Dzisiejszy jaz na rzece Pannie przy ul. Poznańskiej jest rozsypującą się drewnianą budowlą
fot. Joanna Świetnicka
Burmistrz, Leszek Duszyński, stanu technicznego, jaz, rzeka Panna
Jaz drewniany zniknie, nowy będzie murowany
Administrujący jazem Kujawsko-Pomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku w tym roku przygotuje dokumentację projektową, a w przyszłym roku odbuduje jaz: rozbierze drewniany, wybuduje betonowy. Po wybudowaniu gmina Mogilno przejmie na mocy porozumienia eksploatację i utrzymanie jazu.
JAZ POLITYCZNY
Sprawa stanu technicznego drewnianego jazu, który spiętrza wodę na rzece Pannie przy ul. Poznańskiej i stabilizuje poziom wody w Jeziorze Mogileńskim, była szczególnie gorącym tematem w 2009 r. i 2010 r. Wtedy wykorzystywały go przed wyborami samorządowymi do walki politycznej z burmistrzem Leszkiem Duszyńskim, środowiska związane z PSL-em i skrajną prawicą. Krąg ludzi skupionych wokół byłego wiceburmistrza, odwołanego z funkcji w 2006 r. Przemysława Majcherkiewicza, uważa, że jaz powinien błyskawicznie zostać zmodernizowany przez gminę Mogilno, bo jego stan jest tragiczny. Może grozić to katastrofą budowlaną, której skutki dla środowiska naturalnego są dziś trudne do przewidzenia. W sprawie jazu wypowiadał się także w tonie alarmistycznym na sesjach w kadencji 2006-2010 ówczesny radny powiatowy Radosław Trepiński.
Sprawa była tak gorąca, że politycy straszyli opinię publiczną zalaniem parku, zalaniem Mogilna, atakując przy okazji budowę fontanny w parku jako inwestycję niepotrzebną, w sytuacji, gdy stan techniczny jazu tak zagraża miastu.
Sprawa jazu była tak rozdmuchana, że starosta Tomasz Barczak wpisał ją nawet do swego programu wyborczego, kandydując na fotel burmistrza Mogilna, które to wybory przegrał.
RZEKA POD POZNAŃ, ALE BEZ JAZU
Tymczasem właścicielem drewnianego jazu jest Skarb Państwa, a od samego początku (lata 90. ubiegłego wieku) administruje nim Kujawsko-Pomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku. W 2003 r. rzeka Panna przeszła pod zarząd Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu (ale bez jazu).
Starosta Tomasz Barczak na wniosek K-PZMiUW we Włocławku przeniósł prawa własności budowli piętrzącej - jazu na rzecz RZGW w Poznaniu. RZGW odwoływał się od decyzji starosty najpierw do wojewody kujawsko-pomorskiego, potem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, by w końcu złożyć kasację w warszawskim NSA.
W efekcie Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu wygrał. NSA uznał za nieważne obydwie decyzje starosty mogileńskiego: zarówno w sprawie cofnięcia K-PZMiUW pozwolenia na piętrzenie, jak również przeniesienia własności jazu.
POPRZEDNICY NIE MARTWILI SIĘ
Fatalny stan jazu uwidoczniła wykonana już kilkanaście lat temu ekspertyza techniczna obiektu.
Analizując dokumenty dotarliśmy do działań, które podejmowano w sprawie jazu w okresie ostatnich 14 lat. Już wtedy były pierwsze symptomy tego, że z jazem może dziać się coś niedobrego. 14 lat temu, w 1999 r. opracowano ekspertyzę dotyczącą jazu na Pannie, wykonaną przez Gospodarstwo Pomocnicze Górnonotecki System Wodno Gospodarczy.
Mogilnem rządził wtedy burmistrz Stanisław Łaganowski i jego zastępca Przemysław Majcherkiewicz. Gmina zapłaciła 15 listopada 2001 r. 40.000 zł za projekt przebudowy jazu. Całość kosztów projektu wyniosła 46.650 zł. Przeanalizowaliśmy protokoły z posiedzeń ówczesnego zarządu gminy i nie trafiliśmy nawet na najmniejszą dyskusję ówczesnego burmistrza Łaganowskiego czy jego zastępcy na temat jazu jego stanu technicznego i znaczenia dla jeziora mogileńskiego. Tak samo było w kadencji 2002-2006, gdy burmistrzem był Jacek Kraśny a jego zastępcą nadal Przemysław Majcherkiewicz.
JAZ NIE JEST JUŻ TRENDY
Co ciekawe, od momentu wygrania wyborów w 2010 r. przez Leszka Duszyńskiego, temat jazu zniknął z publicznej dyskusji. Nikt już nie atakował burmistrza Mogilna, nie domagał się od niego, by modernizował drewniany jaz, nikt nie straszył mogilnian zalaniem miasta.
DOPROWADZIŁ DO KOŃCA
Tymczasem burmistrz Duszyński cały czas prowadził rozmowy i wymianę pism z przedstawicielami Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku.
19 kwietnia w gabinecie burmistrza Duszyńskiego odbyło się spotkanie w sprawie jazu. K-PZMiUW reprezentowali Jacek Duda i Janusz Szablowski. Przedstawiciele K-PZMiUW poinformowali o działaniach podjętych w sprawie odbudowy urządzenia piętrzącego wody rzeki Panny.
W bieżącym roku ma zostać zlecone opracowanie dokumentacji projektowej urządzenia - w tym i operatu wodnoprawnego na piętrzenie wód rzeki Panny wraz z instrukcją gospodarowania wodą. W przyszłym roku planowane są prace budowlane przy wznoszeniu zupełnie nowego, murowanego urządzenia piętrzącego wodę.
Kolejnym ważnym problemem, poruszanym podczas spotkania, było ewentualne zawarcie porozumienia pomiędzy gminą Mogilno a K-PZMiUW we Włocławku w sprawie przyjęcia do eksploatacji przez Gminę Mogilno jazu piętrzącego na rzece Pannie, po jego wybudowaniu. Gmina Mogilno, w czasie obowiązywania pozwolenia wodno-prawnego byłaby zobowiązana do eksploatowania urządzenia oraz do ponoszenia ciężarów i obciążeń związanych z jego eksploatacją. Jest już gotowy projekt takiego porozumienia.
Leszek Duszyński powiedział reporterowi Pałuk: - Niezwykle ważna w tej sprawie jest diametralna zmiana stanowiska K-PZMiUW we Włocławku. Dojście do porozumienia nie było jednak łatwe. Pierwszy raz od co najmniej kilkunastu lat mamy realną szansę ostatecznego rozwiązania problemu jazu.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1109 (20/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze