Reklama

Fiasko wojskowej operacji Barczaka

Poważnie zagrożone są środki unijne, jakie powiat mogileński uzyskał z Regionalnego Programu Operacyjnego na cały pakiet inwestycji w strzeleńskim szpitalu.

6,5 miesiąca pozostało staroście mogileńskiemu Tomaszowi Barczakowi, by rozliczyć inwestycje z udziałem środków unijnych (RPO na lata 2007-2013) w strzeleńskim szpitalu. Szkopuł w tym, że nie zostały one jeszcze nawet rozpoczęte, choć powiat mogileński miał na to czas od 2009 r., gdy podpisał w Urzędzie Marszałkowskim umowę. fot. Paweł Lachowicz

     UMOWA SPRZED 4 LAT
     Jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu, w 2009 r. Zarząd Powiatu Mogilno podpisał umowę z Urzędem Marszałkowskim w Toruniu na dofinansowanie z pieniędzy unijnych powiatowej służby zdrowia. W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013 mogileński SP ZOZ otrzymał około 3,9 mln zł, co stanowiło 65% nakładów, na modernizację Szpitala Powiatu Mogileńskiego. 35% środków, czyli kwotę około 2,1 zł miał już zapewnić powiat mogileński.
Wówczas zaplanowany został podział środków na dwie filie mogileńskiego szpitala: na Strzelno 4.367.505 zł i na Mogilno 1.694.150 zł, licząc razem środki własne i unijne.
     - Do konkursu przystępowaliśmy z planem działań podzielonym na zakup wysokospecjalistycznego sprzętu medycznego oraz dostosowanie obiektów szpitala do wymagań sanitarnych - mówił kilka lat temu poprzedni dyrektor SP ZOZ Jerzy Kriger. Wszystko po to, by dwie filie szpitala powiatowego spełniły wszystkie obowiązujące normy i standardy w służbie zdrowia.
     RUSZYLI OSTRO
     Do 11 lutego 2011 r. zakupy sprzętu i prace w szpitalach w Mogilnie i Strzelnie postępowały wyraźnie do przodu. Wyremontowano skrzydło budynku strzeleńskiego szpitala, w którym znalazła się pracownia radiodiagnostyki i endoskopii oraz przeniesiona została poradnia chirurgiczna.
     Przez dwa pierwsze lata, od 2009 r. wymieniono prawie cały sprzęt medyczny w obu filiach szpitala, w Mogilnie i Strzelnie.
     Z wykorzystaniem dofinansowania unijnego, w latach 2009-2011 w szpitalu w Mogilnie wykonano podjazd dla karetek oraz wykonano instalację przeciwpożarową. Zgodnie z planem na lata 2011-2013 wybudowano instalację gazów medycznych w szpitalu mogileńskim, a od strony parkingu dobudowywana jest aktualnie klatka schodowa z szybem windowym i sanitariatami.
     HAMULEC ZACIĄGNIĘTY W STRZELNIE
     Za to w szpitalu strzeleńskim po 2011 r. prace remontowe stanęły praktycznie w miejscu. A planowano tam w latach 2011-2013 z wykorzystaniem środków unijnych z podpisanej w 2009 r. umowy: dobudowę klatek schodowych oraz sal chorych, wyrównanie różnicy poziomów między oddziałami przez wbudowanie windy, modernizację oddziału ginekologiczno - położniczego i dziecięcego, modernizację sali operacyjnej, budowę instalacji gazów medycznych. Wszystko za kwotę około 2,3 mln zł.
To wszystko miało współgrać z rozbudową szpitala, już ze środków własnych. Rozbudowa zgodnie z wykonanym projektem dotyczy wykonania nadbudowy nowego skrzydła szpitala o 1 piętro oraz podniesienie dachu nad budynkiem głównym szpitala.
     WARIANT ROZBUDOWY
     Cały plan strzeleńskich remontów zatrzymał jeden fakt, skrywany przed opinią publiczną przez starostę Tomasza Barczaka i członków Zarządu Powiatu Mogilno, a ujawniony rok temu, na wyjazdowej sesji powiatowej w Bielicach 31 maja 2012 r. przez radnego PO Przemysława Zowczaka. Wariant rozbudowy szpitala w bok zaczął wypierać wśród powiatowych notabli zapisany w projekcie pomysł nadbudowy szpitala w górę. Do tego momentu wszyscy byli przekonani, że szpital będzie nadbudowywany. Ani dyrektor Kriger ani starosta Barczak o zmianach koncepcji nic nigdy nie mówili. Gdyby nie informacje żony radnego powiatowego Przemysława Zowczaka, zasłyszane od mieszkańców, rok radni na sesji powiatowej nie rozmawialiby o zamieszaniu wokół koncepcji przebudowy strzeleńskiego szpitala.
     Co jest powodem kłopotów z przebudową szpitala w Strzelnie?
     Okazało się, że przy nadbudowie szpitala, trzeba by na kilka miesięcy wyłączyć dwa piętra szpitala w Strzelnie z leczniczej działalności. Takie są wymogi. - W związku z brakiem działalności leczniczej stracilibyśmy około 2 mln zł, w związku z tym jest nowa koncepcja - starosta potwierdził rok temu informacje radnego Zowczaka. O tyle mniejszy byłby kontrakt na kolejny rok zawarty z NFZ, a  to byłby początek jeszcze większych kłopotów finansowych SPZOZ Mogilno.
     Starosta Barczak prosił rok temu radnych o trochę spokoju, bo za chwilę ma się wyjaśnić, w jakim kierunku pójdzie modernizacja strzeleńskiego szpitala. Mówił, że dyrekcja SPZOZ jest w trakcie rozmów z projektantem wykonania nadbudowy szpitala i rozmawia w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu.
     ROK MILCZENIA
     Przez rok radni nie poznali jednak nowej koncepcji.
     Na sesji Rady Powiatu 29 maja, Przemysław Zowczak pytał ponownie starostę o prace remontowe w strzeleńskim szpitalu. Interesowało go także, czy jest zagrożone zrealizowanie zawartej jeszcze w poprzedniej kadencji Rady Powiatu umowy z samorządem województwa na dofinansowanie z RPO na lata 2007-2013. Pytał, czy nie ma niebezpieczeństwa, że środki unijne, które starosta i Zarząd Powiatu mogli wykorzystać - po prostu przepadną.
     Starosta potwierdził, że planowane prace remontowe w Strzelnie stoją w miejscu. - Rzeczywiście, żeśmy tego nie zrobili - mówił.
     Tomasz Barczak powtórzył to, co mówił rok temu: - Główna przyczyna jest taka, że nikt wcześniej nie powiedział nam, że, żeby remontować górę szpitala szpitala trzeba dwa piętra wyłączyć z użytkowania.
     WOJSKO NA RATUNEK
     Teraz Tomasz Barczak tłumaczył radnym, że wpadli na pomysł, by ratunkiem dla zagrożonych operacji na czas remontu, było ściągnięcie do Strzelna wojskowego szpitala polowego. Starosta napisał prośbę do Ministra Obrony Narodowej o skierowanie do Strzelna wojskowego szpitala polowego, który kwateruje w Bydgoszczy. - Żeby zrobić takie ćwiczenia i go rozwinąć w Strzelnie. Myśleliśmy, że może nam się uda - starosta zwierzał się przed radnymi.
Minister pisemnie odmówił, argumentując to tym, iż jest to szpital NATO-wski, który w każdej chwili musi być gotowy do działań, nie tylko na terenie Europy.
     - Odmówił i nie będziemy tego robić. Stoimy w kropce, co zrobić z tym podniesieniem piętra i z salą operacyjną. To jest rzeczywiście wielki problem - uważał starosta. Mówił, że dla nowego dyrektora SPZOZ Michała Ogrodowicza będzie to sprawa, z którą będzie musiał szybko się zapoznać. - Będzie musiał jechać do Urzędu Marszałkowskiego, co tu dalej zrobić. Myślę, że uda nam się, żeby coś innego tutaj wymyślić - mówił starosta.
     ODWRÓT OD ROZBUDOWY
     Radny Zowczak dziwił się, że znowu obowiązującą jest koncepcja nadbudowy szpitala, skoro zaledwie kilka miesięcy temu mowa już była, nie o nadbudowie tylko o rozbudowie szpitala. - Nie wiem, czy wróciliśmy z powrotem do koncepcji podniesienia. Szkoda, że takie informacje nie są ujawniane w informacjach z prac Zarządu Powiatu, jakie otrzymują radni - mówił radny Zowczak.
     BEZ ROZGRANICZANIA
     Radny Zowczak przypomniał także, że w ubiegłej kadencji powiatu była taka dżentelmeńska umowa, że dochody ze sprzedaży majątku, na którym gospodarował SPZOZ w Strzelnie pozostają jako dodatkowy zastrzyk finansowy dla tej części służby zdrowia, która znajduje się w Strzelnie. - Czy pan panie starosto nadal uznaje za obowiązujące te ustalenia? - pytał Zowczak. Miał tu na myśli pieniądze, które w przyszłości mogą wpłynąć ze sprzedaży budynków po byłej Przychodni Zdrowia i po kotłowni.
     Tomasz Barczak potwierdził, iż zawsze była mowa o tym, iż pieniądze ze sprzedaży mienia, na którym gospodarował SPZOZ trafią zawsze do SPZOZ-u. Dodał jednak, że akurat w tym przypadku, o którym mówi radny Zowczak, nie wie on czy pieniądze trafią do Mogilna czy do Strzelna. - Nie chciałbym tego rozgraniczać - mówi Barczak.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1113 (24/2013)

 

 

Komentarz

     Lekarze w kamasze

     Zarząd Powiatu Mogilno i starosta mogileński nie mają żadnego pomysłu, jak przeprowadzić niezbędne prace modernizacyjne w szpitalu strzeleńskim, tak aby z jednej strony uzyskać wskaźniki standaryzacyjne, niezbędne do funkcjonowania szpitala na obszarze Unii Europejskiej (takie wskaźniki muszą być spełnione do 2016 r.), a z drugiej strony, aby nie stracić unijnego dofinansowania.
     To drugie akurat jest bardzo realne, bo zostało staroście raptem 6,5 miesiąca, by móc rozliczyć inwestycje z unijnym dofinansowaniem.
     Środki unijne zostały uzyskane w 2009 r. i do dziś przez 4 lata nikt w powiecie nie ma żadnego pomysłu na to, jak je spożytkować. Wszystko przez to, że prowadząc inwestycje w szpitalu (np. nadbudowę o jedno piętro), trzeba wyłączyć z użytkowania dwa poziomy szpitala. Starosta mówi, że wcześniej nikt o tym ich nie uprzedzał. I dziś z tej matni nie ma dobrego wyjścia. Można nie rozbudowywać szpitala, ale czy osiągnie on wtedy wskaźniki. Starosta nie chce zamykać oddziałów na kilka miesięcy, bo to strata lekko licząc około 2 mln zł. Kontrakt z NFZ za 2013 rok nie zostanie wykonany i następny na 2014 rok będzie dokładnie o taką kwotę mniejszy.
     Starosta próbował ściągnąć do Strzelna wojskowy szpital polowy z Bydgoszczy, ale okazało się, że ten NATO-wski twór musi być gotowy na wypadek znacznie poważniejszych działań niż problemy szpitala w Strzelnie.
     Czasami odnoszę wrażenie, że starosta nie chce wcale przeprowadzić tych prac modernizacyjnych w szpitalu w Strzelnie. Od 2009 r. jednak trochę czasu minęło, a od ujawnienia tej sprawy w maju zeszłego roku też minął rok czasu. Czyżby tylko wojsko przyszło staroście do głowy na ratunek.
     A może ma rację jednak radny Bartosz Nowacki, która retorycznie pyta, czy nowy dyrektor postawi na rozbudowę szpitala w Mogilnie, a Strzelno zostanie wyodrębnione w osobną jednostkę. Starosta na sesji odpowiedział: - Warianty są różne. Mam wrażenie, że uszło to uwadze radnych, a to może być ważna wypowiedź.
     Sprawa szpitala pokazuje - że wbrew temu co mówi publicznie radny Przemysław Majcherkiewicz, że teraz to się fajnie rządzi, bo płyną pieniądze z Brukseli - wcale nie jest łatwo jego partyjnemu koledze wykorzystać środki unijne.
     Zastanawiam się także nad tym, kto miał w tym szpitalu polowym operować pacjentów. Lekarze wojskowi czy obecni lekarze ze Strzelna. Coś mi się wydaje, że w praktyce sprawdziłoby się powiedzenie marszałka Dorna sprzed kilku lat - lekarze w kamasze.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1113 (24/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości