Mogilno, sprawa, Sanikont, śmieci, odbiór
Sprawa z Sanikontem może trwać kilka lat
W tej chwili po wcześniejszym zapoznaniu się z materiałem złożonym przez obie strony procesu, przed Sądem w Bydgoszczy trwają rozłożone na wiele rozpraw przesłuchania świadków.
We wrześniu ubiegłego roku gmina Mogilno zerwała umowę z firmą Sanikont, która od 1 lipca 2013 r. w wyniku wygranego przetargu zbierała z terenu gminy śmieci zmieszane i posegregowane. Jak mówił nam wówczas wiceburmistrz Jarosław Ciesielski zerwanie umowy było bezpośrednią konsekwencją nierealizowania w sposób należyty przez Sanikont zapisów umowy, jaką po wygranym przetargu podpisał z gminą Mogilno. Głównie chodziło o notoryczne nieodbieranie od mieszkańców śmieci zmieszanych i worków z posegregowanymi odpadami.
12 listopada 2013 r. właściciel firmy Sanikont Radosław Kostuch złożył do Rady Miejskiej skargę na działanie burmistrza Leszka Duszyńskiego i jego zastępcy Jarosława Ciesielskiego. Skarga dotyczyła niesłusznego, jego zdaniem zerwania przez burmistrza Mogilna na początku września 2013 r. umowy z Sanikontem na zbiórkę odpadów z terenu gminy Mogilno. Radni w większości skargę odrzucili. Tylko dwaj radni PSL, wstrzymali się od głosu - Karol Nawrot i Przemysław Majcherkiewicz, którzy nie uznali wówczas skargi za bezzasadnej. Ostatecznie właściciel Sanikontu Radosław Kostuch oddał sprawę do sądu. Od 5 września 2013 r. śmieci od mieszkańców gminy Mogilno odbiera Mogileńskie Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej.
Radny Przemysław Majcherkiewicz podczas sesji Rady Miejskiej 20 sierpnia pytał jak wygląda sprawa z firmą Sanikont. - Czy my przegrywamy tę sprawę, czy wygrywamy. Co się dzieje? To jest 427.000 zł i czy „Sanikont” dostanie od nas pieniądze, czy nie dostanie. Co z tym w ogóle jest? W momencie kiedy dostałem odpowiedź nic się nie działo. Nie było sprawy i był po prostu martwy sezon. Nazwijmy ogórkowy, wakacyjny, ale może coś w międzyczasie się zmieniło. Oby z korzyścią dla gminy - pytał radny.
Burmistrz Leszek Duszyński tłumaczył, że sprawy sądowe cały czas trwają tym bardziej, że każdy ma prawo się odwołać. - Po to są sądy, żeby przyjmowały takie spory. Ja nie pojadę z przedstawicielem „Sanikontu” i nie będziemy się pojedynkować. To nie jest XVIIII wiek. Mało tego wyrok sądu pierwszej instancji to nie będzie ostateczny wyrok i każdy może się jeszcze odwołać. Cały czas ta sprawa trwa - powiedział burmistrz.
Burmistrz dodał też, że przez miesiąc lub dwa ubiegłego roku, gdy Sanikont działał na mogileńskim rynku, gmina przyjęła ponad 200 skarg od mieszkańców. Dzisiaj, zdaniem burmistrza, gdy gospodarką śmieciową na terenie gminy zajmuje się mogileńska komunalka nie ma żadnej skargi i wszystko funkcjonuje w jak najlepszym porządku. - Możemy powiedzieć, że wybór naszego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej jest trafiony i jest u nas jak w zachodniej Europie. Mieszkańcy rzeczywiście nie widzą śmieci chyba, że mieszkańcom czasami nie uda się ich wystawić w terminie. Mało tego, spółka jeszcze inwestuje w sprzęt - mówił Leszek Duszyński.
Jego zdaniem, spór z właścicielem Sanikontu Radosławem Kostuchem może potrwać nawet kilka lat.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1178 (37/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze