Reklama

Piją i demolują przychodnię

Trzemeszno
     Piją i demolują przychodnię
     Coraz częściej dochodzi do niszczenia mienia w budynku, w którym mieszczą się przychodnie lekarskie. Lekarze ze spółki Zdrowie wiążą ten fakt z działalnością całodobowego sklepu i zastanawiają się nad wystąpieniem do burmistrza o odebranie zezwolenia na sprzedaż alkoholu.

Rafał Białek pokazuje zniszczoną skrzynkę zabezpieczająca przyłącza prądu przy wejściu do poradni dla dzieci. Miejsce zostało zastawione krzesłem, żeby nikt nie dostał się w pobliże kabli z prądem.
             fot. Roman Wolek

     STRACILI CIERPLIWOŚĆ
     Lekarze ze spółki Zdrowie w Trzemesznie przy ul. Langiewicza mają spore problemy z wandalami, którzy niszczą należący do gminy obiekt przychodni lekarskiej. Zdarzają się także przypadki kradzieży wyposażenia. Jak powiedzieli, sytuacja taka trwa od dawna, ale nasiliła się w ciągu kilku ostatnich miesięcy.
     Dość często wyrywane są włączniki prądu i później kable wystają na zewnątrz stwarzając niebezpieczeństwo. Drzwi wejściowe były kilkakrotnie skopane i wyłamane. Zniszczony został blaszany parapet przy wejściu do przychodni, od strony poradni dla dzieci. Ktoś zabrał deskę klozetową z ubikacji z poradni dla dorosłych. Często z ubikacji znikają: mydło, papier toaletowy i papierowe ręczniki. Skradzionych zostało także kilka plastikowych zegarów wiszących na ścianie poczekalni. 

Edward Załęski do dziś wozi przy sobie gwóźdź, którym przebito oponę w jego samochodzie
              fot. Roman Wolek

     W okolicach przychodni, najczęściej w pobliżu wejścia do poradni dla dzieci, pozostawiane są ślady załatwiania potrzeb fizjologicznych, wymiociny oraz zbite butelki. Na ścianach przychodni widać uszkodzenia i podpalenia. Zniszczone są też schody prowadzące do poradni dla dzieci. Do kolejnych dewastacji doszło w ubiegłym tygodniu. Zniszczona została skrzynka zabezpieczająca przyłącza prądu znajdująca się na ścianie, tuż przy wejściu do poradni dziecięcej. W efekcie tego kable elektryczne sterczały na zewnątrz.
     - Mieliśmy cierpliwość, ale do czasu. Przecież jakieś dziecko mogło zostać porażone prądem - mówi lekarz Rafał Białek.
     TO WINA SKLEPU?
     Lekarze z przychodni Zdrowie uważają, że przypadki wandalizmu mają związek z działalnością całodo-bowego sklepu spożywczego przy ul. Kopernika. Sklep ten znajduje się w pobliżu przychodni. Sprzedawany w nim jest także alkohol. Pracownicy przychodni zwracają uwagę, że klienci sklepu często piją alkohol w pobliżu tego obiektu. Szczególnie wieczorami, lecz także i w dzień. Najczęściej dzieje się to na terenie zieleńca znajdującego się pomiędzy przychodnią a sklepem.
     - Dantejskie sceny tu się dzieją do 18:00, czyli tak długo jak czynna jest przychodnia. A co tu się w nocy wyprawia, to już okoliczni mieszkańcy nam później opowiadają - relacjonuje Rafał Białek.
     Lekarz Edward Załęski opowiada, iż kilka miesięcy temu poszedł do całodobowego sklepu, aby zwrócić uwagę sprzedawczyniom, by nie sprzedawały alkoholu osobom nietrzeźwym. Wkrótce po tym ktoś podłożył mu gwóźdź pod przednie koło samochodu zaparkowanego koło przychodni.
     - Po przebiciu trzeba było kupić nową oponę. Ale co by było, gdyby opona pękła przy pełnej prędkości na trasie? Do dzisiaj wożę ten gwóźdź ze sobą na pamiątkę - mówi Edward Załęski.
     Pracownicy przychodni Zdrowie, aby zapobiec dalszemu dewastowaniu budynku przychodni, już wcześniej zwrócili się do gminy  z prośbą o zamontowanie w tym miejscu monitoringu. W ubiegłym tygodniu, po zniszczeniu skrzynki  przyłączy prądu, wystąpili z wnioskiem o założenie kraty przy wejściu do przychodni dla dzieci. Jednak - jak nam powiedzieli - są już tak zdesperowani, że zastanawiają się nad wystąpieniem do burmistrza, aby skrócony został czas działania sklepu lub nawet, żeby jego właścicielowi zostało odebrane zezwolenie na sprzedaż alkoholu.
     JEST NIEBEZPIECZNIE
     Mł. asp. Anna Osińska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie, potwierdza, że na ul. Kopernika w Trzemesznie dość często wzywana jest policja. Do interwencji najczęściej dochodzi w weekendy. Zdarzają się również przypadki uszkodzenia mienia w sąsiedztwie całodobowego sklepu. Trzemeszeńscy policjanci kierowani są tam w ramach służby obchodowej, również dzielnicowy ma ten rejon pod szczególnym nadzorem.
     - Zdać sobie jednak należy sprawę, że funkcjonariusze nie są w stanie dozorować sklepu, czy przychodni zdrowia przez całą dobę. Na całym świecie różne zabezpieczenia obiektów są standardem. W przypadku sklepu byłoby zasadne zatrudnienie firmy ochrony. Praktykują to sklepy nocne. Natomiast jeżeli chodzi o przychodnię - my jedynie możemy podsunąć pomysł. Może wskazane byłoby zainstalowanie kamer. W Polsce z roku na rok ich liczba na terenie różnych obiektów rośnie. Są one również coraz lepszej jakości i w dość przystępnych cenach. Już sam widok kamery działa na złodzieja, czy wandala odstraszająco, a policji w przypadku zaistnienia zdarzeń o charakterze przestępczym czy chuligańskim pomaga w ustaleniu sprawców takich czynów - uważa Anna Osińska. 
     MOŻE BĘDĄ KAMERY
     Wiceburmistrz Dariusz Jankowski powiedział, że rozpatrywana jest możliwość zainstalowania kamer w okolicach przychodni lekarskiej. Obecnie są prowadzone rozmowy z jedną z firm na temat ewentualnej instalacji monitoringu na terenie miasta. W pierwszej kolejności kamery miałyby być zainstalowane na pl. Kosmowskiego, ale rozpatrywane są też inne lokalizacje, w tym także okolice przychodni.
     - Co do wniosku o odebranie zezwolenia na sprzedaż alkoholu, to taki wniosek można złożyć. Będzie wtedy wdrożone postępowanie w tej sprawie. Zainteresujemy tym wnioskiem Gminną Komisję do spraw Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Choć takiej koncesji wcale nie jest łatwo pozbawić. Jestem wielkim zwolennikiem, żeby sklepy, które prowadzą taką działalność, zawsze przestrzegały zakazu sprzedaży alkoholu osobom nieletnim i nietrzeźwym - mówi wiceburmistrz Jankowski.
     NIECH ZABEZPIECZĄ PRZYCHODNIE
     Z zarzutami lekarzy ze spółki Zdrowie nie zgadza się Genowefa Bożym, właścicielka całodobowego sklepu przy ul. Kopernika.
     Jak twierdzi, w pobliżu przychodni wieczorami często przebywają osoby, które przychodzą tam już pijane z całego miasta. Jak dodaje, zniszczeń przy tym obiekcie dokonują np. nietrzeźwe osoby wracające z dyskoteki w Orchowie. Genowefa Bożym przyznaje także, że sama miała czasami problemy z nietrzeźwymi osobami, dlatego też założyła monitoring, najpierw wewnątrz sklepu, a później także na zewnątrz. Właścicielka sklepu zastanawia się, dlaczego lekarze ze spółki Zdrowie nie zadbali o ogrodzenie terenu przychodni i założenie monitoringu.
     - Przede wszystkim niech zabezpieczą ośrodek zdrowia. Mnie było na to stać, a ich nie stać? Wszędzie tak się dzieje, gdzie są sklepy z alkoholem. Ja mam im pilnować przychodni? - uważa właścicielka sklepu.
     Genowefa Bożym powiedziała również, że prowadzi sprzedaż alkoholu już od 18 lat, a od 11 lat także w nocy i wcześniej, gdy istniała Trzemeszeńska Przychodnia Lekarska kierowana przez Tadeusza Kostkę, nie było wobec niej zarzutów związanych z niszczeniem przychodni. Jak dodaje, według niej wojnę ze sklepem prowadzi teraz jedynie Edward Załęski. Zapewnia także, że nigdy w sklepie nie sprzedaje się alkoholu osobom nietrzeźwym, przez co niektórzy klienci robią sprzedawcom awantury.
     - Ja nie mam zysku na nockach. Ale klienci są zadowoleni, że można też wtedy kupować. Lekarze chcą, żeby zabrali mi koncesję na alkohol? Ja sobie bez niej poradzę. Ale będę musiała zwolnić co najmniej 8 pracowników. Kto im da utrzymanie? Przychodnia zdrowia ich utrzyma? - zastanawia się Genowefa Bożym.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1007 (22/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości