Reklama

Starosta przyznaje się do porażki, chce wynająć SPZOZ prywatnej spółce

Mogilno, Strzelno, starosta Tomasz Barczak, SPZOZ, szpital
     Starosta przyznaje się do porażki, chce wynająć SPZOZ prywatnej spółce
    Tomasz Barczak niespodziewanie odchodzi od pomysłu tworzenia koncepcji szpitala samorządowego prowadzonego przez powiat mogileński. - Chcieliśmy to przeprowadzić sami, jako SPZOZ. Niestety nam się to finansowo nie udaje - przyznał się publicznie do swej porażki. Dziś Zarząd Powiatu nie ma żadnego pomysłu, co dalej ze służbą zdrowia. Nie wiadomo, gdzie będą jakie oddziały. Pod znakiem zapytania staje tym samym planowany zakres rozbudowy szpitala w Mogilnie. - Jedyne co się naprawdę udało staroście Barczakowi, to rozbudzenie nadziei w Mogilnie, wywołanie wściekłości w Strzelnie i oddolnych ruchów separatystycznych oraz skłócenie mieszkańców dwóch największych gmin powiatu - mówi radny powiatowy Przemysław Zowczak.

     24 stycznia w budynku Starostwa Powiatowego przy ul. Ogrodowej w Mogilnie odbyło się posiedzenie Zarządu Powiatu, w którym każdy chętny mieszkaniec mógł wziąć udział.
     Starosta Tomasz Barczak przedstawił na nim trzy formy, w jakich mógłby funkcjonować dalej SPZOZ Mogilno. Mowa tutaj o dalszym istnieniu SPZOZ, drugi wariant to prywatyzacja SPZOZ i trzeci wariant to wydzierżawienie majątku SPZOZ prywatnej firmie (spółce).
     Starosta powiedział, że Zarząd Powiatu przychyla się do tej trzeciej koncepcji, czyli wydzierżawienia majątku SPZOZ zewnętrznej firmie. Gdyby radni zaakceptowali takie rozwiązanie, wtedy firma płaci SPZOZ czynsz dzierżawny, z którego spłacane byłoby zadłużenie SPZOZ (obecnie około 8 mln złotych). Właścicielem majątku SPZOZ jest cały czas powiat. Firma zaś jest wybrana w wyniku ogłoszonego przetargu i potem podpisanej umowy z Zarządem Powiatu.
     Tym samym upadł - wydaje się, że definitywnie - pomysł samorządowego szpitala funkcjonującego jako SPZOZ.
     Dziś starosta Tomasz Barczak mówi, że to wszystko zaczęło się dziać trochę przedwcześnie i w społeczeństwie został zasiany wielki niepokój. - Dlaczego za wcześnie, bo jeszcze nie było koncepcji, była tylko myśl rzucona - mówił. Zrzucał na radnych powiatowych ze Strzelna, że rozgadywali, iż: - Zamyka się Strzelno a buduje Mogilno.
     Dodatkowo starosta Barczak ogłosił, że skoro burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak chce kompromisu, to on przychyla się do tego i w Strzelnie mógłby zostać oddział wewnętrzny. Poza tym byłaby tam gieriatria, Zakład Opiekuńczo-Leczniczy i opieka nad osobami starszymi.
     Co ciekawe, starosta Barczak ani słowem nie mówił już o rozbudowie szpitala w Mogilnie o dwa dodatkowe budynki. Teraz na inwestycje w Mogilnie nie planuje już 42 mln zł, tylko około 10 mln zł. Na inwestycje w Strzelnie, ale tylko wewnątrz budynku, planuje kolejne 12 mln zł. Do tego ma 8 mln zł długu.
     - Powiat może wziąć na to pożyczkę lub kredyt, względnie wypuścić obligacje, ale musimy się liczyć z tym, że wtedy nie będziemy mieli środków finansowych na to, aby realizować inne zadania, bardzo potrzebne dla mieszkańców (drogi, oświata) - tłumaczył.
     - Chcieliśmy to przeprowadzić sami, jako SPZOZ. Niestety nam się to finansowo nie udaje - Tomasz Barczak przyznał się publicznie do swej porażki. - Szukaliśmy trzeciej drogi, aby jak najmniej obciążyć finanse powiatu - mówi. Stąd pomysł wydzierżawienia pomieszczeń SPZOZ prywatnemu operatorowi. - Te wszystkie rzeczy, które nas dręczą - to byłoby zawarte w umowie dzierżawy - zapewniał starosta.
     Starosta twierdził, że: - Tak patrząc na to wszystko, to najprościej byłoby znowu ograniczyć zatrudnienie, ale to nic nam nie daje, bo ktoś tę pracę musi wykonywać.
Mówił, że w przypadku wydzierżawienia pomieszczeń SPZOZ operatorowi: - Można również negocjować, jaki okres czasu jest zagwarantowane zatrudnienie załogi. To się jednak odbije na wysokości czynszu dzierżawnego.
     Starosta chce postawić na wydzierżawienie pomieszczeń, choć zaznaczał, że dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz mówi że może jednak damy radę jako SPZOZ. Dodaje: - Ciężko będzie, przez ostatnie pół roku widzimy, że wierzyciele tylko czekają na to, żeby te pieniądze odzyskać i to jest taki bodziec, żeby zrobić to. Jeżeli nic nie zrobimy z tym, to za chwilę mamy 10 mln zł długu - tłumaczył starosta Barczak.
     - Nie mogę się zgodzić z tym, aby restrukturyzacja oparta była na zwolnieniach - grzmiał radny Przemysław Zowczak. Przypomniał staroście, że ten wielokrotnie mówił, że te zwolnienia co były to są już zakończone. - Albo zostaniemy przy tym zatrudnieniu co mamy albo będziemy wręcz je zwiększać - radny Zowczak przypomniał słowa Tomasza Barczaka.
     Radny Zowczak nie mógł się także zgodzić ze stwierdzeniem, iż minusem dalszego funkcjonowania firmy jako SPZOZ, jest małe zaangażowanie personelu SPZOZ w poprawę świadczonych usług. Radny Zowczak mówił, że to zależy od sposobu zarządzania firmą i jeżeli będzie zarządzana właściwie, to zaangażowanie pracowników będzie bardzo wysokie.
     Nie rozumiał także, dlaczego kompromis ma polegać na pozostawieniu w Strzelnie oddziału wewnętrznego. Skoro wcześniej starosta mówił, że nie ma tam być żadnych dotychczasowych oddziałów, bo SPZOZ nie dostanie kontraktu z NFZ ze względu na bliskość Inowrocławia.
     Radny Krzysztof Mleczko zadał jedno z najważniejszych pytań tego spotkania: - Zastanawiam się, dlaczego podmiot prywatny ma przynosić zyski i płacić dzierżawę, a my nie potrafimy zarządzać SPZOZ tak, aby nie przynosił strat. Zarzucił dyrektorowi Ogrodowiczowi, że w jego pracy nie zostało nic z tego, co przedstawiał podczas konkursu o fotel dyrektora.
     Radny miejski Grzegorz Stochliński  zwrócił uwagę staroście, że za każdym razem mówi co innego.
     - Tak naprawdę, to nic się nie dowiedziałem. Ja się nie dziwię ani randym ze Strzelna, ani mieszkańcom Strzelna i gminy, że oni dzisiaj są w takim a nie innym punkcie - mówił radny.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1146 (5/2014)

Reklama

 

 

Komentarz

     Wielka mistyfikacja

     Co powinno być najważniejsze w pracy starosty powiatowego. Każdego, nie tylko w Mogilnie Tomasza Barczaka.
     Dbanie o jedność powiatu. Żadna decyzja starosty nie powinna tego powiatu skłócać. Dbanie o jedność powiatową szczególnie w tak małym powiecie jak mogileński jest niezmiernie ważne. Tym bardziej, że ten powiat funkcjonuje trochę tak jak uśpiony wulkan, jak tykająca bomba zegarowa, która nie wiadomo kiedy wybuchnie. Z tym powiatem trzeba obchodzić się jak z czymś najdroższym sercu, głaskać i dbać o dobre nastroje we wszystkich czterech gminach. Zaszłości historyczne (tu starosta Barczak powinien odrobić zaległą lekcję), powodują, że powiat mogileński jest wyjątkowo trudnym do okiełznania organizmem samorządowym.
     Tomasz Barczak wyciągnął zawleczkę, odpalił lont. Użył mieszkańców powiatu dla własnych celów politycznych. Skłócił ich nieodpowiedzialnymi wystąpieniami w sprawie służby zdrowia. Nie decyzjami - bo takich nie było. Opowiadaniem głupot - i to jest najłagodniejsze określenie jakie przychodzi mi do głowy. Z jego strony padło dużo nieodpowiedzialnych słów.
     Tomasz Barczak rozbudził nadzieje w Mogilnie. Choć i tak podziwiam mogilnian za pewien dystans do tego, co Tomasz Barczak cały czas opowiadał. Mało kto w Mogilnie wierzył w te bajki o rozbudowie szpitala. I miał rację. Dziś z rozbudowy prawie nic nie zostało, może będzie to jedynie jakaś mała przybudówka. Już nie za 42 mln zł, tylko za 8-10 mln zł.
     Tomasz Barczak przyznał teraz, że źle policzył, przeliczył się. Zarząd Powiatu nie jest w stanie utrzymać samorządowego szpitala. To bardzo ważne stwierdzenie. Porażka na całej linii.
     Tylko, że Tomasz Barczak starostą jest od 2002 r. i miał 12 lat na uporządkowanie spraw służby zdrowia. Dobry gospodarz tak nie robi, że gra na zwłokę. Liczy, że jakoś tam będzie.
     Dziś pojawia się nowa propozycja ze strony starosty. Majątek powiatu ma zostać wydzierżawiony prywatnej spółce. Wszystko rozumiem.
     Firma prywatna wchodzi na majątek powiatu i prowadzi działalność na wcale niemałym kontrakcie z NFZ. Płaci czynsz dzierżawny, dlatego powiat może spłacać dług, jaki urósł za rządów dwóch kolejnych starostów: Tadeusza Szymańskiego i Tomasza Barczaka.
     To są może rzeczywiście mocne punkty tego pomysłu.
     Są jednak i słabe punkty. Nie wierzę, że firma prywatna, której sensem działania jest zawsze zysk, będzie płacić czynsz dzierżawny, do tego wydawać grube miliony na rozbudowę Mogilna i do tego wszystkiego nie będzie chciała zwalniać pracowników.
     Po prostu w to nie wierzę. Jaki interes miałaby mieć, żeby tu przyjść.
     Raczej widzę taki scenariusz. Wchodzi firma prywatna i skoro ona inwestuje swoje pieniądze, to wymaga. Dochodzi do zwolnień pracowniczych, a w efekcie SPZOZ znika i zakład zostaje sprywatyzowany.
     Jeszcze jedna sytuacja pokazuje, że intencje starosty nie są szczere. Dziś chce odpowiedzieć na wołanie Strzelna o kompromis i wielkodusznie może pozostawić w tamtejszym szpitalu oddział wewnętrzny. Czyli wcale nie chodzi o to, że NFZ może w przyszłości nie podpisać kontraktu ze szpitalem w Strzelnie ze względu na bliskość Inowrocławia. To był do tej pory koronny argument starosty. Dlatego wszystkie oddziały ze Strzelna chciał przenosić do Mogilna.
     Po tej propozycji z oddziałem wewnętrznym widać, że przenoszenie oddziałów do Mogilna jest decyzją polityczną, nastawioną na sukces wyborczy. Czystym zabiegiem wizerunkowym.
     Osobiście nie wierzę już w to, że ta ekipa może cokolwiek zmienić w służbie zdrowia, której reforma jest konieczna i to podkreślają wszyscy. To zniechęcenie na twarzach samorządowców widziałem na obradach Zarządu Powiatu nawet po stronie polityków dotychczas bardzo bliskich staroście Barczakowi.
     Odnoszę wrażenie, że za chwilę wszyscy będziemy czuć się stłamszeni, oszukani i sponiewierani. Mogilno - bo marzenia o nowym rozbudowanym szpitalu - to był tylko tani chwyt marketingowy; Strzelno - bo mieszkańcy poczuli się jak przedmiot, jak ktoś drugiej kategorii w tym powiecie, a partyjni koledzy - bo tak bezgranicznie wierzyli staroście, że gotowi byli za niego podpisywać czeki in blanco.
     Dziś starosta ten czek wypełnił treścią.
     Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jednej rzeczy nie uda się już naprawić przez najbliższych kilkadziesiąt lat. I nie pomogą kawy i mocniejsze trunki w Chacie Wiejskiej. Swymi nieodpowiedzialnymi wystąpieniami, starosta wykopał głębokie rowy między mieszkańcami z gmin Mogilno i Strzelno. Zasypanie ich dzisiaj jest niemożliwe. Ten, który powinien stać na straży jedności powiatu, rozsadził go od środka z fotela własnego gabinetu.
     I to w imię czego. W imię nadchodzącej walki o fotel burmistrza Mogilna. Starosta nie pomyślał tylko o jednym - zwyczajnie nie dał rady. Reforma służby zdrowia go przerosła, choć przez 12 lat bycia starostą można było ją przygotować wręcz perfekcyjnie.
     Wielkie koncepcje (ileż to ich nie było) okazały się wielką mistyfikacją.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1146 (5/2014)

 

 

Z listów

     Obrona status quo powiatowej i gminnej władzy

     Najbardziej odpowiedzialnym za doprowadzenie do obecnej katastrofalnej sytuacji naszego SPZOZ-u oraz gwarantem przerzucenia skutków tej zapaści na pracowników SPZOZ-u i na mieszkańców powiatu, jest sprawujący nad SPZOZ-em już od 11 lat bezpośredni nadzór starosta Tomasz Barczak. Wszystkie zaproponowane przez starostę Tomasza Barczaka formy funkcjonowania opieki medycznej wiążą się m.in. z drastycznymi zwolnieniami obecnych pracowników SP ZOZ-u. Forsowana przez starostę forma prywatyzacji (dzierżawy) operatorskiej, nastawionej przecież na maksymalizację zysku od zainwestowanego przez operatora kapitału, jedynie zwielokrotni planowane przez dyrektora Ogrodowicza zwolnienia załogi oraz likwidację wielu istniejących obecnie form opieki medycznej (np. wiejskich ośrodków zdrowia w Wylatowie, Gębicach i Markowicach).
     Pomimo wcześniejszych publicznych deklaracji burmistrza Ewarysta Matczaka, żaden z radnych koalicyjnych z terenu gmin Strzelno oraz Jeziora Wielkie nie złożył swojego podpisu pod przygotowanym przeze mnie wnioskiem o odwołanie Tomasza Barczaka z funkcji starosty. Radny Andrzej Siwek odmówił złożenia swojego podpisu pod wnioskiem. Radny Krzysztof Mleczko uzależnił złożenie swojego podpisu (a burmistrz Ewaryst Matczak swojego poparcia), od złożenia przez pozostałych wnioskodawców różnych pisemnych gwarancji i oświadczeń.
     Osoby, których działanie doprowadziło do wyboru obecnego starosty, powinny poczuwać się do szczególnej odpowiedzialności przed swoimi wyborcami za jego działania. To właśnie tym osobom, powinno szczególnie zależeć na udowodnieniu swoim wyborcom, że to właśnie wobec nich są lojalni. Stało się jednak zupełnie inaczej.
     Radni koalicyjni z terenu gmin Strzelno oraz Jeziora Wielkie zablokowali możliwość odwołania obecnego starosty z pełnionej przez niego funkcji. Wniosek o odwołanie starosty musi poprzeć aż 11 radnych. Opozycja wobec pomysłów starosty Tomasza Barczaka na funkcjonowanie powiatowej opieki zdrowotnej składa się z 8 radnych. Konieczne jest więc przejście z koalicji ze starostą Tomaszem Barczakiem do opozycji wobec jego pomysłów wszystkich trzech radnych z obu gmin. Stawianie jakichkolwiek żądań przez te osoby, w kontekście złożenia podpisów pod wnioskiem o odwołanie starosty, jest jedynie rozpaczliwą próbą zapobieżenia rozbicia obecnego obozu władzy i usiłowaniem utrzymania lidera tegoż obozu władzy na zajmowanym przez niego stanowisku. Tym bardziej, że te żądania są bardziej radykalne i trudniejsze do zaakceptowania przez radnych z Mogilna, od postulatów zawartych w apelu wójtów i burmistrzów z dnia 7 lutego 2014. Wyjście z koalicji PSL-SLD dopiero w ostatnich dniach przez radnego Krzysztofa Szarzyńskiego i ewentualny jego podpis pod wnioskiem, nie ma więc żadnego wpływu na możliwość odwołania starosty i na wypracowanie nowego, zupełnie innego pomysłu na rozwiązanie największych problemów naszej wspólnoty powiatowej.
     W związku z odmową podpisania wniosku o odwołanie pana Tomasza Barczaka z pełnionej przez niego funkcji starosty mogileńskiego przez radnych koalicyjnych z terenu gmin Strzelno i Jeziora Wielkie uważam, że cała odpowiedzialność za ewentualne zwolnienia pracowników naszego SPZOZ-u i za dotkliwe konsekwencje wynikające z wyboru jednej z form prowadzenia działalności leczniczej (np. likwidacja istniejących obecnie w Strzelnie oddziałów szpitalnych), spoczywa wyłącznie na koalicji PSL-SLD i na osobach ją wspierających. Wszelkie ewentualne dalsze spory dotyczące wyboru najwłaściwszej formy - prywatyzacja (dzierżawa) operatorska, SPZOZ, przejęcie majątku oraz zadań przez gminę Strzelno, są więc wyłącznie wewnętrzną sprawą koalicji (osób i partii) skupionych wokół osoby Tomasza Barczaka.
     W zaistniałej sytuacji, radni będący w opozycji wobec pomysłów i stylu sprawowania władzy przez obecnego starostę, mogą jedynie informować mieszkańców naszego powiatu o faktycznych zamierzeniach władz powiatu i ich ewentualnych skutkach.

Reklama

radny Rady Powiatu Mogilno
Przemysław Zowczak
Zofijówka, 12 lutego 2014 r.
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1148 (7/2014)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości