PSL zwrócił na sesji 20 czerwca uwagę na pewną prawidłowość, jaką obserwuje w Radzie Miejskiej. - To dobra praktyka, że radna, radni zgłaszają problemy na sesji Rady Miejskiej, a już nazajutrz jest to robione - mówił ironicznie.
     Zwrócił na przykład uwagę na interpelację radnej Elżbiety Sarnowskiej o naprawę mostku w ciągu ul. Wodnej. - I następnego dnia firma wykonywała naprawę tej nawierzchni - zauważył. Radna Platformy Obywatelskiej zareagowała błyskawicznie i przypomniała, że swój wniosek zgłaszała już wcześniej. - Rozumiem, że kolega Majcherkiewicz, szereg pytań zadając, kieruje się troską o dobro tej gminy, a nie tylko mostek, który chciała Sarnowska - wskazując, że mostek będzie służył nie tylko jej, ale także radnemu i mieszkańcom.
     W tak samo błyskawicznym tempie została według radnego zrealizowana interpelacja innego radnego PO Grzegorza Stochlińskiego. Radnemu chodziło o plac zabaw przy hali, który błyskawicznie po interpelacji był stawiany. - Kiedyś w poprzedniej kadencji pan Stochliński mówił, że trzeba postawić dwie ławeczki. Jeszcze radni z sesji nie wyszli, a ławeczki już stały - kpiąco komentował radny Majcherkiewicz szybkość postawienia ławeczek przy ul. 900-lecia dla ludzi starszych wracających z miasta z zakupami.
     ZASZACHOWAŁ
     Tymczasem radny PSL ponowił któryś raz z kolei na sesji 20 czerwca swój wniosek o rozmieszczenie w parku miejskim stołów do gry w szachy i warcaby: - Nie oczekuję tutaj realizacji w ciągu kilku dni, ale sądzę, że przed wakacjami jest to możliwe. Podpowiedział, że takie stoły mogłaby zasponsorować firma, która jesienią urządzała tereny zielone w parku.
     Burmistrz Leszek Duszyński uzmysłowił radnemu, że ten wniosek zgłosił radny Stochliński już w poprzedniej kadencji Rady Miejskiej. Jak ustaliliśmy, Grzegorz Stochliński ponowił wniosek o montaż stołów do gry w szachy i warcaby już w tej kadencji na połączonych komisjach (w tym rewizyjnej) 21 marca 2011 r. Pisaliśmy o tym w artykule Warcaby w parku. Już wtedy pisaliśmy, że burmistrz Leszek Duszyński był w parku z dyrektor wydziału rozwoju lokalnego Beatą Motyką oglądać ewentualne miejsce, gdzie takie gry można by ulokować. Między innymi zastanawiali się nad tą częścią parku, gdzie kiedyś był grzybek i można było napić się kuflowego piwa. Piętnaście miesięcy temu pisaliśmy, że żadna ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
     Potem faktycznie kilka razy wniosek o stoły do gry ponawiał na sesjach radny Majcherkiewicz. Jesienią ubiegłego roku burmistrz Duszyński zapewniał radnego Majcherkiewicza, że stoły pojawią się na wiosnę z chwilą zakończenia prac przy zazielenianiu parku.
     Na sesji Duszyński nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego stołów jeszcze nie ma: - Tak naprawdę nie wiem dlaczego, bo to jest chyba bardzo prosta rzecz i nie jest zrobiona. Być może nawał inwestycji spowodował, że to nam umknęło.
     W ubiegłym tygodniu rozmawialiśmy z burmistrzem. Okazało się, że stoły do gry w szachy i warcaby w te wakacje już się nie pojawią. Burmistrz nie potrafił podać żadnego terminu. Niewykluczone, że wydział dyrektor Motyki będzie się starać o środki z tzw. małych projektów na zainstalowanie stołów.
     NIE POMALOWAŁ
     Innym wnioskiem ciągle powtarzanym na sesji i nierealizowanym przez burmistrza Mogilna jest prośba radnego PSL Pawła Molendy o pomalowanie metalowych elementów balustrady wiaduktu kolejowego. - Może jestem upierdliwy, ale myślę, że możemy to kiedyś pomalować - radny mówił o brzydkim wizerunku Mogilna od strony wjazdu czy wyjazdu koleją.
     Burmistrz Duszyński przyznawał, że wiadukt rzeczywiście szpeci. Powiedział jednak, że jest gotowy projekt modernizacji wiaduktu i że spróbują pieniądze na remont zorganizować w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, tzw. schetynówek. - Wierzę głęboko, że przy dobrym umotywowaniu otrzymamy wsparcie finansowe - mówił burmistrz.
     Pawła Molendę ta odpowiedź nie satysfakcjonowała: - Nie wiem, czy my się nie rozumiemy. Ja nigdy nie pytałem się o remont wiaduktu, tylko mówiłem o konieczności pomalowania balustrad dla estetyki. Tam już nie ma zdrowego miejsca, tam jest sama korozja.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1065 (28/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości