Reklama

Śmieci mają być droższe o 28,6%

Przetarg, odbiór, odpady, gmina Mogilno, śmieci, opłata, stawka
     Śmieci mają być droższe o 28,6%
    Oficjalna wersja konieczności podwyżki opłat za śmieci jest taka, że w szybkim tempie wzrasta ilość odstawianych przez mieszkańców pojemników i worków z odpadami zmieszanymi i segregowanymi. Co roku o 20%. Prezes gminnej spółki Artur Lorczak przyznaje dziś, że założenia co do ilości śmieci, jakie zaproponował w przetargu na okres od maja 2014 r. do maja 2015 r. okazały się błędne. Komunalka musiała dołożyć do tego interesu około 250.000 zł netto, gdyż wpływy z opłat od mieszkańców (stawki 7 zł i 14 zł) nie pokryły wydatków. Kilka dni temu MPGK wygrało nowy przetarg kwotą 2.924.759,51 zł. Prezes Lorczak zakłada kolejny wzrost ilości śmieci o 20%. Nowe stawki mają to sfinansować.

     KRÓTKA HISTORIA PRZETARGÓW
     W 2013 r. pierwszy przetarg na terenie gminy Mogilno, po wprowadzeniu w Polsce nowego systemu zbiórki odpadów zmieszanych i segregowanych, wygrała firma Sanikont, proponując roczną kwotę za wykonaną usługę 1.710.405 zł. Startująca także w tym przetargu mogileńska spółka komunalna MPGK przegrała wtedy przetarg, proponując zbiórkę odpadów za kwotę dużo wyższą - 2.701.077,84 zł.
     Po rozwiązaniu umowy z Sanikontem (firma zbierała śmieci od 1 lipca 2013 r.), od 5 września 2013 roku do kolejnego przetargu odpady zbierała już spółka gminna MPGK.
W 2014 r. spółka MPGK wygrała przetarg, proponując za zbiórkę odpadów kwotę 1.927.292,79 zł, czyli kwotę o ponad 774.000 zł mniejszą niż kilka miesięcy wcześniej. Umowa ta obowiązuje od 6 maja 2014 r. do 5 maja tego roku.
     Jak tłumaczył to wtedy wiceburmistrz Mogilna Jarosław Ciesielski, jednocześnie szef Rady Nadzorczej MPGK, zaproponowanie niższej ceny było możliwe dzięki temu, że mogileńska komunalka zbierając przez pół roku śmieci już w nowym systemie ich odbioru (od 5 września 2013 r.), mogła dokładnie poznać i przeliczyć w praktyce faktyczne koszty odbioru śmieci.
     Tłumaczył także, że wzrosła nieco kwota, którą będzie dysponować gmina Mogilno z tytułu ściągalności opłat za zbiórkę odpadów oraz to, że te wpływy ustabilizowały się na konkretnym poziomie.
     OSTATNI PRZETARG
     Ostatni przetarg 8 kwietnia 2015 r. ponownie wygrała spółka gminna MPGK. Kwota za jaką spółka chce teraz zbierać odpady wzrosła jednak aż o 1 milion złotych.
Komunalka zaproponowała kwotę 2.924.759,51 zł. Drugą ofertę złożyło Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o.o. w Inowrocławiu na kwotę 3.720.600,00 zł brutto. Tym samym oferta mogileńskiej spółki była znacznie niższa od oferty spółki inowrocławskiej, dokładnie o 795.840,49 zł.
     Nowa umowa z MPGK Mogilno będzie już zawarta na okres dokładnie 14 miesięcy i 26 dni, od 6 maja tego roku do 31 lipca 2016 r. To jest jeden z powodów wyższej stawki zaproponowanej w przetargu.
     ŹLE OSZACOWAŁ GÓRĘ ŚMIECI
     Spytaliśmy prezesa MPGK Artura Lorczaka, dlaczego tak bardzo wzrosły w ciągu roku koszty kierowanej przez niego firmy, jeżeli chodzi o zbiórkę odpadów komunalnych segregowanych i zmieszanych. Podczas ubiegłorocznego przetargu zaproponował on kwotę 1.927.292,79 zł, a obecnie wygrał przetarg kwotą 2.924.759,51 zł.
     Prezes Lorczak tłumaczy, że kiedy wprowadzano tzw. reformę śmieciową w 2013 r., znając doświadczenia gmin, które wprowadziły takie zasady wcześniej (poprzez referendum), spółka przez niego kierowana wiedziała, że ilość zbieranych odpadów bardzo wzrośnie.
     Szacowano wtedy, że w pierwszym roku obowiązywania nowych zasad wzrost ten będzie rzędu nawet od 30% do 50%. Prezes podkreśla, że w tych gminach największy poziom wzrostu zbiórki odpadów notowany był w pierwszych miesiącach działania nowego systemu, by na koniec pierwszego roku spaść do poziomu sprzed reformy. - Było to spowodowane efektem pozbywania się przez mieszkańców zgromadzonych przez lata odpadów. Takie też przyjęliśmy założenia do pierwszego przetargu - mówi prezes Lorczak.

     Prezes MPGK zwraca uwagę, że wtedy przy tym pierwszym przetargu w 2013 r. znalazł się jednak wykonawca, który nie tylko nie zakładał wzrostu masy odpadów, ale wręcz około 10% spadek ich ilości. - Różnica (znaczna) cen zaproponowanych w przetargu nie była więc konsekwencją różnicy planowanych kosztów jednostkowych, lecz różnicą zakładanych ilości odpadów - przypomina tamtą sytuację Artur Lorczak. Firma Sanikont, która wygrała wtedy przetarg, faktycznie wykazała w swoich sprawozdaniach spadki ilości odebranych śmieci.
     Prezes mówi, że po otrzymaniu od września 2013 r. zlecenia na odbiór odpadów okazało się jednak, że odpadów jest znacznie więcej.
     - A więc potwierdziły się nasze przewidywania. Zlecenie realizowaliśmy do kwietnia 2014 r. Minął więc prawie rok od zmiany systemu gospodarki odpadami. Nasza oferta złożona w przetargu w roku 2014 zakładała, że tak jak to wcześniej przewidywaliśmy po znacznym wzroście ilości odpadów nastąpi zmniejszenie ilości odpadów do poziomu jedynie o kilka tylko procent większego od ilości odpadów sprzed zmiany zasad - mówi prezes Lorczak.
     - Okazało się jednak, że te założenia nie były właściwe - dodaje Artur Lorczak.
     Szacunki prezesa nie sprawdziły się, a ilość wystawianych przez mieszkańców worków i pojemników z odpadami zamiast maleć, dalej rosła.
     Tylko w ciągu II półrocza 2014 r. łącznie MPGK odebrało ponad 3.700 tysięcy ton odpadów. W porównaniu z 2013 r. był to wzrost o 21%. Natomiast w porównaniu z rokiem 2012 roku (przed reformą śmieciową), ilość odpadów wzrosła aż o 40,1%.
     - Tak więc jak najbardziej trzeba przyznać się do pewnego rodzaju błędu w założeniach, ale naprawdę trudno było przewidzieć, że po znacznym wzroście w pierwszym roku, w następnym nastąpi kolejny znaczny wzrost. Umowa z gminą nie zakłada dopłat z tytułu niedoszacowania (opłata ryczałtowa), więc koszty poniosło MPGK. Około 250 tys. zł netto. Staliśmy się już firmą stabilną finansowo i nie wpłynęło to krytycznie na naszą płynność finansową, ale na dłuższą metę nie można dokładać do zlecenia, zwłaszcza tak dużych kwot. Spółka utrzymuje ceny możliwie najniższe, ale nie może zostać doprowadzona do stanu w jakim była jeszcze kilka lat temu. Dużo ludzi już zapomniało z jakiego poziomu startowaliśmy, my jednak nadal ponosimy konsekwencje trudnego początku (np. nadal używamy kilkudziesięcioletnich pojazdów - ich sukcesywna wymiana trwa) - twierdzi prezes Lorczak.
     WYSZŁA SZARA STREFA
     Taką górę odstawianych śmieci prezes Lorczak tłumaczy tak: - Fakt, iż ilość odpadów tak znacznie wzrosła to moim zdaniem wynik nietypowej sytuacji przed reformą śmieciową, jaka miała miejsce w naszej gminie. Mimo takiego obowiązku nie wszyscy wystawiali odpady przynajmniej raz w miesiącu. Wielu osobom wystarczało, aby odebrać od nich odpady raz na kwartał a nawet rzadziej. Wiadomo, każdy odebrany pojemnik to określony koszt. Po reformie nie miało to już znaczenia i „szara strefa” się ujawniła wystawiając do odbioru wszystkie swoje odpady nie utylizując ich „samodzielnie”. Sam jestem zaskoczony tym, że aż tyle odpadów lądowało w rowach i lasach lub było spalanych w domowych piecach. Pod tym względem reforma śmieciowa odniosła sukces.
     Prezes Lorczak mówi, że trzeba pamiętać także o tym, że wszystkie odpady zmieszane i odpady zielone MPGK musi wywozić do RIPOK-a w Inowrocławiu (40 km w jedną stronę).
     - Ważnym jest też fakt, który zauważyliśmy - wyraźnie zmniejszyła się ilość odpadów odbieranych od firm i instytucji. Nadal są też tacy, którzy nie oddają odpadów. Takie odpady zamiast być odbierane w ramach oddzielnych umów trafiają do „darmowego” systemu, za który potem muszą zapłacić wszyscy mieszkańcy. Tu trzeba system uszczelnić i wyłapać nieuczciwych przedsiębiorców, którzy w ten sposób nic nie płacą za odbiór odpadów - mówi Artur Lorczak.
     OFERTA JUŻ PRAWIDŁOWA
     Artur Lorczak zapewnia, że obecnie złożona przez MPGK oferta 2.924.759,51 zł uwzględnia już rzeczywiste koszty, uwzględniające znacznie większe ilości wystawianych do odbioru przez mieszkańców odpadów. Jest tak oszacowana, że zakłada na okres od maja 2015 r. do lipca 2016 r. ponowny wzrost ilości odbieranych odpadów w porównaniu z poprzednim rokiem o 21% (czy tak rzeczywiście będzie okaże się za 15 miesięcy). Według prezesa Lorczaka oferta jest skonstruowana na najniższym możliwym aktualnie poziomie.
     WICEBURMISTRZ: - TO NIE GMINA USTALA STAWKI
     Burmistrz Leszek Duszyński zaplanował w budżecie na 2015 r., przyjętym przez radnych w grudniu 2014 roku, na zbiórkę odpadów kwotę 1.850.000 zł.
    Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski podkreśla, że gminny system gospodarki odpadami komunalnymi musi (zgodnie z przepisami) zostać sfinansowany wpływami tylko z opłaty śmieciowej. - Nie ma praktycznie innej możliwości opłacania odbioru odpadów od mieszkańców - mówi.
     Jak podkreśla wiceburmistrz, budżet na 2015 r. był tworzony w III kwartale 2014 r., czyli wiele miesięcy przed przygotowaniem i ogłoszeniem przetargu, do którego zawsze przyjmuje się informacje jak najbardziej aktualne. - Burmistrz Leszek Duszyński zawsze robił wszystko co możliwe a jednocześnie zależne od niego, by stawka opłaty za śmieci nie wzrastała, by mieszkańcy nie musieli płacić więcej. Zaplanowana kwota wpływów do budżetu z tej opłaty na bieżący rok jest tego wyrazem i dowodem - twierdzi wiceburmistrz.
     Jarosław Ciesielski zwraca uwagę, że nigdy z góry nie wiadomo, ile firm złoży oferty i na jakie kwoty, oraz które to będą firmy. Nie ma tu ograniczeń. - W związku z tym, to nie gmina ustala kwotę opłaty za śmieci, jaką płacą mieszkańcy. Rola gminy sprowadza się do wyboru najtańszej firmy oraz na podzieleniu kwoty z jej oferty na wszystkich swoich mieszkańców. Natomiast już po rozpoczęciu świadczenia usług przez firmę wywozową, gmina monitoruje realizację umowy oraz wykonuje czynności administracyjne związane z wpłatami opłaty za śmieci - mówi.
     Podkreśla, że każda złotówka wpłacona przez mieszkańców z tego tytułu zostaje wydana tylko i wyłącznie na gminną gospodarkę odpadami stałymi, w tym przede wszystkim (około 98%) na faktury firmy wywozowej. - Gmina na tym nie zarabia, ani jedna złotówka z opłat śmieciowych nie jest przeznaczana na inne zadania - mówi wiceburmistrz.
     Zwraca uwagę, że gdyby w przetargu najniższa oferta była np. o 1 milion mniejsza w porównaniu do aktualnej jeszcze umowy, to nastąpiłoby obniżenie opłaty za śmieci o
2 zł (z 7 zł do 5 zł) oraz o 4 zł (z 14 zł do 10 zł).
     - Jednak tak się nie stało. Nie można nikogo winić za to, że w przetargu uczestniczyły tylko dwie firmy. Gdy jest ich kilka czy kilkanaście, zawsze są większe szanse na bardziej zróżnicowane oferty, jednak nie znalazło się więcej firm chętnych do odbierania śmieci w naszej gminie. Zwrócić jednak należy przy tym uwagę na fakt, że oferta drugiej firmy uczestniczącej w przetargu była o prawe 30% wyższa niż oferta MPGK sp. z o.o. w Mogilnie, co skutkowałoby stawkami na poziomie 11 zł i 22 zł, oczywiście w  przypadku gdyby to ona wygrała. Każda firma uczestnicząca w przetargach musi stoczyć walką o klienta z konkurencją. Trudno sobie zatem wyobrazić, że przy tworzeniu własnej oferty nie kalkuluje ceny, którą będzie chciała zaproponować przy uwzględnieniu jedynie zasadnych kosztów, i to na poziomie dającym szansę w starciu z konkurentami. Z pewnością tak właśnie było i tym razem - mówi.
     KOSZTY NIE WZROSŁY O 1 MILION ZŁOTYCH
     Według wiceburmistrza Ciesielskiego, kwota zaplanowana w budżecie 2015 roku na zbiórkę odpadów (1.850.000 zł) nie różni się o ponad milion złotych od stawki zaproponowanej przez MPGK w związku z usługami, które zostaną wykonane w roku bieżącym. Porównywanie tegorocznego zapisu budżetowego do całej umowy z MPGK, która obejmuje dwa lata budżetowe (maj 2015 do lipca 2016), zdaniem wiceburmistrza nie jest właściwe. Porównać można jedynie kwoty dotyczące tego samego przedziału czasowego - w tym konkretnym przypadku wyłącznie roku bieżącego.
     Jak informuje nas Malwina Hetmańczyk, zajmująca się w ratuszu sprawami odpadów komunalnych, z kwoty 1.850.000 zł na opłacenie w 2015 r. wynagrodzenia wykonawcy za okres od grudnia 2014 r. do maja tego roku przeznaczono kwotę 828.943,15 zł. Natomiast na realizację nowej umowy i obsługę administracyjną systemu od 6 maja do 31 grudnia zaplanowano kwotę 1.021.056,85 zł. Jak mówi: - Zakładano bowiem, że miesięczne wynagrodzenie dla wykonawcy na wykonywanie przedmiotowych usług po rozstrzygnięciu przetargu pozostanie na podobnym poziomie. Jednakże po rozstrzygnięciu przetargu w dniu 7 kwietnia i przeanalizowaniu złożonych ofert stwierdza się, że koszty funkcjonowania całego systemu gospodarowania odpadami wzrosły w porównaniu do 2013 r. i 2014 r.
     Przyszła umowa trwać będzie dokładnie 14 miesięcy i 26 dni, od 6 maja tego roku.
     Malwina Hetmańczyk tłumaczy, że to oznacza, iż w porównaniu do ostatniej umowy koszty wynagrodzenia wykonawcy w skali roku, tj. 12 miesięcy wyniosą ok. 2.363.050,73 zł brutto, a nie 2.924.759,51 zł brutto. Oczywiście w porównaniu do ostatniej umowy zawartej od 6 maja 2014 r. do 5 maja 2015 r. obecne wynagrodzenie MPGK rocznie wzrośnie o około 435.757,94 zł brutto. Dotychczas miesięczne wynagrodzenie MPGK wynosiło 160.607,73 zł brutto, natomiast teraz wynosić będzie za okres od 6 do 31 maja 2015 r. 167.867,05 zł brutto, a za kolejne już pełne miesiące od czerwca 2015 r. do lipca 2016 r. 196.920,89 zł brutto.
     W porównaniu do ostatniej umowy wynagrodzenie miesięczne wykonawcy wzrośnie o około 36.313,16 zł brutto. - Rozbieżności między planami (wynikającymi z wpływów z opłaty śmieciowej), a wynikiem przetargu nie są ogromne, co pokazują powyższe wyliczenia. Jednakże są one spowodowane niewątpliwie znacznym wzrostem ilości odbieranych odpadów w porównaniu do lat poprzednich - informuje Malwina Hetmańczyk.
     9 ZŁ i 18 ZŁ
     Burmistrz Leszek Duszyński zaproponował na jutrzejszą sesję Rady Miejskiej podjęcie uchwały o wzroście opłat za odpady z obecnych 7 zł do 9 zł za odpady segregowane oraz z obecnych 14 zł do 18 zł za odpady zmieszane.
     Jak informuje Malwina Hetmańczyk, jeżeli po zmianie stawki ilość segregujących i niesegregujących mieszkańców pozostanie na podobnym poziomie to zakłada się, że do gminy powinno wpłynąć około 199.224 zł miesięcznie.
     20.378 osób segregujących x 9 zł = 183.402 zł
     879 osób niesegregujących x 18 zł = 15.822 zł
     W związku z powyższym planuje się, że od maja tego roku do 31 lipca 2016 r. na konto gminy powinno wpłynąć z opłat od mieszkańców 2.988.360 zł. Od planowanego wpływu na konto gminy od maja tego roku do 31 lipca 2016 r. należy odjąć wynagrodzenie MPGK zgodnie ze złożoną ofertą. I tak: 2.988,360 zł - 2.924.759,51 zł = 63.600,49 zł.
     Kwota 63.600,49 zł to planowana kwota, jaka po opłaceniu faktur MPGK pozostanie na obsługę administracyjną systemu od maja 2015 r. do 31 lipca 2016 r. Tym samym na faktury firmy wywozowej zostanie przeznaczone około 97,87% opłaty śmieciowej, a na obsługę administracyjną około 2,13% opłaty śmieciowej.
     NACISKÓW NIE BYŁO
     Spytaliśmy burmistrza Duszyńskiego, czy w roku wyborczym (2014 rok), gdy był ogłaszany poprzedni przetarg na zbiórkę odpadów, naciskał on albo ktoś z jego otoczenia na prezesa MPGK Artura Lorczaka, by w przetargu gminna spółka zaproponowała cenę tak skonstruowaną, by gwarantowała zwycięstwo przetargowe, a jednocześnie nie było potrzeby podnoszenia stawek opłat (7 zł i 14 zł), co w roku wyborczym mogło być dla Leszka Duszyńskiego sprawą kluczową.
     - Nie było żadnych nacisków - takiej odpowiedzi udzielił wiceburmistrz Jarosław Ciesielski.
     Nie odpowiedział zaś na to pytanie prezes Artur Lorczak.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1209 (15/2015)

 

 

 

Komentarz

     Nie chcę płacić za sukces wyborczy burmistrza

     Postaram się opowiedzieć historię, jak mogła wyglądać sprawa z odpadami w Mogilnie. Nie mam na to mocnych dowodów, ale decyduję się na opowiedzenie tej historii mieszkańcom, bo odnoszę wrażenie, że nie tylko rosnące góry śmieci wystawianych przez mieszkańców grają tu pierwszoplanowe role. Wpływowych aktorów i statystów jest w tej historii znacznie więcej.
     By zrozumieć, co mogło się zdarzyć w ubiegłym roku podczas przetargu na zbieranie odpadów komunalnych trzeba uzmysłowić sobie ówczesne realia.
     Przede wszystkim mamy rok wyborczy. Burmistrz ma 16 listopada ubiegać się ponownie o reelekcję. Czy potrzebne mu jest w takim momencie zamieszanie z odpadami. Chodzi mi o nowe stawki za odpady, jakie płaciliby mieszkańcy. Mamy także sytuację, gdy dopiero co burmistrz zerwał umowę z firmą Sanikont i procesuje się z nią. Mieszkańcy cały czas płacą stawki 7 zł i 14 zł.
     Dochodzi do przetargu. Przypomnę mieszkańcom, że wtedy wszyscy zachodzili w głowę, jak to możliwe, że mogileńska komunalka raptem obniżyła roczną stawkę z ok. 2,7 mln zł do ok. 1,9 mln zł. Tłumaczenie władzy wydawało się wtedy jednak sensowne. Po tym jak Sanikont przestał zbierać odpady, przez kilka miesięcy bez przetargu robiła to komunalka. Wtedy miała poznać faktyczne koszty, dlatego mogła zaproponować niższą kwotę.
     I w tym momencie pojawia się problem. Jakoś nie mogę zrozumieć, jak kompetentny prezes komunalnej spółki - bo za takiego go uważam - mógł zdecydować się na taki pomysł, by obniżać kwotę o ponad 0,7 mln zł. Dziś mówi, że zakładał spadek ilości śmieci odstawianych przez mieszkańców. Jakoś to nie koresponduje z tym, że zanim wystartował w przetargu zbierał przez pół roku śmieci. Musiał wtedy widzieć tendencję. Musiała być rosnąca. Niemożliwe jest to, że raptem po wygraniu przetargu przez MPGK, mieszkańcy gremialnie zaczęli wystawiać kubły i worki.
     Jak to możliwe, że szef spółki gminnej zakładał coś innego niż przez pół roku obserwował.
     No i mamy konkretne tego skutki. Poprzedni rok przyniósł komunalce około 250.000 zł netto straty na zbiórce odpadów komunalnych. Ze względu na błędnie wyliczoną stawkę przetargową.
     Kompletnie tego nie rozumiem. To po to staje gminna spółka do przetargu, by ponosić straty. To wygląda wręcz na działanie prezesa na szkodę spółki, którą kieruje.
     Chyba, że prawda jest inna.
     A może pan prezes nie mógł zaproponować w ubiegłorocznym przetargu innej kwoty. Może miał naciski (władza mówi, że nie naciskała) - nie wiem przez kogo wywierane - by zaproponować niską roczną cenę w przetargu. Tą sprawą załatwiał przynajmniej dwie rzeczy. Wygrał przetarg, co dla rządzących Mogilnem było w roku wyborczym bezcenne. Poza tym stawki 7 zł i 14 zł ocalały. Nie było komisji Rady Miejskiej w ubiegłym roku by burmistrz i jego zastępca nie zapewniali, że stawki te nie ulegną zmianie.
     I nie uległy, ale w roku wyborczym.
     Teraz okazuje się, że raptem stawki trzeba podnosić do 9 zł i 18 zł, bo coraz więcej odpadów wystawiają mieszkańcy. Co roku ta ilość wzrasta o 20%.
     To jakiś kompletny nonsens. Ale to my wszyscy mieszkańcy zapłacimy teraz podwyżkami za sukces wyborczy burmistrza Duszyńskiego. Przez to, że nie podniósł opłat za odpady w ubiegłym roku, zwiększył swe szanse wyborcze. Nie było niepokojów społecznych. To, że stawki powinny być większe, świadczy strata jaką zanotowała komunalka.
     Nie będzie przesadą, gdy zapytam, czy nowa kwota przetargowa jest tak ustawiona, by pokryła tamte niedobory. Mam prawo pytać, gdy raz już prezes komunalki zaliczył taką wpadkę.
     Martwi mnie w tej sprawie styk: spółka gminna - jednoosobowym właścicielem spółki jest burmistrz - szefem Rady Nadzorczej jego zastępca - prezesa spółki powołuje burmistrz - burmistrz proponuje stawki - prezesa kontroluje Rada Nadzorcza, czyli zastępca burmistrza - prezes za wiedzą burmistrza i Rady Nadzorczej rozdaje na prawo i lewo finansowe suweniry (tzw sponsoring). Gdzie w tym łańcuchu zależności są mieszkańcy.
     W tej sprawie jest za dużo znaków zapytania. Nie chcę płacić 9 zł (lub 18 zł), tylko dlatego, że ktoś chce, żebym tyle zapłacił. Nie jestem przekonany do takich a nie innych kosztów obecnie proponowanych przez komunalkę.
     Nie chcę płacić za sukces wyborczy burmistrza Duszyńskiego.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1209 (15/2015)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości