Reklama

Kobiety niezadowolone, nie dostały pracy

Spośród 160 złożonych podań, komisja rekrutacyjna w ratuszu wybrała 29 osób do pracy w ekipie remontowej, do sprzątania ulic i na stanowisku tzw. Agatki. Niezadowolone kobiety przyszły na sesję Rady Miejskiej. Chciały, by o tym, kto dostanie pracę zadecydowało losowanie, a nie podanie o pracę. Przewodniczący komisji Piotr Dubicki zapowiedział, że komisja zdania nie zmieni i nie wycofa się ze swych decyzji.

Na połączone komisje Rady Miejskiej przybyło 14 kobiet, które nie zgadzają się z wyborem komisji rekrutacyjnej 29 osób na stanowiska robotnicze w gminie fot. Paweł Lachowicz

     REKRUTACJA
     Zakończyła się rekrutacja na stanowiska robotnicze w gminie Strzelno. Każdy zainteresowany mógł składać podanie o pracę (CV) do 15 kwietnia w sekretariacie Urzędu Miejskiego. Wnioski złożone po 15 kwietnia, jak zaznaczył burmistrz Ewaryst Matczak, nie były rozpatrywane.
     Przeprowadzona rekrutacja wiąże się z zapowiedziami burmistrza, który już w grudniu 2015 r. mówił, że stopniowo będzie wygaszał zatrudnianie pracowników interwencyjnych w gminie. Burmistrz mówił wówczas, że od 2016 roku wchodzi w życie nowy kodeks pracy. - Ale zatrudnimy kilkadziesiąt osób na umowy stałe o pracę - tłumaczył burmistrz.
     Powołana została komisja rekrutacyjna w składzie: radny Piotr Dubicki (przewodniczący), radna Irena Mohylowska, szef brygady remontowej Jan Kapica, Monika Fajfer (specjalista ds. kadrowych), Joanna Nosek i Zofia Niedziela (M-GOPS).
     5 kwietnia odbyło się spotkanie komisji z burmistrzem, na którym włodarz gminy nakreślił, jak widziałby powołane stanowiska. Jak powiedział nam Piotr Dubicki, te wszystkie prace, które w tej chwili wykonują pracownicy interwencyjni, będą wykonywały stałe ekipy. Powstanie w związku z tym stała ekipa sprzątająca, remontowa, obsługa autobusów szkolnych, tzw. Agatki dbające o bezpieczeństwo na przejściach dla pieszych oraz gońcy, którzy dostarczać będą urzędową pocztę na wioskach.
     PRZYJĘCI
     W sumie wpłynęło 160 podań o pracę. Komisja przeprowadziła wstępną rekrutację, a następnie wybrane osoby przeszły jeszcze etap rozmów indywidualnych. 29 osób, które pozytywnie przeszły rekrutację zatrudnionych zostanie na umowę o pracę od 1 czerwca w ekipie sprzątającej i remontowej.
     W dziale obsługi autobusów szkolnych zatrudnione zostały: Beata Pawłowska, Anna Banasik, Agnieszka Dobrzyńska, Ilona Wróblewska. Do pracy na stanowisku tzw. Agatki zatrudnione zostały: Justyna Ciszewska, Ewa Banasik, Karolina Kopińska, Kamila Moskal. W dziale sprzątania ulic zatrudnione zostały: Teresa Gawalska, Mariola Późniak, Mirosława Kazana, Mariola Rajewska, Krystyna Ginalska, Beata Podgórska, Małgorzata Łapka, Nina Nadolna. W dziale ekipy remontowej zatrudnieni zostali: Krzysztof Poturalski, Jarosław Matuszak, Piotr Błochowiak, Janusz Brodala, Maciej Schwartz, Arkadiusz Szkudlarek, Wojciech Andrzejewski, Marian Witucki, Jan Błachut, Artur Karpiński. Jako gońcy zatrudnione zostały: Donata Zientara i Bożena Żebrowska.
     BYŁY ROZRÓBY
     Na połączone komisje Rady Miejskiej 29 maja przybyli oburzeni mieszkańcy, którzy złożyli podania o pracę, ale do pracy nie zostali przyjęci. Wcześniej te osoby były zatrudniane przez burmistrza w ramach prac interwencyjnych. - Komisja pracowała bardzo ciężko i uważam, że wybrała rzetelnie. Przyjmiemy do pracy 29 osób. Są wśród nich osoby starsze, które popracują sobie do emerytury. Później zwolnią miejsce innym - tłumaczył burmistrz Matczak.
     Zdaniem Piotra Dubickiego sytuacja była o tyle trudna, że były podania młodych ludzi, którzy pracują i to za większe pieniądze niż dostaliby w Urzędzie. - Okazuje się, że wiele z nich ma dobre zawody i mogliby pracować za większe pieniądze. Spawacz, który mógłby zarobić 3.000 zł w Mogilnie, woli za 1.000 zł zamiatać w Strzelnie ulice. Były takie sytuacje. Głównie chodziło o to, że opieka społeczna przedstawiała swoje racje dotyczące warunków bytowych. Chodziło o to, żeby utworzyć stałą ekipę remontową i stałą grupę, która będzie utrzymywała czystość. Są wśród nich takie osoby, które za rok czy dwa idą na emeryturę i zwolnią miejsca. Oni są tak spracowani, że chętnie pójdą na emeryturę - mówił radny Dubicki.
     Wybrane osoby przyjęte zostają na okres próbny. Jeżeli po trzech miesiącach okaże się, że się sprawdziły, zostaną przyjęte na czas nieokreślony. - Praca w komisji była na tyle trudna, że musieliśmy wzywać Straż Miejską, bo na rozmowy kwalifikacyjne przychodziły osoby pod wpływem alkoholu. Zaczęli awanturować się i rozrabiać - dodał radny Dubicki.
     NIE MAJĄ Z CZEGO ŻYĆ
     Na obrady poproszonych zostało 14 osób, które czekały na korytarzu.
     Grażyna Pieczyńska twierdziła, że w jej domu nikt nie ma dochodu. - Z czego mamy żyć, mamy kamienie jeść? Pytam się - mówiła rozżalona.
     Wśród przybyłych na obrady osób była również mieszkanka Strzelna Grażyna Rzetelna, która zarzucała komisji, że wybór osób był niewłaściwy. Radny Piotr Dubicki, a zarazem przewodniczący komisji rekrutacyjnej nie dopuścił jej do głosu. - Pani akurat w tym względzie nie powinna zabierać głosu. Pani nie była w żaden sposób zainteresowana, nie złożyła pani podania o pracę, więc nie wiem, czy pani jest zainteresowana w tej sprawie - mówił radny.
     - Ja nie będę dyskutować z panem, panie Dubicki. Ja się zwracam do radnych gminy, nie do pana. A nie ja jestem zainteresowana, tylko moja córka. Moja córka nie będzie się poniżała. Ja nie pozwolę na to, aby nieuczciwych ludzi poprzyjmować do pracy. Pani z Młynów to jest rodzina. Córka moja zapieprzała 2 tygodnie na wolontariacie. Nigdy nie odmówiła pracy, nigdy nie chorowała. To jest uczciwość przyjęcia ludzi do pracy? - krzyczała Grażyna Rzetelna.
     Krystyna Czulińska mówiła, że jest kilka kobiet, którym brakuje rok czy dwa do emerytury. Ona do takich osób się zalicza. - Chodzi o to, żeby przepracować jeszcze do emerytury. Gdzie mnie zatrudnią przed sześćdziesiątką? A są również osoby, które pracują i na nowo są pozatrudniani - mówiła.
     Mieszkanki tłumaczyły, że bez pracy nie będą miały pieniędzy na czynsz i bieżące rachunki.
     - Ja jestem wdową z dwójką dzieci i nie mam ani zapomogi, ani kuroniówki. Niczego. W przyszłym roku mam komunię, z czego mam zrobić za 300 zł zapomogi? I ja pracy nie dostałam. Kto mi pomoże? Nie mam nic, tylko zapomogę - mówiła Ewa Piwońska, mama dwójki dzieci, która od dwóch lat jest wdową.
     ZROBIĆ LOSOWANIE
     Mieszkanki proponowały, aby anulować podjęte decyzje i wybór komisji rekrutacyjnej, zwołać wszystkie osoby ubiegające się o pracę i zrobić losowanie. - Jak nie zostaniemy wylosowani, nie będziemy mieli do nikogo pretensji - mówiła Grażyna Rzetelna.
     Burmistrz dodał, że nie chciał zlecać prac firmie zewnętrznej, bo chciał dać ludziom pracę. Zaproponował, że jeszcze raz spotka się z komisją. - Jeżeli komisja zmieni swoje zdanie albo to podtrzyma, to zostanie tak jak jest, a jak nie to wrócimy do sprawy - mówił Ewaryst Matczak.
     Ostatecznie burmistrz zaprosił mieszkańców na spotkanie dzisiaj w czwartek 1 czerwca do Urzędu Miejskiego.
     Następnego dnia odbyła się sesja Rady Miejskiej. Radna Magdalena Harasimowicz-Zawodniak pytała burmistrza, jaka zapadła decyzja w związku z zatrudnieniem 29 osób. Radna pytała, czy burmistrz przychyli się do prośby mieszkanek, które były na komisji.
     DECYZJA KOMISJI OSTATECZNA
     Radny Piotr Dubicki stwierdził, że to powołana komisja miała za zadanie wyłonić najlepszych pracowników do stałej ekipy remontowej i sprzątającej. - Wczoraj było spotkanie komisji i jej członkowie stwierdzili, że nie widzą potrzeby spotykania się po raz kolejny i rozpoczynania procedury od nowa pod presją pani, która nie miała nic wspólnego z działaniem komisji. Ta pani nie złożyła wniosku i nie brała udziału w rozmowach kwalifikacyjnych z komisją. A po naszym spotkaniu chełpiła się i wygadywała w mieście: „ale zrobiłam im zadymę”. Komisja miała za zadanie wytypować osoby do pracy i to rzetelnie wykonała - dodał Piotr Dubicki.
     Po sesji radni Piotr Dubicki i Irena Mohylowska potwierdzili nam, że członkowie komisji rekrutacyjnej nie zamierzają podjąć już rozmów z mieszkańcami, a wybrani pracownicy i decyzja o ich zatrudnieniu jest ostateczna.
     Film w zakładce Filmy.

Paweł Lachowicz
współpraca
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1320 (22/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości