Reklama

Są zdeterminowani i nie odpuszczą

Uczestnicy konferencji prasowej, od lewej: Eugeniusz Wojciechowski, Jarosław Jatczak, Maciej Adamski i Krzysztof Szapował

         fot. Roman Wolek

Trzemeszno, szkoły, zmiany, oświata, władze powiatu
     Są zdeterminowani i nie odpuszczą
    Jarosław Jatczak rozpatruje możliwość poinformowania prokuratury o okolicznościach dotyczących zmian, jakie władze powiatu planują wprowadzić w szkołach w Trzemesznie. Oprócz organizacji referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, rodzice myślą także o zablokowaniu lub okupacji Starostwa Powiatowego.

     NIECHCIANE ZMIANY
     1 lipca w Urzędzie Miasta i Gminy w Trzemesznie odbyła się konferencja prasowa poświęcona sytuacji związanej z przyszłością trzemeszeńskich szkół ponadgimnazjalnych i gimnazjum. W konferencji zwołanej przez Jarosława Jatczaka, przewodniczącego rady rodziców Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie, i Eugeniusza Wojciechowskiego, zastępcę przewodniczącego tej rady, udział wzięli także: Maciej Adamski, radny oraz nauczyciel ZSGiL oraz radny Krzysztof Szapował. Przypomnijmy, że władze powiatu gnieźnieńskiego rządzonego przez koalicję PO-SLD cały czas realizują swój pomysł połączenia od nowego roku szkolnego liceum (wchodzącego obecnie w skład ZSGiL) ze szkołą zawodową, czyli Zespołem Szkół Ponadgimnazjalnych w jeden twór o nazwie: Zespół Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych. Gimnazjum ma natomiast zostać wyłączone z ZSGiL i oddane do prowadzenia gminie. Przedstawiciele społeczeństwa Trzemeszna protestują przeciwko takiemu rozwiązaniu.
     W wyniku tych protestów Rada Miejska w Trzemesznie zobowiązała burmistrza Krzysztofa Derezińskiego do przejęcia przez gminę od powiatu prowadzenia zarówno obydwu szkół ponadgimnazjalnych, jak i gimnazjum. Według tej propozycji, władze powiatu miałby przekazać gminie budynki, w których znajdują się te placówki oraz dopłacać na prowadzenie tych szkół taką kwotę, jaką średnio przekazuje się na inne szkoły ponadgimnazjalne w powiecie. Jednak długotrwałe negocjacje w tej sprawie pomiędzy obydwoma stronami nie przyniosły na razie żadnego rezultatu.
     ODWOŁAĆ RADĘ POWIATU
     W związku z tym przedstawiciele strony trzemeszeńskiej coraz bardziej radykalizują swoje protesty przeciwko postawie powiatu w tej sprawie. Najpierw 21 czerwca rodzice uczniów ZSGiL zorganizowali manifestację pod siedzibą Starostwa Powiatowego. Złożono wtedy listę podpisów 2 tysięcy osób popierających przejęcie przez gminę prowadzenia szkół ponadgimnazjalnych i gimnazjum w Trzemesznie.
     25 czerwca Eugeniusz Wojciechowski przerwał obrady sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego. Wygłosił wtedy oświadczenie, w którym poinformował, że rozpoczęta zostaje akcja zbierania podpisów minimum 10 procent mieszkańców powiatu za przeprowadzeniem referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu Gnieźnieńskiego.
     TO NIE WARCHOLSTWO
     Podczas konferencji prasowej w ubiegły poniedziałek Jarosław Jatczak przypomniał historię wydarzeń dotyczących planowanych zmian w trzemeszeńskich szkołach. Podkreślił, że przez cały czas ze strony powiatu padły tylko dwa argumenty planowanych zmian: jeden mówiący o demografii, że dzieci jest coraz mnie i drugi mówiący o względach ekonomicznych. Ale nie było odpowiedzi na to, jakie konkretnie korzyści osiągnie się dzięki reorganizacji szkół.
     Odniósł się do wypowiedzi senatora Piotra Gruszczyńskiego, który kilka dni temu o wystąpieniu Eugeniusza Wojciechowskiego na sesji Rady Powiatu powiedział, że jest to ewidentne warcholstwo. Jarosław Jatczak tłumaczył, że takie zachowanie jego kolegi nie wzięło się znikąd i przypominał, że np. burmistrz Krzysztof Dereziński nie mógł zabrać głosu na sesji Rady Powiatu, mimo że był na nią zaproszony.
     Krytykował fakt, że senator komentował, że sprawa ta dotyczy wąskiej grupy ludzi. - Myślę, że jeśli nazywanie grupy 2 tysięcy ludzi, którzy się podpisali pod konkretną koncepcją, jest dla pana senatora grupą wąską, pewnie z punktu widzenia powiatu nie jest ona jakoś imponująco szeroka, natomiast jeśli chodzi o lokalną społeczność trzemeszeńską, to jest grupa bardzo duża - mówił przewodniczący rady rodziców.
     PO WSPARCIE DO PROKURATURY
     Wyraził także pogląd, że władzom powiatu może zależeć na tym, żeby powiat część subwencji oświatowej mógł przekazać na inne cele. Poinformował, że tak było w roku ubiegłym, kiedy to subwencja, która trafiła do budżetu powiatu, wynosiła 62 mln zł, a z tej kwoty na sfinansowanie szkół powiat przekazał tylko 60 mln zł. Zaprotestował przeciwko temu, aby ratowanie szpitala w Gnieźnie czy innych inwestycji odbywało się kosztem trzemeszeńskich szkół.
     - Ponieważ te przeróżne działania formalne i faktyczne podejmowane zarówno przez władze powiatu jak i podmioty, które wykonują polecenia np. przez panią dyrektor Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum, one są jednak naszym zdaniem w znacznej części nie tylko naginaniem prawa, ale też łamaniem tego prawa, to pewnie nie pozostaje nic innego jak zwrócić się do prokuratury, aby nas w tych działaniach wsparła - komentował Jarosław Jatczak.
     CHWALIŁ I CHCE ZLIKWIDOWAĆ
     Maciej Adamski przypomniał, że starosta Dariusz Pilak w kwietniu 2011 r. na sesji Rady Miejskiej stwierdził, iż model funkcjonowania gimnazjum z liceum jest cudowny. Twierdził, że ZSGiL w Trzemesznie to będzie wzór dla całej Polski i wszyscy będą czerpać z tych doświadczeń. To samo słyszeli nauczyciele w sierpniu na radzie pedagogicznej, po czym w grudniu okazało się, że ten model jest jednak dla starosty niedobry i trzeba szkołę zawodową połączyć z liceum, a gimnazjum ma znaleźć się gdzie indziej. Radny Adamski przypominał również, że starosta zachwalał model w sąsiedniej gminie Witkowo, że tam jest właśnie taki zespół i dobrze funkcjonuje. Przytoczył jednak dane z elektronicznego naboru, z którego wynika, że do zespołu szkół w Witkowie nabór jest bardzo mały, znacznie niższy niż w szkole w Trzemesznie, mimo że ten rok był trudny w Trzemesznie, jeśli chodzi o nabór przez niepewność związaną z przyszłością szkoły.
     Z POWODU IGNORANCJI
     Eugeniusz Wojciechowski zabierając głos odnośnie krytyki sprawy referendum przez Piotra Gruszczyńskiego zaproponował, aby senator Gruszczyński przypomniał sobie konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej. Szczególnie zapisy mówiące o tym, że zwierzchnią władzę sprawuje naród przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio, a członkowie wspólnoty samorządu mogą decydować w drodze referendum o sprawach dotyczących tej wspólnoty, w tym także o odwołaniu pochodzącego z wyborów bezpośredniego organu samorządu terytorialnego. Jak stwierdził, temat referendum dojrzewał bardzo długo. Powodem jego wywołania była ignorancja i brak współpracy Rady      Powiatu z rodzicami. Jak wspominał, przez rok nie miał przyjemności spotkać w Trzemesznie żadnego przedstawiciela Zarządu Powiatu, mimo wielokrotnych zaproszeń.
     - Przyjmujemy to jako obraźliwy gest ze strony Rady Powiatu. Jeśli oni się tłumaczą, że wiedzą lepiej, liczyliśmy na to, że spróbują nas przekonać w bezpośrednich rozmowach i przedstawią nam ten punkt widzenia. Może my się mylimy. Nie wiem, ja nie mam wiedzy ekonomicznej, nie mam wiedzy gospodarczej, natomiast mam normalny taki spokojny rozum i skoro widzę, że ktoś robi coś bez konsultacji z nami, to znaczy, że już podjął decyzję i nie planuje tego zmienić - komentował Eugeniusz Wojciechowski.
     WOLNO SENATOROWI, NIE WOLNO ABSOLWENTOM
     Podkreślił, iż jest świadomy tego, że trudna jest procedura związana ze zwołaniem referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu. Musi powstać grupa inicjatywna 15 osób, we wniosku o referendum muszą być określone podstawy i pytania do wyborców, czy zgadzają się z tym, że Rada Powiatu Gnieźnieńskiego źle pracuje itp. Informował, że planuje się te procedury wprowadzić w lipcu. Zastępca przewodniczącego rady rodziców przekazał, że w tej chwili w powiecie jest 113.383 osób które mają prawa wyborcze, czyli potrzeba zebrać około 11.340 podpisów.
     - Nigdy nie dążyliśmy do silnych rozwiązań politycznych, uważamy, że w Wielkopolsce musimy się umieć dogadywać. Natomiast jeśli rok czasu nikt nie chce się z nami dogadywać, no to znaczy, że to są nieodpowiedni ludzie na nieodpowiednich stanowiskach. Dlatego w dniu dzisiejszym rozpoczynają się spotkania grupy inicjatywnej, na której już szczegółowo rozpoczynamy prace związane z referendum - mówił Eugeniusz Wojciechowski i zapowiedział, że 10% podpisów na pewno uda się zdobyć, a to ile osób pójdzie na referendum, będzie już kwestią dalszych działań propagandowych.
     Dodał również, że rodziców boli jedna rzecz. Fakt, iż jak się wyraził, pracownik starosty, dyrektor ZSGiL Justyna Kaniasty prowadzi działania, które uniemożliwiają w murach szkoły przeprowadzenie spotkania absolwentów i sesji Rady Miejskiej. Ale równocześnie dyrektor szkoły w ubiegłym roku w listopadzie umożliwiła senatorowi Gruszczyńskiemu spotkać się w auli w szkole ze swoimi zwolennikami.
     SĄ ZDETERMINOWANI
     Jarosław Jatczak stwierdził, że ze strony powiatu są pewnie oczekiwania, że w Trzemesznie się zmęczą, odpuszczą i jak miną wakacje wszystko pójdzie swoją drogą, tak jak sobie władze powiatu zaplanowały. Ogłosił także, że oprócz rozważań o włączeniu prokuratory w swoje działania, rodzice poważnie rozpatrują takie możliwości, jak prowadzenie protestu społecznego polegającego np. na zablokowaniu lub okupacji Starostwa Powiatowego.
     - Nasza determinacja po tej stronie jest tak daleko idąca, że my po prostu nie odpuścimy i będziemy podejmować kolejne działania, które sprawią, że będziemy coraz bardziej widoczni - zapowiedział Jarosław Jatczak. Podkreślił, że nie są to działania polityczne i chodzi tu tylko o szkoły. Jak się wyraził, gdyby władze sprawowała nie PO i SLD, ale np. Stowarzyszenie Hodowców Kanarków, to wtedy działaliby przeciwko temu stowarzyszeniu.
     NIECH CHŁOPCY SIĘ BAWIĄ
     Radny Krzysztof Szapował wspominał, że od początku, gdy chciano wprowadzić zmiany, uczestniczył w wielu spotkaniach w różnych gremiach. Na jednym z ostatnich takich spotkań padło pytanie do starosty, czy Zarząd ma wole przekazania tych szkół, czy też nie. Ale nie było takich deklaracji.
     - Cały czas jesteśmy odsuwani w jakimś sensie, po prostu traktowani, jakby tak - no chłopcy, pobawcie się jeszcze troszeczkę, a my swoje i tak zrobimy. I to jest bardzo żenujące, bardzo przykre i powiem szczerze, że uczestnicząc przez przeszło rok czasu w tych rozmowach jestem zdegustowany tą sytuacją - komentował radny Szapował.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1116 (27/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości