Strzelno, mieszkania, kamienica, pogorzelcy, klucze
Pogorzelcy odebrali klucze do nowych mieszkań
Sytuacja 10 rodzin, które 11 marca ubiegłego roku straciły dach nad głową podczas pożaru kamienic komunalnych przy ul. Lipowej i ul. Inowrocławskiej, została rozwiązana. Gmina przygotowała dla nich mieszkania w zakupionej siedem lat temu zrujnowanej kamienicy przy ul. Michelsona 59.
Nowe mieszkanie oglądają Mieczysława i Stanisław Kruszewscy z synową Haliną. Pomimo, że bardzo dobrze mieszka się im u ks. proboszcza Ottona Szymków na plebanii cieszą się, że na starość będą mieli własny kąt fot. Magdalena Lachowicz FINANSOWANIE PRZEBUDOWY
Od października 2015 r. trwały prace remontowe kamienicy przy ul. Michelsona 59. W tym czasie pogorzelcy mieszkali u swoich rodzin lub wynajmowali mieszkania od osób prywatnych. Bądź tak, jak w przypadku rodziny Mieczysławy i Stanisława Kruszewskich, czy Marianny Kwiatkowskiej, korzystali w gościnności ks. Ottona Szymków na plebanii parafii.
1 lipca 2015 r. burmistrz Ewaryst Matczak podpisał umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego i otrzymał finansowe wsparcie ze środków funduszu dopłat w wysokości 40% kosztów inwestycji. W budynku powstało 14 mieszkań komunalnych. Przebudowa oraz nadbudowa budynku dotyczyła m.in. wzmocnienia istniejących fundamentów, rozbiórki stropu nad I piętrem, nadbudowy II piętra, wymiany stolarki okiennej i drzwiowej. Prace po przetargu wykonywała firma Behrendt – Grupa SBS Mariana Behrendta z Brodnicy. Całkowity koszt remontu wyniósł około 1.500.000 zł. Na remont kamienicy gmina otrzymała też 808.494 zł z Ministerstwa Finansów poprzez Kujawsko-Pomorski Urząd Wojewódzki pod warunkiem, że w pierwszej kolejności mieszkania otrzymają pogorzelcy. Remont kamienicy wspomogli: 75.000 zł - Stowarzyszenie Salutaris, 1.877 zł - prywatni darczyńcy oraz kwotą 10.000 zł - gmina Mogilno. Z Banku Gospodarstwa Krajowego gmina otrzymała około 250.000 zł. Resztę kosztów, czyli około 200.000 zł pokryła gmina Strzelno. - Ta kwota może być mniejsza, jeśli BGK przyzna dodatkowe pieniądze, bo może to być kwota całkowita z tego banku w wysokości 480.000 zł, czyli jeszcze 230.000 zł - powiedział burmistrz.
Klucze do nowego mieszkania z rąk przewodniczącego Rady Miejskiej Piotra Pieszaka odbiera Marianna Kwiatkowska fot. Magdalena Lachowicz NAJWIĘKSZE I LOSOWANIE
Przydziałem mieszkań zajęła się komisja mieszkaniowa Rady Miejskiej. Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią burmistrza w wyremontowanym budynku 10 lokali zasiedlili pogorzelcy, a 4 mieszkania otrzymały rodziny z listy oczekujących na mieszkania komunalne oraz z listy osób oczekujących na zamianę lokalu mieszkalnego.
Komisja mieszkaniowa z zainteresowanymi rodzinami spotkała się w kamienicy dwa razy, 24 czerwca oraz 30 czerwca. Podczas pierwszego spotkania, w którym uczestniczyło 9 rodzin pogorzelców zapoznani oni zostali z warunkami przydziału mieszkań. Poinformowani zostali także jakie stawki czynszu będą ich obowiązywały. Stawka czynszu od 1m2 w budynku wynosi 1,82 zł, CO - 4,22 zł, woda - 2,25 zł, ścieki - 3,47 zł (liczone od zużycia) oraz antena zbiorcza - 5 zł za miesiąc. Do tych opłat przyszli lokatorzy muszą doliczyć wywóz śmieci oraz indywidualnie podpisać umowy na dostarczanie energii i gazu.
Wszystkie lokale wyposażone są w sanitariaty (zlew, wanna z prysznicem, ubikacja), kuchenki gazowe, zlewozmywaki w zabudowie, bojlery na ciepłą wodę. Budynek ma zamontowaną antenę zbiorczą oraz domofony. W budynku zainstalowane jest centralne ogrzewanie. Każde drzwi wejściowe zamontowane są z systemem p-poż. Na podłogach są panele, a ściany pomalowane na biało.
Największe mieszkanie o powierzchni 61,5 m2 otrzymała rodzina Marianny Kwiatkowskiej, licząca najwięcej osób (5). Przydzielenie pozostałych mieszkań ustalono w drodze losowania i padły wówczas propozycje przydziałów. 30 czerwca na posiedzeniu komisji rolnej, ochrony środowiska, mienia komunalnego i mieszkalnictwa Rady Miejskiej w Strzelnie uzgodniono propozycje przydziału lokali.
I tak na parterze w lokalu nr 1 o powierzchni użytkowej 61,50 m2 zamieszka Marianna Kwiatkowska z rodziną (pogorzelec). W lokalu nr 2 o powierzchni 36,90 m2 Ewa Szatkowska (w ramach zamiany), w lokalu nr 9 o pow. 39,30 m2 Stanisław i Mieczysława Kruszewscy (pogorzelcy), w lokalu nr 12 o pow. 40,10 m2 Irena Kotecka (pogorzelec). Na pierwszym piętrze kamienicy w lokalu nr 3 o pow. 42,10 m2 zamieszka Marian Wiśniewski (w ramach zamiany), w lokalu nr 4 o pow. 44,30 m2 Mieczysław Mulrzyński (pogorzelec), w lokalu nr 5 o pow. 37,70 m2 Piotr Patulski (przydział z listy), w lokalu nr 10 o pow. 39,30 m2 Zofia Witczak (pogorzelec), w lokalu nr 13 o pow. 40,10 m2 Tadeusz Andrzejewski (pogorzelec). Na drugim piętrze w lokalu nr 6 o pow. 45,70 m2 zamieszka Janina Tomaszewska (pogorzelec), w lokalu nr 7 o pow. 48 m2 Małgorzata Kubiak (w ramach zamiany), w lokalu nr 8 o pow. 40,40 m2 Danuta Waszak (pogorzelec), w lokalu nr 11 o pow. 43 m2 Andrzej Głowacki (pogorzelec), a w lokalu nr 14 o pow. 43,70 m2 Stanisław Leśniowski (pogorzelec).
Do 15 lipca ustalony był termin ewentualnych odwołań od propozycji przydziału mieszkań. Żadne odwołanie do ratusza nie wpłynęło.
Urszula i Stanisław Leśniowscy z synową Wiolettą i wnuczką Wiktorią oglądają łazienkę w nowym mieszkaniu fot. Magdalena Lachowicz WRĘCZANIE KLUCZY
Dlatego 26 lipca w sali obrad strzeleńskiego ratusza najemcy w obecności burmistrza, przewodniczącego Rady Miejskiej Piotra Pieszaka, przewodniczącego komisji mieszkaniowej RM Kazimierza Łojewskiego, przewodniczącej komisji budżetowej Emilii Walkowiak oraz starszego specjalisty do spraw administracji budynków komunalnych Sylwii Kowalskiej odebrali klucze do mieszkań, podpisali umowy najmu oraz regulamin porządku domowego. Burmistrz podziękował Kazimierzowi Łojewskiemu za wykonanie jego zdaniem bardzo trudnej pracy związanej z przyznaniem mieszkań. - Praca nie należy do przyjemnych, zawsze są mieszkańcy, którzy są niezadowoleni, ale nie wszystkim możemy pomóc. Życzę państwu, aby dobrze się wam mieszkało - mówił burmistrz Matczak. Kazimierz Łojewski przed odczytaniem listy przydziałów powiedział: - Przyznawanie mieszkań nie należało do przyjemnych, wiedząc, że zapotrzebowanie na mieszkania w gminie jest bardzo duże. Na mieszkania czeka 150 rodzin. Żebyśmy mieli te 150 mieszkań do przyznania, praca byłaby przyjemniejsza. A, że ze 150 mieliśmy tylko 14 mieszkań, to jakby nie patrzeć jest to 1/10 potrzeb. To co mogliśmy, to zrobiliśmy - powiedział Kazimierz Łojewski. Dodał, że jeśli któryś z najemców będzie zalegał z płatnościami przez 3 miesiące, będzie przenoszony na mieszkanie o niższym standardzie. - Myślę, że spotkamy się za rok i porozmawiamy, czy mieszkania spełniły wymogi i czy wszystko jest tak, jak w tej chwili - dodał Kazimierz Łojewski. Burmistrz poinformował mieszkańców, że do jesieni na podwórku kamienicy postawione zostaną budynki gospodarcze do każdego z mieszkań. Do tej pory pogorzelcy mogą korzystać z użytkowanych obecnie szopek.
- Na pewno jakieś usterki w trakcie użytkowania mieszkań wyjdą. Dlatego też mamy gwarancję powykonawczą na budynek na 3 lata. Ale myślę, że jest on solidnie i estetycznie wykonany. Ze starej kamienicy jest zrobiony niezły budynek mieszkalny - powiedział burmistrz.
Irena Kotecka jest bardzo zadowolona z przydziału mieszkania. Do tego czasu po pożarze kamienicy mieszkała u swojej córki w bloku na Osiedlu Piastowskim. Nowe mieszkanie ogląda wraz z synem Krzysztofem. fot. Magdalena Lachowicz NA SWOIM
Z ratusza rodziny dotarły na Michelsona, by zobaczyć przyznane im mieszkania. - Cieszę się, że otrzymaliśmy mieszkanie, to na naszą starość. Chociaż powiem, że nam bardzo dobrze mieszkało się u ks. proboszcza na plebanii. Będzie szkoda stamtąd odchodzić. Czuliśmy się tam jak członkowie wielkiej rodziny. A tutaj przy pomocy dzieci urządzimy sobie piękne mieszkanko. Szkoda tylko, że nie ma tutaj żadnej piwnicy, a mamy tyle zapraw - powiedzieli państwo Kruszewscy.
Zadowoleni z przydziału mieszkania są również państwo Leśniowscy, którzy po pożarze mieszkali w Kościeszkach (gm. Jeziora Wielkie). - Piękna łazienka, przestronna kuchnia. Szkoda tylko, że jest tak duży pokój. Można by z niego zrobić spokojnie dwa mniejsze pokoiki, ale to wszystko można dopracować. Robert ma firmę budowlaną, to co potrzeba, to nam zrobi. Grunt, że jest mieszkanie - powiedzieli państwo Leśniowscy, którzy mieszkanie przyszli obejrzeć z synową Wiolettą i wnuczką Wiktorią.
Jedynym mankamentem kamienicy, który wskazała Zofia Witczak, jest brak suszarni, albo strychu na suszenie prania. - Latem to ja rozumiem, bo można na dworze pranie suszyć, ale zimą, to ja nie wiem, to nie jest takie proste, jak ja tygodniowo mam trzy kombinezony robocze do prania - mówiła.
Z przydziału mieszkania zadowolona jest Grażyna Kołacka, córka głównej najemczyni lokalu Marianny Kwiatkowskiej. Rodzina, która po pożarze zamieszkała jako druga na plebanii u ks. Ottona, otrzymała największe mieszkanie, bo liczy najwięcej osób. - Mieszkanie ładne, i przestronne. Duże pokoje, aż zastanawiam się, co tam wstawimy. Na pewno w pierwszej kolejności położymy na ścianie w kuchni płytki. Cieszymy się, że otrzymaliśmy to mieszkanie - mówi.
SPALONE BUDYNKI
Spalony budynek, w którym mieszkali pogorzelcy przy ul. Inowrocławskiej i ul. Lipowej, będzie musiał zostać rozebrany do fundamentów. Gmina ma już ekspertyzę rzeczoznawcy w tej sprawie. Zaraz po pożarze sporządzona została pierwsza ekspertyza, z której wynikało, że być może będzie można budynek rozebrać do tego poziomu, do którego uległ spaleniu. Jednak po rozbiórce do tego stanu murarz odkuł tynki pod belkami niżej i okazało się, że belki są całkowicie spróchniałe. Na zlecenie gminy wykonana została druga ekspertyza i z niej wynika, że trzeba budynek rozebrać do fundamentów.
Gmina ma już sporządzony kosztorys na kwotę około 300.000 zł na rozbiórkę i jest złożony wniosek do starostwa powiatowego o pozwolenie na rozbiórkę. Problem - jak mówi burmistrz - polega na tym, że budynek znajduje się w strefie konserwatorskiej i zapisany jest w rejestrze zabytków.
Budynek ma być rozbierany w dwóch etapach. Pierwszy obejmuje pierwsze piętro budynku, później parter, co ma się wiązać z budową nowej części budynku.
Gmina czeka na zgodę konserwatora zabytków, czy budynek można rozebrać oraz w jaki sposób trzeba go odbudować. Czy będzie musiał wyglądać jak dotychczas, czy gmina będzie mogła pobudować budynek w innej formie.
- Nie wiemy, jak zachowa się konserwator zabytków. My w przypadku budowy łącznie z budynkiem przy ul. Lipowej chcielibyśmy zrobić tak, by na parterze budynku stworzyć część handlowo-usługową i podnieść budynek o jedno piętro, tak by powstało tam około 30 mieszkań podłączonych pod jedną kotłownię. Również poddasze byłoby częścią użytkową. Czy na to zgodzi się konserwator zabytków - nie wiem. Zdajemy sobie sprawę, że będzie to duży koszt i na pewno nie zrobimy tego w ciągu roku, ale chcemy ten teren jak najszybciej zagospodarować - powiedział burmistrz Matczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1276 (30/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze