Reklama

Radny leżał pijany na łące

Bredził i bełkotał
     Radny leżał pijany na łące
     Gdy policjanci wynosili za nogi i ręce do radiowozu radnego PSL Stanisława Redmanna, mieszkańcy Gębic i Marcinkowa robili zdjęcia i kręcili filmy telefonami komórkowymi.

Postępowanie radnego ludowców Stanisława Redmanna cechuje żelazna konsekwencja. Alkoholowy trans zawsze przypada na środek kolejnego miesiąca. W czerwcu był to 15 dzień miesiąca, w lipcu 17 dzień, a w sierpniu 16.
     fot. Joanna Świetnicka

     Po raz kolejny w ostatnich dwóch miesiącach dał o sobie znać radny PSL Stanisław Redmann z Gozdanina (gm. Mogilno). O tym, że radny ponownie miał problemy z alkoholem w publicznym miejscu, dowiedzieliśmy się 20 sierpnia. Jeden z mieszkańców Gębic miał go zauważyć leżącego kompletnie pijanego na łące, w zaroślach tuż przy płynącej obok Noteci.
     Potwierdził te informacje rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie. Podkom. Tomasz Rybczyński powiedział, że w ubiegły wtorek około 18:00 do dyżurnego komendy zadzwonił anonimowo mężczyzna, który powiadomił, że za posesją rodziny Wrzosów na łące leży kompletnie pijany radny Redmann.
     Dyżurny skierował tam na motocyklach patrol policjantów z ruchu drogowego. Na łąkę dotarli idąc wydeptaną ścieżką wzdłuż rzeki. Radny spał na łące, jakieś 6 do 7 metrów od rzeki.
     Policjanci nie mogli go dobudzić. W końcu, gdy to się stało, radny w upojeniu alkoholowym bredził i nie mógł się utrzymać na nogach. Rzecznik policji nie chciał opowiadać o szczegółach dalszej akcji.
     Ustaliliśmy, że radny miał ubłocone całe ubranie, spodnie od pasa w dół miał mokre. Strasznie śmierdział. Policjanci nawet nie podejmowali próby, by sprawdzić zawartość alkoholu, gdyż radny nie miałby siły dmuchać w alkotest. Gdy funkcjonariusze w końcu go dobudzili, radny bełkotał do nich: - Fajne chłopaki jesteście. Cały czas także przepraszał ich za poprzednie incydenty z jego udziałem.
     Postanowiono, że radny zostanie odwieziony do domu w Gozdaninie, gdyż gmina nie ma już podpisanej umowy z izbą wytrzeźwień w Inowrocławiu. Policjanci nie mogli radnego odwieźć motocyklem. Został wezwany radiowóz z policjantami ze służby patrolowo-interwencyjnej.
     Radny został za nogi i ręce wyniesiony z łąki na plac przy drodze, gdzie czekał radiowóz. Czekało także mnóstwo gapiów. Ludzie pstrykali telefonami komórkowymi zdjęcia, kręcili także filmy.
     Z akcji została sporządzona notatka służbowa, którą przekazano dzielnicowemu. Prowadzi on w tej chwili wyjaśnienia, czy przypadek radnego Redmanna zakwalifikować jako nieobyczajny wybryk, czy mamy do czynienia z wykroczeniem zakłócenia porządku w miejscu publicznym, za co może grozić kara grzywny.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1019 (34/2011)

Reklama

 

     Przynosi wstyd samorządowi

     W poprzedniej kadencji Rady Miejskiej, radny z Gozdanina Stanisław Redmann kajał się i przepraszał publicznie na sesji za swoje zachowanie. Obiecał radnym, że już nigdy nie powtórzy się sytuacja z autobusu, kiedy to dotykał jedną z uczennic. Tłumaczył się, że kołysało autobusem. Wtedy prokuratura uznała to za nieobyczajny wybryk i otrzymał w sądzie karę grzywny.
     To pokajanie radnego zaowocowało wtedy rezygnacją z powołania uchwałą rady Komisji Etyki. Radni uznali, że nie ma lepszej kontroli pracy i postępowania radnego, niż głos wyborców przy urnie.
Stanisław Redmann ponownie decyzją wyborców zasiadł w ławach radnych.
     Nie jestem za odgrzewaniem pomysłu z Komisją Etyki. Choć, gdyby komisja mogła nakładać kary finansowe za takie skandaliczne zachowania, jak obecnie radnego Redmanna, to nie byłby zły pomysł. Być może utrata konkretnych pieniędzy otrzeźwiałby radnego. Ale są to tylko moje przypuszczenia.
     To co robi w te wakacje radny Redmann, to wielki wstyd dla mogileńskiego samorządu. Nie będę już się pastwił nad PSL-em, z którego listy Redmann otrzymał mandat. Widocznie działaczom i radnym PSL-u nie przeszkadza wizerunkowo to, że mają w swych szeregach osobę, która jest praktycznie z małymi przerwami przez całe wakacje w ciągłym transie. Która wdaje się w bójkę podczas publicznego turnieju. Która leczy się naparami z pokrzyw, i którą w końcu mieszkańcy znajdują w upojeniu alkoholowym na łące nad Notecią.
     Jednak w tej chwili zachowanie Redmanna to już wstyd i problem dla całej Rady Miejskiej. Wyborcy widzą, że rada milczy. Radnym wszystkich opcji, to co robi radny z Gozdanina widocznie nie przeszkadza.
     Najlepiej było to widać 1 sierpnia podczas składania kwiatów na mogileńskim rynku w hołdzie powstańcom warszawskim. Na rynek przyszedł także radny Redmann. Jakoś nikomu nie przyszło do głowy zaprotestować. Gdybym był samorządowcem, nie składałbym wiązanek kwiatów w towarzystwie człowieka, który przyszedł, bo chwilowo miał przerwę w transie. Który splamił dobre imię mogileńskiego samorządu, tak jak nikt tego nie uczynił przez ostatnich 20 lat.
     Nie znalazł się nikt, kto zaprotestowałby przeciwko obecności Redmanna na rynku. Radny dostąpił zaszczytu i kroczył honorowo w delegacji przez rynek. Odpłacił się 16 dni później.

Reklama

Marek Holak

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1019 (34/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości