Reklama

Sprawę Jana Barteckiego bada policja

Mogilno, Mielno, Knieja, podpis, wyłudzenie, Jan Bartecki
     Sprawę Jana Barteckiego bada policja
     Teraz, gdy myśliwi wiedzą już, że przewodniczący Rady Powiatu podrobił we wniosku podpis za syna Wojciecha - proszą prokuraturę o zbadanie, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa przez Jana Barteckiego - próby wyłudzenia pieniędzy za szkody spowodowane przez dziki.

     Jak bumerang powraca sprawa podrobionego podpisu syna Wojciecha przez przewodniczącego Rady Powiatu Mogilno Jana Barteckiego na wniosku (dokumencie) o oszacowanie szkody łowieckiej w miejscowości Mielno.
     Przypomnijmy, że 27 maja 2015 roku Knieja złożyła zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jej szkodę przez Jana Barteckiego. W zawiadomieniu do prokuratury czytaliśmy: (...) działając umyślnie z zamiarem bezpośrednim - dokonał w dniu 10 kwietnia 2015 roku, w miejscowości Mielno, czynu zabronionego przez ustawę, polegającego na złożeniu podpisu za swego syna Wojciecha (...) na dokumencie dotyczącym szacowania szkody wyrządzonej przez zwierzęta łowne i żądaniu wypłaty odszkodowania z tegoż tytułu, podpisując się na wskazanym tu wniosku z dnia 10.04.2015 r. imieniem i nazwiskiem swego syna, co stanowi przestępstwo (...). Żądano wtedy od koła odszkodowania w wysokości 2.400 zł.
     Prokuratura prowadziła postępowanie w tej sprawie o podrobienie podpisu z art. 270 § 2a kk i postępowanie zostało umorzone. Został zastosowany nowy przepis (nowelizacja procedury karnej z dnia 1 lipca 2015 roku) art. 59a k.k., który mówił: Jeżeli przed rozpoczęciem przewodu sądowego w pierwszej instancji sprawca, który nie był uprzednio skazany za przestępstwo umyślne z użyciem przemocy, pojednał się z pokrzywdzonym, w szczególności w wyniku mediacji i naprawił szkodę lub zadośćuczynił wyrządzonej krzywdzie, umarza się, na wniosek pokrzywdzonego, postępowanie karne (...). Mimo że stwierdzono bezsprzecznie, że Jan Bartecki podrobił podpis syna, syn jednak wystąpił z wnioskiem o umorzenie sprawy i zastosowany został powyższy przepis.
     19 marca tego roku Knieja postanowiła ponownie zawiadomić Prokuraturę Rejonową w Mogilnie. Teraz, gdy myśliwi z Kniei wiedzą już, że podpis został podrobiony, proszą prokuraturę o to, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa przez Jana Barteckiego - próby wyłudzenia pieniędzy za szkody spowodowane przez dziki.
     Jak pisze w zawiadomieniu do prokuratury Knieja: Wobec powyższego Zarząd Koła Łowieckiego nr 62 „Knieja” w Mogilnie uważa, że koniecznym jest przeprowadzenie postępowania przygotowawczego zarówno w kierunku przestępstwa z art. 286 § 1 K.K., popełnionego przez Jana Barteckiego, jak i równolegle w kierunku ew. współsprawstwa Wojciecha B., który posługiwał się sfałszowanym przez swojego ojca dokumentem.
     Jak dowiedzieliśmy się czynności sprawdzające w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Mogilnie. Wiemy, że są już prowadzone przesłuchania w tej sprawie.
     Dzwoniliśmy w tej sprawie do prokurator Anny Jackowskiej, by udzieliła nam informacji na temat tego postępowania.
     - To zawiadomienie (z 19 marca - przyp. das) zostało przekazane zgodnie z właściwością do miejscowej Komendy Powiatowej Policji w celu przeprowadzenia stosownego postępowania, ponieważ to zawiadomienie zostało złożenie w okresie, kiedy obowiązywała jeszcze procedura z lipca 2015 r., kiedy to policja prowadziła tego typu postępowanie odnośnie tej kategorii spraw czyli podrobienia podpisu bez konieczności zatwierdzania jakichkolwiek decyzji procesowych przez prokuratura. Dlatego w tym zakresie tyle wiem, że to zawiadomienie wpłynęło faktycznie i przekazano je niezwłocznie w marcu do Komendy Powiatowej Policji, która ma 30 dni by podjąć decyzję czy wszczynać postępowanie karne w tej sprawie czy odmówić wszczęcia postępowania. Na chwilę obecną informacji o przebiegu sprawy w tej chwili nie mam - tłumaczyła nam prokurator.
     Sierż. sztab. Magdalena Polak z KPP w Mogilnie poinformowała nas 20 kwietnia, że czynności sprawdzającej w tej sprawie nadal trwają. Z informacji, jakie posiadamy za chwilę upłynie jednak termin 30-dniowy na podjęcie decyzji. Albo więc policja podejmie decyzję o umorzeniu postępowania, albo zostanie wszczęte to postępowanie. Jeżeli okaże się, że termin 30-dniowy nie był wystarczający dla policji, wówczas automatycznie zostaną uruchomione czynności procesowe.
     Próbowaliśmy się w tej sprawie skontaktować wczoraj z Janem Barteckim. Ten jednak nie odbierał telefonu.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1262 (16/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Myśliwi depczą Janowi B. po piętach

Jan Bartecki podrobił podpis syna

Nie było próby wyłudzenia odszkodowania

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości