Reklama

Marek Mądrowski pokieruje klubem

Zarząd Noteci Gębice od piątku pracuje w nowym składzie
     Marek Mądrowski pokieruje klubem
     Tadeusz Krotoszyński przeszedł na zebraniu do ataku: - Ktoś chciał ścięcia mojej głowy. Macie ją, ja winny się nie czuję. I uderzył mocno w byłego skarbnika klubu Jana Szpuleckiego: - Wszedł człowiek z innego środowiska i otoczenia, a pan nie mógł się z tym po prostu pogodzić. Od tego czasu szukał pan na mnie haka.

Moment konstytuowania się nowego zarządu „Noteci” Gębice. Od lewej: członek Andrzej Konieczka, skarbnik Krzysztof Barszcz, sekretarz Krzysztof Kowalski, prezes Marek Mądrowski, członek Grzegorz Łukomski i członek Jan Szpulecki. fot. Paweł Lachowicz

    3 września w sali OSP w Gębicach odbyło się nadzwyczajne walne zebranie klubu Noteć Gębice. Zostało zwołane po tym, jak kontrola komisji rewizyjnej klubu (15 sierpnia) i kontrola komisji Urzędu Gminy (18 sierpnia), powołanej zarządzeniem burmistrza Mogilna w składzie: skarbnik gminy, dyrektor wydziału finansowego Emilia Gałęzewska, Jolanta Kowalska z wydziału finansowego oraz Katarzyna Wasilewska z wydziału promocji, wskazały na niedociągnięcia i nieprawidłowości przy wydatkowaniu gminnej dotacji przez prezesa klubu Tadeusza Krotoszyńskiego.
    O licznych uchybieniach pisaliśmy dwukrotnie w Pałukach z 26 sierpnia i 2 września. Najważniejsze uchybienia publikujemy w ramce obok.
    Na początku zebrania, które prowadził Andrzej Konieczka, przewodniczący komisji rewizyjnej klubu Szymon Jaroszek odczytał protokół po przeprowadzonej kontroli 15 sierpnia. Potwierdził to, co pisaliśmy wcześniej w gazecie, że komisja dopatrzyła się wielu uchybień w pracy dotychczasowego zarządu.
    REZYGNACJA PRZYJĘTA
    Przypomnijmy, że 26 sierpnia, w dniu, w którym ukazał się w Pałukach artykuł o sytuacji finansowej w klubie Kurczaki, alkohol, kurs dla synów, Tadeusz Krotoszyński złożył w godzinach popołudniowych rezygnację z funkcji prezesa klubu.
    Podczas zebrania 3 września rezygnacja została przyjęta w tajnym głosowaniu. Głosy przeliczył członek komisji rewizyjnej Lech Kwiatkowski. Za odwołaniem prezesa głosowało 33 członków na 41 obecnych na zebraniu.
    DYMISJA PRZYJĘTA
    Podczas walnego zebrania swą dymisję złożył również dotychczasowy zarząd klubu. Pracował on w składzie: Jan Szpulecki - skarbnik, Grzegorz Łukomski - sekretarz i członkowie - Stanisław Wiśniewski, Krzysztof Kowalski oraz Jan Łuczak. 35 osób obecnych na zebraniu głosowało za przyjęciem dymisji.

Ostra wymiana zdań na temat finansów klubu toczyła się pomiędzy dotychczasowym skarbnikiem klubu i gospodarzem obiektu Janem Szpuleckim (z lewej) a odwołanym z funkcji prezesa po ujawnieniu nieprawidłowości w klubowej kasie Tadeuszem Krotoszyńskim fot. Paweł Lachowicz

    WYBORY
    41 członków klubu głosowało nad wyborem nowego zarządu. Głosy oddane w głosowaniu tajnym liczyła wybrana komisja skrutacyjna w składzie: sołtys Gębic Maria Nadolna, radny Rady Miejskiej z Gębic Ryszard Strzelecki oraz radny Rady Miejskiej z Gozdanina Stanisław Redmann.
    Do nowego zarządu zaproponowano kandydatury: Marka Mądrowskiego, Krzysztofa Kowalskiego, Andrzeja Konieczki, Jana Łuczaka, Grzegorza Łukomskiego, Jana Szpuleckiego oraz Krzysztofa Barszcza.
    Najmniej głosów otrzymał Jan Łuczak, który w efekcie nie wszedł w skład 6-osobowego zarządu. Po ukonstytuowaniu się nowym przewodniczącym zarządu klubu został Marek Mądrowski, sekretarzem Krzysztof Kowalski, skarbnikiem Krzysztof Barszcz. Natomiast Andrzej Konieczka, Grzegorz Łukomski i Jan Szpulecki zostali członkami zarządu.
    - MACIE MOJĄ GŁOWĘ
    Podczas dyskusji o stanie finansów klubowych doszło do ostrego starcia słownego między Tadeuszem Krotoszyńskim a skarbnikiem klubu w poprzednim zarządzie Janem Szpuleckim.
    Tadeusz Krotoszyński powiedział m.in: - Chciałbym nowemu zarządowi życzyć wszystkiego najlepszego i podziękować osobom, które harowały i brały czynny udział w pomocy przy tworzeniu boiska. Muszę powiedzieć, że niektórzy panowie z całą stanowczością przeszkadzali. I tu chciałbym dodać, że zaczęliśmy coś robić dzięki uprzejmości pana burmistrza, bo pan burmistrz jest za sportem. Może tutaj będę nieskromny, ale chciałbym powiedzieć, że to ja załatwiłem większą dotację do klubu niż obecnie to wyglądało. Okoliczności tak się złożyły, że nie pozwolono mi dokończyć dzieła, które rozpocząłem i bardzo jest mi przykro, jeśli zawiodłem was i przepraszam. Ale oskarżenia też zostały wysunięte za szybko i przedwcześnie. Niektórzy z was nie pozwolili mi, ani dokończyć tego boiska, ani zakończyć rok bilansowy. Ja nie wiem. Ktoś mnie oskarżał, kopał, chciał ścięcia mojej głowy. Macie ją, ja winny się nie czuję. Kontrola jeszcze trwa i na dzień dzisiejszy nie można mnie oskarżyć.
    Jan Szpulecki przypomniał byłemu prezesowi od czego zaczęła się cała awantura. Zarzucił mu, że ten pozbawił go właściwie pełnienia funkcji skarbnika, na którego wybrało go zebranie członków. - Od 2009 r. prowadziłem książkę kasową, a w 2010 r. pan przejął wszystko łącznie z pieniędzmi, korespondencją i prowadził to pan bez żadnej  kontroli. Pan tylko przyniósł jakiś tam rachunek i to wszystko. Jako skarbnik nie wiedziałem nic i taka jest prawda. Korespondencja bankowa szła do pana, wszystkie czeki szły do pana (na prywatny adres domowy, przyp. pal). Również korespondencja klubowa. I do kogo ma pan teraz pretensje? - pytał Jan Szpulecki.

Reklama

Były prezes „Noteci” Tadeusz Krotoszyński (z prawej) przekazuje teczkę z dokumentami klubu na ręce nowo wybranego prezesa Marka Mądrowskiego, pracownika Powiatowego Urzędu Pracy w Mogilnie fot. Paweł Lachowicz

    Tadeusz Krotoszyński próbował wyjaśniać, dlaczego tak się stało.
    - Pan dokładnie wie, dlaczego tak się stało. Bo właśnie z panem i panem Łukomskim robiliśmy bilans i wie pan, że zabrakło pieniędzy. Oczywiście mówimy tutaj o roku, w którym pan rządził kasą. I pan doskonale wie, że pan jest do dnia dzisiejszego klubowi winien pieniądze i pan Łukomski tak samo wie, bo myśmy ten bilans robili. To, że jest pan bliżej pana Grzegorza Łukomskiego i odwrotnie to jest wasza komitywa. Ale stało się tak dlatego, że panu zabrakło tych pieniędzy, których mi nie zabrakło i nie zabraknie. Jeżeli komisja stwierdzi brak jakichkolwiek finansów, to ja je zwrócę, bo muszę i tutaj poczekajmy, aż komisja zakończy pracę - prosił Tadeusz Krotoszyński. Kontynuował: - I pan, panie Janie doskonale wie, dlaczego został pan pozbawiony prowadzenia finansów. Więc odbijanie piłeczki w tym momencie chyba się panu nie opłaca. Pan tutaj się rozgniewał bardzo mocno na ten fakt, bo wszedł człowiek z innego środowiska i otoczenia, a pan nie mógł się z tym po prostu pogodzić i od tego czasu szukał pan na mnie haka.
    Jan Szpulecki stanowczo nie zgadzał się z wypowiedzią Tadeusza Krotoszyńskiego. - Jak byłem skarbnikiem, pieniądze miałem, a pan chciał żebym te pieniądze panu dał - ujawnił publicznie Jan Szpulecki. - Ależ absolutnie na konto trzeba było te pieniądze wpłacić - dodał Krotoszyński.
    Wówczas zdenerwowany Jan Szpulecki odpowiedział: - Z jakiej racji, jeżeli byłem skarbnikiem? Ja mam rachunek na wydane pieniądze, a jak bym wpłacił na konto, to by pan te pieniądze wziął i by ich nie było. A tak kupiłem maszynę do cięcia trawy i mam na to rachunek. Ja nie ukradłem nic - dodał Jan Szpulecki.
    PONOWNA KONTROLA
    Tadeusz Krotoszyński poinformował zebranych na walnym Noteci, że 1 września w związku z przedłożeniem nowych dowodów księgowych złożył wniosek do burmistrza Mogilna z prośbą o ponowną kontrolę wydatków klubu w ramach dotacji gminnej. Wszystkie dokumenty dotyczące wydatków - jak mówił -  przekazał w obecności burmistrza skarbnikowi gminy Emilii Gałęzewskiej.
Obecny na zebraniu burmistrz Leszek Duszyński zapowiedział, że sytuacja jest trudna, bo dopóki kontrola się nie zakończy i sytuacja się nie zmieni, ostatnia transza dotacji w wysokości 5.000 zł nie zostanie przekazana klubowi. - Zależy mi na tym, aby kontrola zakończyła się jak najszybciej, żeby klub jak najszybciej mógł działać. Pan Krotoszyński zadeklarował, że jeżeli będzie jakichś pieniędzy brakować, to on natychmiast je odda. To pozwoli nam natychmiast przelać pieniądze i klub będzie mógł bez problemu dalej funkcjonować. Myślę, że w przyszłym tygodniu ta kontrola zostanie zakończona - powiedział burmistrz Leszek Duszyński.
    Gdy rozmawialiśmy z burmistrzem 7 września, kontrola komisji ratuszowej powołanej kolejnym zarządzeniem jeszcze trwała. Czy Tadeusz Krotoszyński będzie musiał oddawać pieniądze i jaka to będzie kwota, napiszemy za tydzień.

Reklama

 

KONTROLA WYDATKOWANIA GMINNEJ DOTACJI
- Przelano z budżetu gminy - 25.000 zł.
- Na koncie bankowym stwierdzono - 1.065,25 zł.
- Według komisji rewizyjnej brak na koncie środków w kwocie - 7.802,07 zł (poza przelewami - rachunkami). Według komisji ratuszowej około 6.800 zł.
- Brak rozliczeń PIT 11 z diet sędziowskich.
- Wszystkie rachunki były nieopisane oraz brakowało na nich podpisów.
- Brak umowy z trenerem Robertem Łuczakiem za rundę wiosenną oraz odprowadzenia podatku od umowy.
- Zakwestionowano rachunki nr 92 na kwotę 106 zł za zakup napojów alkoholowych i nr 93 na kwotę 274,47 zł, także za zakup napojów alkoholowych.
- Zakwestionowano rachunek nr 81 na kwotę 1.650 zł za kursy instruktorskie dla piłkarzy Noteci, konkretnie synów prezesa Kamila i Krzysztofa Krotoszyńskich oraz kapitana drużyny Krzysztofa Kowalskiego, jako niezgodny ze złożoną ofertą.
- Zakwestionowano wydatek 2.700 zł - zapłata długu z 2009 r. za transfer 5 piłkarzy z Pogoni Mogilno - jako niezgodny ze złożoną ofertą.
- Zakwestionowano paragon na zakup w ramach dotacji udek kurczaków z grilla.
                                                                                                              (pal)

 

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 969 (36/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości