Reklama

Prezes Fundacji Powiatu Mogileńskiego nie chciał podać na sesji Rady Powiatu kwot ubezpieczenia zwierząt i budynku inwentarskiego

Od 20 grudnia, przez 56 dni od tragicznego w skutkach pożaru budynku inwentarskiego w Bielicach - przewodniczący Mateusz Lisiecki nie zwołał Rady Fundacji Powiatu Mogileńskiego. Radni, członkowie Rady Fundacji Mirosław Leszczyński i Wojciech Baran nie mają bieżących informacji, a sprawa cały czas interesuje społeczeństwo. W ciągu 30 dni od pożaru ubezpieczyciel nie wypłacił bezspornego odszkodowania - zarząd Fundacji dosyła kolejne żądane dokumenty. W sprawie tragedii nie została zwołana nadzwyczajna sesja Rady Powiatu, a w programie sesji 8 lutego, nie było na ten temat żadnej wzmianki.

50 DNI CISZY PO POŻARZE

20 grudnia 2023 r. w Bielicach, w budynku inwentarskim należącym do Fundacji Powiatu Mogileńskiego wybuchł pożar, w którym zginęło 65 sztuk bydła. Wewnątrz budynek z wyposażeniem uległ całkowitemu wypaleniu i zniszczeniu. Tu z pożarze starosta Tomasz Krzesiński szacował straty na około 4.000.000 złotych.

Radnego Mariana Mikołajczaka dziwi cisza, jak nastała po tym tragicznym wydarzeniu. - Jedyne informacje, jakie posiadam pochodzą z lokalnego tygodnika Pałuki. Kiedy spotykają mnie ludzie i pytają co się w tych Bielicach właściwie wydarzyło, jak ja im mówię, to oni już to wiedzą z Pałuk - mówił radny na sesji powiatowej w czwartek 8 lutego.

Reklama

- Czy nie uważają państwo, że tak tragiczne i tak mające daleko idące konsekwencje finansowe wydarzenie powinno być przez państwa podjęte. Nawet w dzisiejszym porządku obrad nie ma wzmianki (...) Gdybym ja był panie starosto na pana miejscu - czego nie chciałbym - to bym po prostu zwołał sesję nadzwyczajna dwa dni później. Zwołał wszystkich radnych, przedstawił sytuację jak wygląda, dlaczego, co będziemy dalej czynić, itd. - mówił radny.

Marian Mikołajczak dodał, że 2 tygodnie temu wysłał do Zarządu Powiatu pytania w trybie dostępu do informacji publicznej, Odpowiedzi na pytania nie dostał, jedynie informację, że pytania powinny być skierowane do władz Fundacji.

Reklama

- Nie pan nie opowiada głupot, że pan tylko z tygodnika to czytał, bo we wszystkich mediach informacje były i jeszcze w waszych wspaniałych strzeleńskich mediach, gdzie sieją hejt i nienawiść w stosunku do Fundacji Powiatu Mogileńskiego - mówił Tomasz Krzesiński. - Spokojnie starosto - komentował radny Mikołajczak.

Starosta pytał, po co sesja miałaby być zwołana dwa dni po tragicznym pożarze. - Co mielibyśmy panu powiedzieć? - pytał starosta. - Pan prezes i my wszyscy mieliśmy mnóstwo pracy, by pozyskać środki, pozyskać fundusze, jak wy zawsze mówicie lobbowaliśmy o to, żeby fundacji pomoc, by fundacja stanęła na nogi - informował starosta Krzesiński.

Reklama

Starosta pytał także, dlaczego radny skoro ma mandat tak jak każdy inny nie przyszedł do niego, nie porozmawiał. Jego drzwi są zawsze otwarte dla każdego radnego, każdego mieszkańca. - Dlaczego pan tego nie zrobił. Powiem panu tak, bo póki co parzy pana to biuro - atakował starosta Krzesiński.

Radni opozycji Bartosz Nowacki i Marian Mikołajczak zadali wiele niewygodnych pytań w sprawie działalności Fundacji Powiatu Mogileńskiego fot. Marek Holak

PYTANIA DO ZARZĄDU POWIATU

Marian Mikołajczak chciał odpowiedzi między innymi na takie pytania: czy majątek fundacji był ubezpieczony od zdarzeń takich jak pożar; na jaka kwotę majątek fundacji był ubezpieczony; czy zarząd fundacji zgłosił fakt pożaru do ubezpieczyciela, prosił o kopie zgłoszenia.

Reklama

Radny chciał by mu przekazano aktualna kopie polisy ubezpieczenia majątku fundacji oraz informację, na jakim etapie jest dochodzenie przez organy ścigania.

Radny mówił, że jest to sprawa tragiczna ze względów humanitarnych, ale również bardzo niebezpieczna ze względów ekonomicznych. - Gdyby się okazało, że nie dostaniemy ubezpieczenia, albo gdy będzie ono niższe w stosunku do strat, to będzie duży problem. Ktoś na pewno za to jest odpowiedzialny, bo moim zdaniem zostało tutaj złamanych kilka zasad - mówił Marian Mikołajczak.

Reklama

POZYSKALI 40 ZWIERZĄT

Prezes Fundacji Aleksander Burzyński zapewnił radnych powiatowych, że majątek był ubezpieczony, szkoda został zgłoszona z dwóch polis do ubezpieczyciela. Likwidacja szkody cały czas trwa. - Ten etap trwa, likwidator nie zmieścił się w terminie 30 dni na wypłacenie odszkodowania, dlatego przedłużył to sobie pisemnie - mówił prezes Burzyński.

Cały okres po pożarze Fundacja poświeciła na przywrócenie budynku obory do użytkowania. Pozyskała do tej pory 40 zwierząt z gospodarstw KOWR-owskich jako darowiznę. - Ta produkcję żeśmy praktycznie utrzymali do tego poziomu jaka była przed pożarem - informował prezes Fundacji. Fundacja przystąpiła ponadto do programu agencyjnego termoizolacji i w tej chwili starają się o dofinansowanie na modernizację budynku.

Reklama

Aleksander Burzyński mówił, że Fundacja na tym etapie nie ma jeszcze odpowiedzi, co było przyczyną pożaru. Zajmuje się tym policja i prokuratura.

CZTERECH RADNYCH W RADZIE FUNDACJI

Radny Bartosz Nowacki zwrócił uwagę, że jest przecież Rada Fundacji, w której zasiada 4 przedstawicieli Rady Powiatu: Mateusz Lisiecki, Wojciech Baran, Mirosław Leszczyński i Paweł Jankowski. Rada Fundacji nie była zwoływana od dnia pożaru, od 20 grudnia. Jej przewodniczący Mateusz Lisiecki nie był obecny na sesji. - Bo trzeba by się było z tego trochę wytłumaczyć - komentował radny Nowacki.

Reklama

Byłego starostę przeraża fakt, że członkowie Rady Fundacji musieli wiedzieć, jak wygląda przechowywanie sprzętu, bo w oborze były maszyny, które nie powinny się tam znajdować gdzie są zwierzęta. - I mamy teraz ogromną tragedię - tłumaczył.

Pytał: - Jakie konsekwencje zostały wyciągnięte, czy jakie wnioski zostały wyciągnięte przez Radę Fundacji wobec zarządu Fundacji. Pytał także przedstawicieli koalicji rządzącej powiatem: - Ile panowie żeście wpłacili na te zbiórki z własnej kieszeni, bo jak do tej pory to pewnie mieszkańcy wpłacali parę złotych.

Reklama

Do członka Rady Fundacji Pawła Jankowskiego skierował słowa: - Pawle jesteś tak samo współodpowiedzialny za tą tragedię, jaka się wydarzyła, bo cały czas gospodarstwo funkcjonowało widocznie na prowizorycznych sznurkach, że doszło do takiej tragedii (...) To my jako radni odpowiadamy poprzez swoich przedstawicieli w Radzie Fundacji za majątek tej fundacji. Miejcie państwo tą świadomość, że jeżeli nie otrzymamy z ubezpieczenia tych pieniędzy, to Fundacja tak naprawdę poniesie kilkumilionowe straty.

PROSTO Z CENTRUM DOWODZENIA

Reklama

Tomasz Krzesiński był zdania, że pytanie, ile kto wpłacił po pożarze podczas zbiórek pieniędzy jest nie na miejscu. - Tak naprawdę ja się zastanawiam, kto wam pisze te pytania - dociekał starosta - Centrum dowodzenia wydaje mi się, że jest na Cieślewicza, stąd też taka w stosunku do Zarządu Powiatu chamska i arogancka retoryka.

- Postępowanie jest w toku, a pan już by wyciągał winnych, karał wszystkich. Ja wiem, że pan karał pracowników starostwa, jak pan był starostą, bo atmosfera była jaka była (...) Dopóki nie ma wyników śledztwa, nie ma winnych - mówił Tomasz Krzesiński.

Reklama

Starosta poinformował także, że wszystkie spółki KOWR-owskie dzień po tragedii w Bielicach dostał maile z ministerstwa rolnictwa, aby sprzęt, wozy paszowe wyprowadzić z budynków inwentarskich. Trudno, że zimą wozy paszowe w mrozie stały na powietrzu, jak nie ma garaży. - Wszędzie to było w dużych hodowlach praktykowane, a teraz próbujecie zrzucić winę no nie wiem na kogo, najlepiej na traktorzystę albo na nas, na Zarząd Powiatu - wyjaśniał starosta.

FUNDACJA DOSYŁA DO UBEZPIECZYCIELA DOKUMENTY

Radny Wojciech Baran i członek Rady Fundacji pytał, czy Fundacja otrzymała od ubezpieczyciela powód nie wypłacenia odszkodowania w ciągu 30 dni od zdarzenia, czyli do 20 stycznia.

Prezes Burzyński odpowiadał, że szkoda jest likwidowana na dwóch polisach: zwierzęta i majątek. Majątek razem ze sprzętem, który stał w oborze był ubezpieczony. Zwierzęta także były ubezpieczone, także od pożaru. Ubezpieczyciel poinformował, że nie wywiąże się w 30 dniach, bo brakuje mu dokumentów. Prezes mówił, że na prośbę o kolejne dokumenty, Fundacja je przesyła.

- Nie mam na to wpływu. Ja pisałem ponaglenie dlaczego w ciągu 30 dni ta bezsporna część ubezpieczenia nie została wypłacona? Na razie mam taką informację, że mam jeszcze dosłać dokumenty, których brakuje do zakończenia likwidacji szkody - tłumaczył prezes.

Wojciech Baran dziwił się, że bezsporna część ubezpieczenia nie została jednak wypłacona w ciągu 30 dni. Retorycznie pytał: - Dwa lata będzie likwidował szkodę.

NIE PODAŁ WYSOKOŚCI UBEZPIECZENIA

Nowacki pytał o wysokość ubezpieczenia na tych dwóch polisach. Usłyszał od prezesa: - Na to pytanie odpowiem panu na piśmie, bo nie wiem czy jestem upoważniony do tego, aby taką informację panu podać.

Radny Baran mówił, że nie miał możliwości zadawania pytań w sprawie pożaru, bo od 20 grudnia Rada Fundacji nie odbyła żadnego posiedzenia. Pytał: - Co przeszkadza w ujawnieniu sumy ubezpieczenia. Prezes Burzyński zapewniał, że on: - Bardzo dobrze znam kwotę ubezpieczenia. Oświadczam, że suma ubezpieczenia jest adekwatna do wartości tych budynków i tych zwierząt.

- Co do sumy ubezpieczenia, ja bym tego nie owijał tutaj w wielką tajemnicę. Mówimy tutaj o środkach publicznych - radny Baran nie dawał za wygraną.

A PO MEDIACH CHODZIŁ

Radny Mirosław Leszczyński także zasiada w Radzie Fundacji. Powiedział, że przewodniczący Rady Fundacji na Facebooku dwa dni po pożarze napisał, że w najbliższym czasie zwoła Radę Fundacji. Jego zdaniem po zarządzaniu kryzysowym od razu powinna być zwołana Rada Fundacji. - To był ten błąd - mówił. Jemu też jako sołtysowi mieszkańcy się o wiele spraw związanych z tym pożarem pytają, a on nie wie co odpowiadać.

Na koniec radny Leszczyński zauważył, że Mateusz Lisiecki nie miał czasu na zwołanie Rady Fundacji, ale na chodzenie do mediów czas znalazł.

Marek Holak

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości