Reklama

Michał Badyna - dowódca oddziału z Kwieciszewa w powstaniu wielkopolskim

"Mój dziadek, czyli Michał Badyna, rozmawiał często z moim ojcem Marianem i mówił do niego - "Wiesz co chłopcze, jeszcze o nas będą pisać, i zobaczycie, jeszcze historia się o nas upomni”, a ojciec mu na to - "Dziadzia, kto będzie o was pamiętał?” I okazuje się, że dziadek miał rację, bo jednak ludzie o nim pamiętają" - opowiada wnuczka Michała Badyny - Stefania Nowakowska.

KORZENIE

Michał Badyna urodził się 19 września 1883 r. w Kwieciszewie (gm. Mogilno) jako syn Pawła i Katarzyny z domu Kwiatkowskiej. Miał dwie siostry - Helenę (z męża Kacperska) i Franciszkę (z męża Lewandowska). W wieku 7 lat rozpoczął naukę w Szkole Elementarnej w Kwieciszewie. Po jej ukończeniu podjął dalszą naukę i przez dwa lata od 1900-1902 r. kształcił się w zawodzie murarza. W latach 1904-1906 służył w wojsku pruskim. Po powrocie z wojska osiadł w Kwieciszewie i nadal pracował w swoim zawodzie.

Reklama

EMIGRACJA

W 1910 r., mając 27 lat wyemigrował do Ameryki, gdzie mieszkały jego siostry. Tam udzielał się w Polskich Organizacjach Wojskowych i wstąpił do Pułku Czerwonych Ułanów. Został mianowany oficerem i za dobrą pracę odznaczony został medalem tej organizacji.

DOLARY NA ODDZIAŁ

Po 2 latach, 7 kwietnia 1912 r. powrócił do Polski przywożąc ze sobą uskładane przez Polonię w Ameryce dolary, które miały pomóc w walce o odrodzenie Polski. - Podczas pobytu w Ameryce mieszkał z siostrami, bo one go tam ściągnęły. W tym czasie działał tam w organizacji w Polonii. Tam już było wiadomo, że powstanie w Polsce się zbliża, dlatego wracając przywiózł pieniądze na zorganizowanie oddziału w Kwieciszewie - opowiada córka Michała Badyny, mieszkająca w Wylatowie Kunegunda Twarużek. Pomimo grożących mu represji podczas zaboru pruskiego udzielał się w licznych organizacjach patriotycznych działających na terenie Kwieciszewa i Mogilna.

Reklama

URATOWAŁ PASTORA

Krótko przed wybuchem I wojny światowej brał udział w budowie szkoły w Strzelnie (obecnie Gimnazjum im. Jana Dałkowskiego, również powstańca wielkopolskiego). Budowy jednak ze względu na wybuch wojny nie ukończono, a Badyna stracił całe wyposażenie potrzebne do pracy. - Mój ojciec był wielkim patriotą i bardzo dobrym i lubianym człowiekiem - mówi jego córka.

- Gdy wybuchła wojna, sporo uciekinierów krążyło po Kwieciszewie i przesiadywali oni w salce we wsi. Ci uciekinierzy chcieli zabić pastora, ojciec się wstawił i powiedział jednemu: "Słuchaj, chcesz się wykazać to idź na front, bo tam takich jak wy potrzebują, a nie na bezbronną ludność się rzucacie" - opowiada pani Twarużek. Od początku 1914 r. do 2 grudnia 1918 r. brał czynny udział w I wojnie światowej.

Reklama

ODDZIAŁ BADYNY

Po powrocie z wojny został mężem zaufania i z pozostałymi uczestnikami spotykał się pod koniec 1918 r. na tajnych zebraniach organizowanych w Gębicach i Mogilnie.

W odzyskanie niepodległości przez Kwieciszewo zaangażowali się mieszkańcy wioski, wystawiając swój oddział powstańczy. Najważniejszą rolę odegrał tutaj właśnie Michał Badyna, który zorganizował 26 grudnia 1918 roku ponad 100-osobowy oddział powstańczy zwany Oddziałem Badyny. Do oddziału zapisało się 107 zarówno starszych, jak i młodszych mieszkańców Kwieciszewa.

Reklama

W tym też czasie w Kwieciszewie powstała Robotnicza Rada Żołnierska, do której weszło: trzech Niemców, ówczesny sołtys Kwieciszewa, pastor, mieszkaniec Kwieciszewa o nazwisku Wajdemann i 2 Polaków - Michał Badyna i Kazimierz Jankowski. W powstałej Radzie Żołnierskiej mieli oni pełnić tylko straż obywatelską.

- Jednak my kwieciszewiaki co innego myśleliśmy. To też już zorganizowani, ja jako dowódca oddziału na czele, braliśmy udział w oswobadzaniu okolic Kwieciszewa, Strzelna, Inowrocławia, Jaksic, Barcina, Łabiszyna, aż pod Bydgoszcz - czytamy we własnoręcznie napisanym przez naszego bohatera życiorysie.

Reklama

Kunegunda Twarużek, córka Michała Badyny   fot. Paweł Lachowicz

PATROLOWALI I CZEKALI

Jedni członkowie oddziału patrolowali pobliskie lasy, a także Kopce i Czerniak (wsie na granicy gm. Mogilno i gm. Strzelno). Drudzy czuwali w kwaterze, która znajdowała się w knajpie u Szwartza i tam czekali na rozkazy.

1 stycznia 1919 roku wieczorem, jak czytamy w dzienniku powstańczym Michała Badyny, wszyscy członkowie powstańczego oddziału spotkali się na obradach, bowiem musieli ustalić, co dalej robić, gdyż już 28 grudnia 1918 roku oswobodzone było Gniezno.

Reklama

WOLNOŚĆ 2 STYCZNIA

Żeśmy się umówili, że rano pojedziemy do Mogilna po bliższe informacje. Rychło rano 02.01.1919 r. pojechali do Mogilna furmanką Rosiński Antoni i Badyna Michał. W Mogilnie na rynku powiewały polskie chorągwie i były 2 oddziały - wrzesiński i gnieźnieński, toteż my pospiesznie udaliśmy się po broń. Dostaliśmy 7 karabinów i kupiliśmy polskie odznaki biało-czerwone kokardy. Potem ruszyliśmy do Kwieciszewa, gdzie wszyscy czekali na rozkazy. Wjeżdżając do Kwieciszewa żeśmy wołali "Niech żyje Polska”. Rosiński pojechał do trębacza, żeby trąbił na alarm, a ja pośpieszyłem do domu, aby chorągiew polską, którą miałem uszytą zabrać, a potem na rynek do szeregu. Tam sformowałem i podzieliłem grupy, aby u Niemców szukać za bronią. Reszta z inwalidami i starszymi obsadziła Pocztę z telefonem, wyloty dróg w Kwieciszewie, dworzec, mosty kolejowe i inne miejsca. Do południa wszystko było, a o pierwszej godzinie przyjechały oddziały gnieźnieński i Września. Wówczas ruszyliśmy na odbicie Strzelna. Potem nasz oddział wrócił do Kwieciszewa i był gotowy na wezwanie do pomocy przy oswobadzaniu dalszych miast i okolic - pisze w swoim dzienniku Michał Badyna.

Reklama

PO STRZELNIE, KIERUNEK INOWROCŁAW

5 stycznia 1919 roku oddział Badyny ruszył na pomoc w oswobadzaniu Inowrocławia. W dalszych działaniach brał on udział w wyzwoleniu Barcina, Łabiszyna i tamtejszych okolic. Po odbiciu Łabiszyna oddział Badyny włączony został w odcinek II Inowrocław Frontu Północnego pod dowództwem pułkownika hrabiego Ignacego Mielżyńskiego. Trwało to do 18 lutego 1919 roku Potem oddział Badyny zwolniony został z obowiązków i powrócił do Kwieciszewa, gdzie nasz bohater jeszcze jakiś czas pełnił służbę.

Reklama

KRÓTKO PILNOWAŁ PORZĄDKU

W tym też czasie od Zarządu Głównego Weteranów Powstań Narodowych R.P. Michał Badyna otrzymał dyplom stwierdzający, że na podstawie orzeczenia komisji weryfikacyjnej został uznany jako weteran Powstania Wielkopolskiego i tym samym został wciągnięty do kartoteki archiwum Towarzystwa Badań nad Historią Powstania Wielkopolskiego pod numerem 15572.

W tym też czasie Michał Badyna pełnił jakiś czas służbę jako policjant, ale szybko jednak wrócił do swojego wyuczonego zawodu, czyli murarstwa.

Reklama

POWSTAJE OSP

W 1924 roku rozpoczęła w Kwieciszewie działalność jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej. Jej założycielem był ówczesny sołtys Józef Radomski, natomiast naczelnikiem Michał Badyna.

ŚLUB Z AGNIESZKĄ

W dzień swoich imienin 29 września 1919 r. poślubił Agnieszkę z domu Wojtaszak, z którą miał sześcioro dzieci: dwie córki Kunegundę i Henrykę oraz czterech synów - Mariana, Wacława, Władysława i Kazimierza, który zmarł w jedenastym roku życia.

Dom w Kwieciszewie, w którym mieszkał Michał Badyna, znajduje się naprzeciwko plebanii   fot. Paweł Lachowicz

Reklama

BUDOWAŁ GMACH KASY CHORYCH

W okresie międzywojennym prowadził własną firmę, w której zatrudniał kilkoro pracowników. W 1928 roku brał czynny udział w budowie Kasy Chorych w Mogilnie (obecny budynek Ośrodka Zdrowia przy ul. Kościuszki). Dwa lata później za pracę w dziele odzyskania niepodległości został odznaczony Medalem Niepodległości przez przewodniczącego Komitetu Krzyża i Medalu Niepodległości.

WYSIEDLONY

We wrześniu 1939 roku, w momencie wkroczenia okupanta na ziemię mogileńską, Michał Badyna wyznaczony został jako jeden z pierwszych mieszkańców Kwieciszewa do wysiedlenia. Po wywłaszczeniu osiadł w Skulsku na terenie powiatu konińskiego, ale tam mieszkał tylko pół roku. W poszukiwaniu lepszego bytu dla rodziny wyjechali do Lenartowa, a później do Radwenczewa. Tam w majątku do końca wojny pracował jako murarz.

PRACA W BIELICACH

W dwa tygodnie po wyzwoleniu ziemi mogileńskiej 2 lutego 1945 roku powrócił wraz z rodziną do swojego domu w Kwieciszewie. - Nie było jak wrócić, więc przyjechaliśmy wołami, bo wszystkie konie były zabrane przez Niemców i przez Rosjan - opowiada córka Kunegunda Twarużek.

Zaraz po powrocie podjął pracę na terenie szkoły rolniczej w Bielicach, której dyrektorem był Hilary Sulski, a później w Państwowym Gospodarstwie Rolnym w Kwieciszewie. - Po wojnie, jak ojciec pracował u Sulskiego w Bielicach, dużo opowiadał o powstaniu, dlatego nazwano tę szkołę imieniem Powstańców Wielkopolskich i wtedy ojciec przekazał wszystkie medale i pamiątki do izby pamięci w tej szkole - opowiada córka Badyny.

WIELKI PATRIOTA

Michał Badyna, jak mówi jego córka i wnuczka, był wielkim patriotą. Hilary Sulski będąc posłem już po śmierci naszego bohatera wnioskował o pośmiertne odznaczenie dla Michała Badyny. - Gdy widywałam się z Sulskim, to on za każdym razem mówił, jak wielki miał szacunek do mojego ojca. Starał się nawet o odznaczenie dla niego, niestety nie zdążył tego załatwić, bo zmarł - mówi Kunegunda Twarużek.

Michał Badyna za zasługi dla kraju odznaczony został kilkoma odznaczeniami m.in. w 1946 roku Medalem Zwycięstwa i Wolności w uznaniu za zasługi w wojnie z Niemcami przez ówczesnego Ministra Obrony Narodowej Michała Żymierskiego. Otrzymał także liczne dyplomy uznania w kolejne rocznice Powstania Wielkopolskiego.

Bardzo cenny dla niego był list, który otrzymał od Związku Powstańców Wielkopolskich 2 stycznia 1939 roku z okazji 20-lecia Powstania Wielkopolskiego pod nazwą Wolnyś Orle Biały. W styczniu 1951 roku zmarła jego żona Agnieszka, ale nie został sam. Miał dzieci i wnuki, które często odwiedzał. Przez całe życie oddany był rodzinie. Córka jego Kunegunda opowiada, że był wspaniałym, zawsze uśmiechniętym człowiekiem. Był też wymagający, ale sprawiedliwy. - Był dobrym ojcem, przede wszystkim nauczył nas prawdomówności, uczciwości i szacunku do drugiego człowieka - mówi dziś 85-letnia córka Badyny.

PRZYCIĄGAŁ LASKĄ

Natomiast wnuczka Badyny Stefania Nowakowska wspomina, że dziadek był żartobliwym człowiekiem. - Pamiętam jak chodził o lasce, nosił wspaniałego wąsa i palił papierosy, które wtedy były pakowane po dziesięć sztuk. On dzielił je jeszcze na połowę i palił w szklanej lufce, a jak chciał coś komuś na ucho powiedzieć to go zawsze tą swoją laską za szyję do siebie przyciągnął - opowiada wnuczka Badyny.

W swoim życiu był również kuratorem, dlatego ludzie chętnie przychodzili do niego po fachową pomoc i poradę. We wsi uważano go za autorytet. On natomiast pomagał im na ile potrafił, a że jednym z jego kolegów był prawnik, to pomagał ludziom w pisaniu różnych pism urzędowych.

Z UBOWCAMI NIE ROZMAWIAŁ

Pewnego razu, jak opowiada jego córka, przyszedł do niego były pracownik, który zapisał się i poszedł służyć w UB, aby porozmawiać. Wszystkich w domu zdziwiło, że Badyna zawsze taki rozmowny milczał przez cały czas wizyty tego człowieka. - Ten pan rozprawiał i rozprawiał. W pewnym momencie kichnął, a ojciec wtedy mu powiedział "życzę ci zdrowia i lepszego rozumu”. Po tym już więcej u ojca się nie pojawił - opowiada Kunegunda Twarużek.

BYŁ JUŻ NA LIŚCIE STRACONYCH

W życiu spotkało go wiele niespodziewanych wydarzeń. Niektóre wcale go nie dziwiły. Chociażby informacja, którą usłyszał od wojewody strzeleńskiego. - Był taki czas, kiedy ludzie byli zabijani przez Niemców. Później wywieszane były listy straceń. Ojciec znalazł się na takiej liście, na której było napisane, że został stracony w Ciencisku. Zauważył tę informację wojewoda strzeleński, który akurat tamtędy przejeżdżał. Jadąc z powrotem zobaczył ojca w polu, od razu się zatrzymał i wysiadł z furmanki, mówiąc "Michał, to ty żyjesz, a ja czytałem, że Niemcy ciebie zabili” - opowiada córka Badyny.

Wnuczka Michała Badyny Stefania Nowakowska mówi nam, że dziadek był bardzo mądrym człowiekiem. Wspomina, jak jej mama Kunegunda często podczas spotkań rodzinnych opowiadała, o tzw. złotych myślach dziadka. - Mój dziadek, czyli Michał Badyna, rozmawiał często z moim ojcem Marianem i mówił do niego - "Wiesz co chłopcze, jeszcze o nas będą pisać i zobaczycie jeszcze historia się o nas upomni”, a ojciec mu na to - "Dziadzia, kto będzie o was pamiętał?” I okazuje się, że dziadek miał rację, bo jednak ludzie o nim pamiętają - mówi wnuczka Badyny Stefania Nowakowska.

Michał Badyna zmarł 29 kwietnia 1965 r., dożywszy 82 lat. Spoczywa na cmentarzu parafialnym   w Kwieciszewie. 

Paweł Lachowicz
Pałuki Wkładka Magazynowa nr 326 (52/2008)

Życiorys Michała Badyny opracowano na podstawie relacji mieszkanek Wylatowa: córki Kunegundy Twarużek i wnuczki Stefanii Nowakowskiej oraz skorzystano z własnoręcznie zapisanych przez Michała Badynę ważnych wydarzeń z jego życia, w prowadzonym przez niego dzienniku (czytaj artykuł poniżej).

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/10/2025 11:46
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości