Zbigniew Iwiński od kilkunastu lat prowadzi w Strzelnie piekarnię. Nie zgadza się, by w pobliżu jego zakładu składowane były szkodliwe dla zdrowia odpady. Na zdjęciu z Marianem Kasprzykiem reprezentującym mieszkańców osiedla domków jednorodzinnych 1000-lecia w Strzelnie.
fot. Magdalena Lachowicz
Protesty, Strzelno, śmieci, firma, odpady, właściciel
Nie chcą pod nosem śmieci
Firma Multi-Metal chce poszerzyć gamę zbieranych odpadów. Protestują właściciele firm, m.in.: Zibi Zbigniewa Iwińskiego czy Jurgum Jarosława Piaseckiego, że ratusz nie pyta ich o zdanie. Burmistrz Matczak zapewnia, że przeciwko mieszkańcom nic nie zrobi.
POSZERZENIE ZBIERANYCH ODPADÓW
29 października na stronie internetowej BIP Urzędu Miejskiego w Strzelnie zamieszczone zostało zawiadomienie o wszczęciu postępowania i wystąpieniu do organów współdziałających z 24 października. Zamieszczona informacja zawiera pieczątkę i podpis burmistrza Strzelna Ewarysta Matczaka. Nic więcej. Po pojawieniu się tej informacji w Strzelnie zawrzało. Czego dotyczyła zamieszczona informacja?
Otóż do Urzędu Miejskiego w Strzelnie 7 października wniosek o poszerzenie swojej działalności złożyła Karolina Kasiborska z Poznania, która na terenie Strzelna, przy ul. Zbożowej prowadzi oddział swojej firmy Multi-Metal S.A.
Zostało wszczęte postępowanie w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia polegającego na zbieraniu odpadów. Wykazane zostały aż 103 kody tej działalności oraz zbieranie odpadów metalowych, gdzie wykazane zostało 32 kody działalności.
Strzeleński przedsiębiorca Jarosław Piasecki twierdzi, że właściciele sąsiadujących z firmą „Multi-Metal” firm celowo nie zostali powiadomieni o planowanym poszerzeniu działalności przez „Multi-Metal”
fot. Magdalena Lachowicz
Jerzy Budzich reprezentujący mieszkańców domków jednorodzinnych na tzw. osiedlu 1000-lecia twierdzi, że zgodnie ze studium uwarunkowań kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Strzelno przez radnych na terenie miejskim można prowadzić działalność, ale ograniczoną do usług mało uciążliwych
fot. Magdalena Lachowicz
Odczytując kolejne kody działalności wiemy już, że firma zbiera odpady, w tym m.in.: surowce nie nadające się już do spożycia i przetwórstwa, wytłoki, osady i inne odpady z przetwórstwa produktów roślinnych, odpady tytoniowe, osady z zakładowych oczyszczalni ścieków, nieprzydatne do wykorzystania tłuszcze spożywcze, odpady z procesów chemicznych, osady moszczowe i fermentacyjne, odpady z tworzyw sztucznych, tekstyliów, odpady zawierające silikony i odpady z przemysłu gumowego i produkcji gumy, żużle, pyły z kotłów, odpadowy siarczan żelazawy, popioły lotne z węgla, szlamy i osady pofiltracyjne z oczyszczenia gazów odlotowych, opakowania wielomateriałowe, baterie, akumulatory, zbiorniki na gaz, tworzywa sztuczne i z gumy, metale żelazne i nieżelazne, odpady z targowisk, segregowane i niesegregowane odpady komunalne, szlamy ze zbiorników bezodpływowych gromadzących nieczystości, odpady ze studzienek kanalizacyjnych, odpady wielkogabarytowe.
Wśród odpadów metalowych wymienione są m.in. zgary z hutnictwa żelaza, cynk twardy, szlamy z obróbki metali, opakowania z metali i szkła, miedź, mosiądz, brąz, aluminium, ołów, cynk, mieszanina metali, kable. My wymieniliśmy tylko kilka z rodzajów zbieranych odpadów.
Wszystkie wymienione rodzaje odpadów miałyby być zbierane na działce przy ul. Zbożowej 4 w Strzelnie. W Krajowym Rejestrze Sądowym firma Multi-Metal zajmuje się sprzedażą hurtową odpadów i złomu oraz utylizacją odpadów i recyklingiem.
W SĄSIEDZTWIE
W sąsiedztwie zakładu Multi-Metal działalność prowadzą także inni przedsiębiorcy. Istnieje tam piekarnia Zibi Zbigniewa Iwińskiego, firma Jurgum Jarosława Piaseckiego, czy też Stacja Kontroli Pojazdów Lecha Brukiewicza. W bezpośrednim sąsiedztwie firmy znajduje się także firma Korona II Adama Kozłowskiego z Inowrocławia, która zajmuje się m.in. obieraniem cebuli.
Część z nich dowiedziawszy się zupełnie przypadkowo o chęci poszerzenia działalności firmy Multi-Metal protestuje. Nie chcą, by w bezpośrednim sąsiedztwie z ich firmami składowane były różnorakie odpady. Twierdzą, że nie zostali nawet poinformowani pismem przez burmistrza Ewarysta Matczaka o planowanej rozbudowie zakładu Multi-Metal.
- Dowiedzieliśmy się przypadkowo od kolegi, który takie powiadomienie otrzymał. W Urzędzie tłumaczą, że informacja została zamieszczona na BIP i tablicy ogłoszeń w Urzędzie i każdy może składać swoje uwagi. Ale nikt nie jest obowiązany zaglądać codziennie na BIP, czy chodzić do Urzędu i czytać, to co jest na tablicy ogłoszeń. My, jako sąsiedzi tej działki, powinniśmy zostać pisemnie o tym poinformowani. Chyba, że ktoś celowo chciał zataić sprawę - powiedzieli właściciele firm z ul. Zbożowej.
STREFA ODDZIAŁYWANIA
Ze swoimi wątpliwościami zwrócili się do Dariusza Chudzińskiego. Prosili, by ten sprawdził, jak to jest, że firma planuje rozbudowę zakładu, który będzie miał wielki wpływ na środowisko, a oni nie zostali o niczym poinformowani. W bliskim sąsiedztwie ich zakładów, w tym Zakładu Zbożowego, piekarni i bliskiego sąsiedztwa osiedla 1000-lecia ma powstać składowisko generalnie wszystkich śmieci. Jak zobaczymy na zawiadomienie o wszczęciu postępowania o wydanie warunków środowiskowych, które wydał burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak, to od odpadów toksycznych, żywnościowych i utylizację tego, co jest bardzo niebezpieczne, poprzez gumę, plastiki ma powstać w tak newralgicznym miejscu, niejako w centrum miasta.
Zainteresowanie Dariusza Chudzińskiego i Przemysława Zowczaka wzbudziło to, że z analizy tego zawiadomienia wynika, że pominięto w zawiadomieniu najważniejsze osoby tego postępowania. Chodzi o osoby, które są właścicielami nie tyle bezpośrednio przylegających działek, ale znajdują się w bezpośredniej strefie oddziaływania tego zakładu. - Jest to na tyle niebezpieczne i trudne, gdyż można się spodziewać, że burmistrz Strzelna świadomie pominął te osoby. Jak można sobie wyobrażać, że obok kilkutysięcznego osiedla mieszkaniowego, w bezpośredniej bliskości piekarni i zakładów zbożowych można mówić o organizowaniu składowisku odpadów toksycznych - mówił Dariusz Chudziński.
10 listopada na terenie piekarni Zibi odbyło się spotkanie zainteresowanych osób. W spotkaniu z mieszkańcami Zbigniewem Iwińskim, Jarosławem Piaseckim, Marianem Kasprzykiem i Jerzym Budzichem uczestniczyli Dariusz Chudziński, Przemysław Zowczak i Marian Mikołajczak.
Przemysław Zowczak poinformował mieszkańców, że przy postępowaniu w sprawie decyzji środowiskowej na burmistrzu ciąży obowiązek zagwarantowania udziału w postępowaniu wszystkim podmiotom, które w danej sprawie mają prawnie chronione interesy. - Niewłaściwe ustalenie kręgu stron postępowania może powodować konieczność wznowienia postępowania administracyjnego w celu umożliwienia wszystkim stronom wzięcia w nim udziału - mówił Przemysław Zowczak. Zaznaczył, że rzeczywiście zasięg oddziaływania przedsięwzięcia najczęściej ogranicza się do nieruchomości bezpośrednio graniczących z terenem inwestycji, co jednak nie wyklucza objęcia nim gruntów znajdujących się w dalszym sąsiedztwie.
MOŻE BYĆ JAK W 2012 ROKU
Mieszkańcy nie kryli obaw. Ich zdaniem może dojść do sytuacji, że burmistrz wyda zgodę na rozszerzenie działalności firmy Multi-Metal bez uzyskania decyzji środowiskowych. Podkreślali, że taka sytuacja miała miejsce w 2012 r. Wówczas firma poszerzała swoją działalność o kolejne kody, w tym zbiórkę zużytych opon i burmistrz nie wszczął żadnego postępowania środowiskowego w tej sprawie, tylko wydal decyzję argumentując, że zakres planowanej inwestycji nie odpowiada żadnemu z wymienionych w rozporządzeniu przedsięwzięć, które mogą oddziaływać na środowisko i stwierdził w piśmie, że decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach nie była w tym przypadku wymagana.
Pierwsza hala na zdjęciu to miejsce obierania cebuli. W głębi znajduje się hala firmy „Multi-Metal”. Po drugiej stronie znajdują się inne zakłady, w tym piekarnia, wulkanizatornia, stacja kontroli pojazdów i zakłady zbożowe.
fot. Magdalena Lachowicz
- Nas nie uwzględniono w spisie osób, które zostały powiadomione o planowanym poszerzeniu inwestycji. Nic by na jaw nie wyszło, gdyby nie Zenek Pilichowski, który przywiózł nam to pismo - mówił Jarosław Piasecki. Natomiast Zbigniew Iwiński dodał, że zrobili ksero tego pisma. - Z tym dokumentem skserowanym córka pojechała do gminy, a oni zdziwieni byli, że takie pismo wyszło z Urzędu. Ale tam na dokumencie jest pieczątka i podpis burmistrza Matczaka. To nie jest tłumaczenie, że ktoś podsunął mu dokument do podpisania. To co, to wyrok śmierci też by podpisał? To działa tak, że jest 21 dni na składanie uwag, nikt w tym czasie się o niczym nie dowiaduje i sprawa jest załatwiona - mówi Zbigniew Iwiński.
Zdaniem Jarosława Piaseckiego, burmistrz Matczak wspiera tylko firmy zewnętrzne. - Rodzime firmy zawsze mają pod górkę. Swój dla burmistrza to jest wróg - usłyszeliśmy.
Zdaniem Jerzego Budzicha, zgodnie ze zmianą studium uwarunkowań kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Strzelno przez radnych na terenie miejskim można prowadzić działalność, ale ograniczoną do usług mało uciążliwych.
ZGODNIE Z PRAWEM
Hanna Zebel, główny specjalista do spraw gospodarki przestrzennej w Urzędzie Miejskim w Strzelnie powiedziała, że zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego poinformowane zostały wszystkie strony tego postępowania. Powiadomieni zgodnie z prawem zostali wszyscy właściciele działek bezpośrednio sąsiadujących z działką Karoliny Kasiborskiej. Ponadto zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego i ustawą o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko wywieszając ogłoszenie na tablicy ogłoszeń i w biuletynie BIP, zdaniem Hanny Zebel każdy chętny może zapoznać się z materiałami dotyczącymi przedmiotowej sprawy w terminie 21 dni od dnia ogłoszenia zawiadomienia, w celu ewentualnego składania uwag i wniosków w referacie rolnictwa i gospodarki przestrzennej Urzędu Miejskiego w Strzelnie.
Hanna Zebel dodała, że rozstrzygnięcie sprawy nastąpi dopiero po uzyskaniu wymaganych uzgodnień i opinii. Jej zdaniem, decyzję na prowadzenie tej działalności wydało starostwo. - Ta firma cały czas działa, teraz ma zostać poszerzona o kolejne kody działalności. Państwo Kasiborscy wystąpili do nas o wydanie decyzji na ogół swojej działalności. Byli zdziwieni, że toczy się postępowanie. Myśleli, że dostaną odpowiedź taką, jak w 2012 roku, że otrzymają pozytywną decyzję bez wszczęcia postępowania. Ale ja tej pani powiedziałam, że wystąpię do RDOŚ i sanepidu, bo moim zdaniem jest to za duży zakres działalności. Pismo do RDOŚ i sanepidu wysłałam 24 października i czekam na ich opinię, czy inwestycja wymaga przygotowania raportu oddziaływania. My też na wszystkie numery kodów nie musimy się zgodzić - powiedział Hanna Zebel.
MÓWI, ŻE POSŁUCHA MIESZKAŃCÓW
Natomiast burmistrz Matczak dodał, że i tak opinia tych instytucji nie jest dla niego wiążąca. - Już słyszałem, że są głosy niezadowolenia, że mieszkańcy się z tym nie zgadzają. Jeśli wpłyną do mnie odpowiednie wnioski, ja nie zrobię nic przeciw mieszkańcom. Ja sprawą musiałem się zająć, bo był złożony wniosek. Gdybym się tym nie zajął, posądzony mógłbym być przez firmę o bezczynność. Jeżeli będę miał sprzeciwy sąsiadujących firm, to nic nie zostanie poszerzone - powiedział burmistrz Matczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1187 (46/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze