- Mają pracować ci, co będą potrzebni
Sorry. Nie gwarantuję
Dyrektor Jerzy Kriger i starosta Tomasz Barczak zagwarantowali, że do nowej spółki przejdą wszyscy obecni pracownicy SP ZOZ. Obaj nie gwarantują już jednak, że w nowej spółce stan zatrudnienia utrzyma się. Nie ma także gwarancji, że po przekształceniu utrzyma się mogileński szpital.
Ci radni nie mieli żadnych pytań w sprawie przyszłości szpitala w Mogilnie:
1. Alina Dobersztyn - SLD
2. Ryszard Strzelecki - SLD
3. Mirosław Krygier - SLD
4. Stanisław Redmann - PSL
5. Halina Gajewicz - PSL
6. Stanisław Wojtasiński - PSL
7. Przemysław Majcherkiewicz - PSL
8. Karol Olejnik - PSL
9. Waldemar Krytkowiak - PO
10. Stanisław Radtke - PO
(mah)
Już początek sesji Rady Miejskiej Mogilna 23 marca pokazał, że dyskusja o stanie służby zdrowia będzie bardzo gorąca. Na sesji byli obecni dyrektor SP ZOZ Jerzy Kriger oraz starosta mogileński Tomasz Barczak. Dobrze przygotowany do dyskusji był klub radnych Platformy Obywatelskiej.
PYTANIA Z PLATFORMY
Maria Kapała mówiła o tym, jakie rozterki mają mieszkańcy Mogilna. Pytają, czy po przekształceniu SP ZOZ szpital w Mogilnie zostanie zlikwidowany. Przypomnijmy, że szpital powiatowy ma dwie filie: jedną w Strzelnie i drugą w Mogilnie. - Czy jest to możliwe w gminie liczącej 25.000 mieszkańców? - pytała radna. - Dziś, jak na dłoni widać, że nie ma możliwości finansowania dwóch szpitali. Który szpital zostanie zlikwidowany? - zadała dodatkowe pytanie. Maria Kapała chciała, by dyrektor wyjaśnił różnice między odpublicznieniem a prywatyzacją. - Czy to jest to samo? - pytała.
Z kolei Ewa Kwit uznała samą inicjatywę przekształcenia SP ZOZ za dobry pomysł. - To się chwali panu, panie dyrektorze - zwracała się do dyrektora SP ZOZ Jerzego Krigera. Pytała o przyszłość Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w mogileńskim szpitalu, który przynosi dziś ogromne straty, czy jest możliwość, aby w jego miejsce powstał inny oddział, który będzie przynosił zyski. - Jeżeli nie ma takiej możliwości, co się stanie z pracownikami z tego oddziału? - pytała radna. Dociekała, w jaki sposób planowana jest likwidacja długu w SP ZOZ: - Czy to czasami nie ma się odbyć kosztem pracowników? Prosiła starostę, by dał gwarancję, że wszyscy - bez wyjątku pracownicy SP ZOZ będą nadal pracować.
Grzegorz Stochliński uznał, że informacja, jaką radni otrzymali na piśmie od dyrektora SP ZOZ, jest zbyt lakoniczna. On chciał poznać sytuację finansową firmy za 2010 r. i za pierwsze miesiące tego roku. Radny przypomniał, że już w 2004 r. na wspólnym posiedzeniu komisji zdrowia Rad Miejskich Mogilna i Strzelna postulował przekształcenie SP ZOZ w spółkę prawa handlowego.
Radny zwrócił uwagę, że wtedy zrobił to na przykład szpital w Żninie. - Uważam, że starosta i mogileńskie starostwo zaprzepaściło 8 lat na reformy. I dzisiaj jesteśmy w tym punkcie, w którym jesteśmy - gorzko mówił radny.
Elżbietę Sarnowską interesowała sprawa zespołu, jaki powstał do przygotowania przekształcenia SP ZOZ. Pytała, jaki jest cel powstania zespołu i kiedy można się spodziewać pierwszych efektów jego pracy.
Norberta Bembenka interesowało to, dlaczego przez tyle lat trwało pompowanie pieniędzy głównie w szpital w Strzelnie. - Czy to oznacza powolne wygaszanie szpitala w Mogilnie? - dopytywał się radny. Dociekał także, czy NFZ nie ma nic przeciwko temu, by podpisywać umowy z dwoma szpitalami. Interesowało go także, jakie są możliwości utrzymania nadal dwóch szpitali w powiecie. Zaznaczał, że nie chodzi mu o możliwości polityczne tylko o możliwości ekonomiczne. Spytał także starostę Barczaka, dlaczego w zespole ds. przekształcenia SP ZOZ nie są reprezentowane wszystkie siły polityczne.
Przewodnicząca rady Teresa Kujawa komentowała to ostatnie pytanie: - Ale politycznie w SP ZOZ. Ja nie zrozumiałem tego pytania.
Kolejny radny PO Rafał Drzazgowski dociekał, dlaczego teraz dopiero podjęto próbę ratowania SP ZOZ, gdy sytuacja jest już bez wyjścia, doprowadzając do finansowej ruiny tego ZOZ-u: - Dlaczego nie można było tego zrobić wcześniej, gdy była szansa na utrzymanie dwóch szpitali w Mogilnie i Strzelnie.
Teresa Kujawa po raz kolejny komentowała pytania, które według jej słów miały ją zaskoczyć: - Ja rozumiałam, że państwo występujecie w imieniu mieszkańców gminy Mogilno zainteresowanych, jaką mają opiekę. Ludzi interesuje, czy będą musieli płacić za opiekę lub co dalej z ZOL-em.
PYTANIA Z PSL
Krzysztof Solarczyk zauważył, że budynki szpitali w Mogilnie i Strzelnie przez te wszystkie lata bardzo się zmieniły. Kiedyś, jego zdaniem, było tak na dworcu PKP, teraz jest ogromna zmiana na korzyść.
Radny Paweł Molenda przypomniał, że bardzo duże pieniądze zostały zainwestowane w ostatnim czasie w szpital w Strzelnie. - Mnie najbardziej zaniepokoiła wypowiedź, że burmistrz (Ewaryst Matczak, przyp. mah) ma zakusy przeniesienia się z tym wszystkim do Inowrocławia - radny Molenda tak wyraził się o swoim koledze partyjnym z PSL.
W okresie od 2002 r. z budżetu gminy Mogilno przekazano na SP ZOZ około 0,5 mln zł.
Radny Stochliński zwracał uwagę na te 0,5 mln zł, które gmina przekazała na nie swoje zadanie. Uważał, że na tę cyfrę należy patrzeć w kontekście tego, co robi obecnie burmistrz Strzelna. Czyli na to wywieranie nacisków na starostwo i na radnych powiatowych na zasadzie: - Jak nie dacie na szpital w Strzelnie, to my odejdziemy do Inowrocławia. To są wypowiedzi skandaliczne.
Również Tomasz Barczak mówił, że jak pójdzie Strzelno do Inowrocławia, to na pewno szpital i średnie szkoły zostaną tam zlikwidowane.
POWROTU NIE MA
Dyrektor Jerzy Krigier przypomniał, że swego czasu w Ministerstwie Zdrowia wisiało hasło „Polityce wstęp wzbroniony”. Apelował, żeby nie poruszać tematów politycznych. - Życie uczy pokory. Odnoszę takie wrażenie, że życie musi tutaj jeszcze wielu ludzi nauczyć - komentował na gorąco pytania radnych PO.
Dyrektor przypomniał, że nie ma dwóch szpitali w powiecie mogileńskim. Jest jeden szpital powiatu mogileńskiego z filią w Strzelnie i filią w Mogilnie. NFZ to aprobuje (podpisuje kontrakty), bo to jest jeden szpital powiatowy. Powrócił do polowy lat 90., kiedy przy braku protestów oddziały zabiegowe ze szpitala mogileńskiego zostały przeniesione do Strzelna. Co ciekawe, wtedy, w latach 90. wiceburmistrzem był Przemysław Majcherkiewicz. Siedział teraz na sali, ale nie komentował słów dyrektora Krigera.
W Mogilnie od połowy lat 90. został tylko oddział wewnętrzny i w początkowym okresie oddział dla przewlekle chorych (teraz jest ZOL). Do Strzelna przeniesiono chirurgię, oddział położniczy i oddział ginekologiczny. Do tego doszedł oddział dziecięcy.
Kriger jednoznacznie zaznaczył, że nie ma w Mogilnie możliwości powstania tych oddziałów, plus oddziału dziecięcego na nowo. - Wiązałoby się to z budową całkowicie nowego obiektu - mówił.
ŻNIN SIĘ CZAI
Radny Stochliński zanalizował straty, jakie przynosi szpital w Strzelnie i szpital w Mogilnie. Okazało się, że strzeleński szpital to straty około 2,5 mln zł. - I pompujemy tam kolejne pieniądze, zapominając o Mogilnie - mówił radny. Zwracał uwagę na wykorzystanie łóżek w Mogilnie i Strzelnie. - I my chcemy tak jeszcze dokładać. Po co? Żeby wiatr hulał po oddziałach - Stocha.
Dyrektor apelował ponownie, że jest jeden szpital i póki będzie słyszał rozgraniczanie na szpital w Mogilnie i szpital w Strzelnie, to nie może odpowiadać na takie pytania. - To jest jeden organizm. Odcięcie jednego powoduje likwidację wszystkiego. No chyba, że państwo tego chcą - pytał retorycznie.
Starosta Tomasz Barczak twierdził, że największym błędem było to, że utworzono budynek szpitala w Mogilnie i w Strzelnie. - Trzeba było budować w jednym miejscu. Byśmy mieli w tej chwili SP ZOZ, który byłby na plusie i by się dobrze rządził - uważa starosta. Podkreślał stanowczo: - Nie ma możliwości rozdzielnia szpitali na Strzelno czy na Mogilno. Chyba, że państwo chcecie jako gmina Mogilno mieć własny szpital. Z tym, że bez tych oddziałów, które zostały przeniesione do Strzelna, szpital nie może działać.
Według dyrektora Krigera, jeżeli tak będziemy myśleć, to można powiedzieć, że Inowrocław czeka na jedną część naszego terenu, Żnin na drugą: - Dla nich to są dodatkowe pieniądze. Przy niewielkim wzroście kosztów stałych oni dostają grube pieniądze.
Radny Stochliński tłumaczył, że nie zajmuje się polityką i nie dzieli tych szpitali. Zwrócił uwagę dyrektorowi, że to on sam w analizie finansowej przedstawionej radnym powiatowym tak właśnie te szpitale podzielił: na szpital w Mogilnie i szpital w Strzelnie.
SYTUACJA
Dyrektor dodał, że przyszłość Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego jest pod dużym znakiem zapytania, bo prawdopodobnie na koniec roku tylko sam ZOL może generować stratę około 1 mln zł.
Decyzja o tym, że ZOL może być zlikwidowany jest rozpatrywana.
Powiedział, że wynik finansowy za 2010 r. jest ujemny. Strata wynosi blisko 1,3 mln zł. Taka sama prognoza jest na 2011 r. Pierwszy miesiąc tego roku przyniósł już dla SP ZOZ stratę około 200.000 zł.
- Następne miesiące zapowiadają się tak samo - mówił dyrektor. Dużą stratę przyniosła w 2010 r. amortyzacja, która wyniosła około 800.000 zł (zakup nowego sprzętu). Wszystkie oddziały mają nadwykonania, za które jednak NFZ nie zapłacił. - Stąd ta strata - mówi dyrektor.
Nowy podmiot, który powstanie w miejsce SP ZOZ będzie bez długu. Dług przechodzi na barki powiatu mogileńskiego. - I my się o ten dług będziemy martwić, co z nim zrobić - twierdzi starosta.
CO Z PRACOWNIKAMI
Dyrektor Jerzy Kriger mówił, że o tym, co będzie z pracownikami SP ZOZ będzie można więcej powiedzieć po zakończeniu całego etapu przygotowań do przekształcenia. - Na dzień dzisiejszy nikt żadnych gwarancji nie da. No sorry. To jest początek drogi. Nikt nie da gwarancji - mówił.
Teresa Kujawa mu wtórowała: - My zdajemy sobie sprawę, że przy przekształceniach liczy się rachunek ekonomiczny. My tego nie unikniemy.
Ewa Kwit dziękowała staroście za obronę miejsc pracy w SP ZOZ: - Chwała panu staroście, że daje gwarancję, iż nie będzie zwolnień pracowników. Reakcja starosty była jednak wymijająca: - Na pewno SP ZOZ nikogo nie zwolni, wszyscy przejdą do nowej spółki. A nowa spółka z czasem - nie wiem.
Paweł Molenda był zdania, że nie mogą radni zadawać pytań, czy wszyscy będą pracować czy nie w SP ZOZ. - Mają pracować ci, co będą potrzebni. Tak to będzie wyglądało. Względy ekonomiczne na pewno wymuszą na nowym tworze, jak to będzie - uważał szef PSL w gminie Mogilno.
Starosta Tomasz Barczak nie gwarantował również, że po przekształceniu z czasem nadal będą dwie filie szpitala. - Nie mogę podłożyć głowy ani ręki, co się stanie. Naprawdę nie mogę. Na pewno zrobimy wszystko, żeby było dobrze - zapewnił.
Życzył na koniec dużo zdrowia. - Nowo wybranym sołtysom również życzę dużo zdrowia - przekrzykiwał panujący już hałas i rozgardiasz na sesji.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 998 (13/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze