Reklama

Obawa o smród, kontra polski schabowy

Mijanowo, trzoda, ferma, budowa, mieszkańcy, zebranie
     Obawa o smród, kontra polski schabowy
     Sołtys Marek Michalak wraz z synem zapewniają, że planowana przez nich budowa fermy trzody chlewnej nie będzie uciążliwa dla wsi. Mieszkańcy uważają jednak, że takiej inwestycji nie można lokalizować obok zabudowań mieszkalnych i sportowo-rekreacyjnych, w środku miejscowości.

Część mieszkańców na zebraniu w Mijanowie sprzeciwiała się planowanej budowie fermy trzody chlewnej fot. Roman Wolek

     SPRAWA W TOKU
     25 października w Mijanowie odbyło się zebranie mieszkańców w sprawie planowanej budowy fermy trzody chlewnej w tej miejscowości. Fermę taką chce budować sołtys Mijanowa Marek Michalak, ojciec asystenta burmistrza Trzemeszna Michała Michalaka. Do Urzędu Miejskiego w Trzemesznie, w celu uzyskania decyzji pozwalającej na budowę, złożył wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla planowanego przedsięwzięcia polegającego na: budowie budynku do chowu trzody chlewnej z zapleczem gospodarczym, rozbudowie istniejącego budynku inwentarskiego, budowie 4 silosów paszowych do 100 ton każdy, jednego zbiornika do magazynowania gnojowicy, zbiornika na ścieki sanitarne oraz infrastruktury towarzyszącej. Do wniosku dołączono raport oddziaływania tego przedsięwzięcia na środowisko. Zadeklarowano w nim, że łączna obsada zwierząt ma wynosić maksymalnie 211 DJP, czyli Dużych Jednostek Przeliczeniowych inwentarza. Ratusz wszczął postępowanie w tej sprawie. Wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o wydanie uzgodnień oraz do sanepidu o wydanie opinii.
     W efekcie tego do trzemeszeńskiego ratusza wpłynęły trzy pisemne protesty od okolicznych mieszkańców przeciwko realizacji tej inwestycji. Jeden z nich podpisany jest przez kilkadziesiąt osób, a dwa pozostałe przez pojedynczych mieszkańców.
     MIESZKAŃCY PROTESTUJĄ
     Osoby podpisane pod nimi argumentują, że wieś Mijanowo o charakterystycznej zwartej zabudowie gospodarstw nie jest odpowiednim miejscem do realizacji inwestycji w zakresie hodowli trzody chlewnej na tak dużą skalę, bo będzie się to wiązało z silną emisją nieprzyjemnych zapachów do środowiska. Zwracają uwagę, że w Mijanowie wybudowano niedawno nową świetlicę oraz powstał plac zabaw i boisko sportowe, a korzystanie z tej kosztownej infrastruktury będzie pozbawione sensu, jeśli w bezpośrednim sąsiedztwie znajdować się będzie tak duża hodowla trzody chlewnej. Według osób podpisanych pod protestem, negatywne oddziaływanie takiej hodowli przemysłowej będzie się wiązać z nadmiernym użytkowaniem drogi dojazdowej do wsi w związku z dowozem paszy i transportem trzody oraz powodować będzie hałas. Autorzy dodają, że powstająca w takiej hodowli gnojowica, stosowana jako nawóz naturalny na gruntach bezpośrednio położonych przy zwartej zabudowie wsi, spowoduje kolejne oddziaływanie zapachowe i bakteriologiczne.

O planowanej inwestycji podczas zebrania opowiadali Krzysztof Michalak wraz z ojcem, sołtysem Mijanowa Markiem Michalakiem fot. Roman Wolek

     CZEKAJĄ NA RDOŚ
     Jako kolejny argument podają zanieczyszczenie wód powierzchniowych i gruntowych w wyniku przenawożenia gleb. Według autorów pisma, duża koncentracja odchodów zwierzęcych stanowi zagrożenie mikrobiologiczne. Duża ferma może emitować m.in. siarkowodór i amoniak, które mogą być przyczyną wielu chorób. Na dowód tego podają wyniki oceny epidemiologicznej na terenie wsi Więckowice (gm. Dopiewo, woj. wielkopolskie), które wykazały bezpośredni związek pomiędzy sąsiedztwem dużej fermy a częstotliwością występowania dolegliwości zdrowotnych, takich jak: bóle głowy, kaszel, pieczenie i łzawienie oczu u ludzi mieszkających w pobliżu fermy.
     Pisma z protestami mieszkańców zostały przez Urząd Miejski dołączone do dokumentacji przekazanej do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i sanepidu.
     Sanepid wydał już zgodę na realizację inwestycji wskazując jednak warunki, jakie powinny zostać spełnione. Postępowanie w RDOŚ cały czas trwa. Kolejne decyzje w sprawie tej inwestycji w trzemeszeńskim ratuszu zostaną podjęte po uzyskaniu odpowiedzi z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
     BRAKOWAŁO INFORMACJI
     Podczas odbywającego się we wtorek wieczorem zebrania panowała dość nerwowa atmosfera. O szczegółach inwestycji opowiadali sołtys Marek Michalak ze swoim synem Krzysztofem. Trzemeszeński ratusz reprezentowali wiceburmistrz Dariusz Jankowski i Katarzyna Byczkowska. Wiceburmistrz na początku zebrania poinformował, że burmistrz Krzysztof Dereziński nie mógł przybyć, gdyż przebywa na zwolnieniu lekarskim.
     Część mieszkańców zarzucała sołtysowi, że nie informował ich wcześniej o swoich zamierzeniach i nie zorganizował zebrania w tej sprawie. Sołtys odpowiadał, że wszystko jest prowadzone zgodnie z procedurą. Potwierdziła to Katarzyna Byczkowska z Urzędu Miejskiego, która informowała iż 21-dniowa procedura, w której będzie udział społeczeństwa, zostanie wszczęta dopiero po uzgodnieniach w tej sprawie z RDOŚ i sanepidem. Burmistrz w swojej końcowej decyzji musi się wtedy odnieść do uwag społeczeństwa.
     Krzysztof Michalak dokonał krótkiej prezentacji planowanej inwestycji. Wyjaśnił, że ma ona polegać głównie na modernizacji istniejących obiektów i wybudowanie tylko jednego nowego budynku. Zapewniał, że nie planuje się więc budowy jakiejś dużej fermy i nie będzie w Mijanowie żadnych tuczników ani warchlaków. Ma być 90 macior, które będą się prosiły w ciągu 5 tygodni. Cała gnojowica ma być transportowana rurami w ziemi do zbiornika naziemnego przykrytego plandeką, więc będą zapewnione najlepsze warunki, jeśli chodzi o ochronę środowiska.
     NIE CHCĄ GNOJÓWKI
     Te zapewnienia nie zadowoliły niektórych uczestników spotkania. Zwracali uwagę, że już teraz z gospodarstwa sołtysa wycieka gnojówka na pole. Syn sołtysa zapewniał, że problem zaczął się w lipcu po intensywnych opadach, kiedy doszło do wycieku gnojówki. Pytał, czy inni rolnicy nie mają sobie nic do zarzucenia. Zapewniał, że chcą zrobić z tym porządek właśnie w ramach planowanej inwestycji
     Takie tłumaczenie nie spodobało się jednemu z mieszkańców, który stwierdził, że nie może być gnojówki przy drodze oraz związanego z tym smrodu i trzeba z tym zrobić porządek obojętnie, czy nowa inwestycja będzie realizowana, czy nie.
     Inny z mieszkańców komentował, że sołtys powinien wspierać wioskę. Na to Marek Michalak pytał, czy skoro jest sołtysem, to czy nie może inwestować. Mieszkańcy apelowali jednak, aby przenieść inwestycje dalej od zabudowań we wsi. Krzysztof Michalak tłumaczył, że tutaj są budynki, które chce zmodernizować pod inwestycję, więc planowana lokalizacja wskazana jest z uwzględnieniem kosztów, logiki i racjonalności.
     BYLE NIE W CENTRUM
     Jedna z mieszkanek komentowała, że jeszcze nie widziała, aby pieniądze śmierdziały, na co syn sołtysa odpowiadał, iż trafiła tym w sedno problemu.
     Krzysztof Michalak zapewniał, że trzeba rozwijać polską hodowlę, a rynek wymaga właśnie takiej produkcji, jaka jest planowana w Mijanowie. Tłumaczył, że pozycja produkcji polskiej trzody chlewnej jest bardzo słaba w porównaniu do innych krajów i być może niedługo nie będzie można zjeść polskiego schabowego.
     Część uczestników zebrania powtarzała jednak, że taka produkcja nie może być prowadzona w centrum wsi o tak zwartej zabudowie, i że inwestorzy nie będą mogli zagwarantować mieszkańcom, iż planowana inwestycja nie będzie powodować we wsi smrodu.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1289 (43/2016)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości