Komisja, znak stop, sesja, obrad
Stop dla cywilnej odwagi
Ustaliliśmy, kto odpowiada za przyniesienie i zabranie z obrad komisji 17 lutego znaku drogowego stop. Obsługiwał go podczas komisji radny Przemysław Majcherkiewicz, a przyniósł go polityczny stronnik radnego, Paweł Krzyżan z jakąś kobietą. Na sesji, pomimo próśb radnego Grzegorza Stochlińskiego, nikt do kontaktów z tym znakiem nie chciał się przyznać.
Kto był w poniedziałek 17 lutego na sali obrad komisji rewizyjnej, społecznej oraz oświaty, kultury i zdrowia w mogileńskim ratuszu o 14:00 ten mógł zauważyć w kącie sali na krześle ulokowany drogowy znak stop. Był taki moment, że ten znak zaczął pulsować. Działo się to w momencie, gdy radny Przemysław Majcherkiewicz pytał burmistrza o to, czy była u niego firma (nie wymienił nazwy), która oferowała swe usługi co do oznakowania skrzyżowania obwodnicy z powiatową drogą - ul. Niezłomnych. Leszek Duszyński potwierdził, że taka firma była, ale skierował ją do starosty Tomasza Barczaka, gdyż to powiat odpowiada za skrzyżowanie i jego oznakowanie.
Żaden radny podczas komisji, ani trzech przewodniczących poszczególnych komisji nie pytało, co to znak i co on robi w budynku ratusza.
Dwa dni później, podczas obrad plenarnych Rady Miejskiej Grzegorz Stochliński mówił: - Niespodziewanie na komisji za moimi plecami pojawił się pulsujący znak „stop”. Pytał przewodniczącą Teresę Kujawę czy może wyjaśnić, bądź przewodniczący komisji, skąd on się wziął, co to miało znaczyć mrugające, pulsujące światło: - Czy ktoś mógłby mi to wyjaśnić.
- Ja nie wiem, kto tam ten znak postawił - mówiła Teresa Kujawa. Pytała sekretarz gminy, czy może coś wie na ten temat. Pytała także pracownika Biura Rady Miejskiej Krzysztofa Krajewskiego: - Panie Krzysiu, czy pan coś wie na temat tego znaku? Pytała przewodniczących Elżbietę Sarnowską, Alinę Dobersztyn i Przemysława Majcherkiewicza, czy może coś wiedzą na ten temat. Milczeli.
Zareagowała tylko radna Sarnowska: - Kiedy weszłam dużo wcześniej przed komisją na salę, znak stał i nie pulsował. Sądzę, że tajemnicę wyjaśni drugi przewodniczący, bo od pulsowania to panowie - kolego Przemku. Wiem, że w momencie jak pan podszedł, to zaczęło pulsować.
Przemysław Majcherkiewicz jednak milczał.
Radny Stochliński tak skomentował: - Rozumiem, że nikt tego znaku nie wniósł i go tam nie było, bo nikt do tego nie chce się przyznać.
Paniom przewodniczącym i radnemu Majcherkiewiczowi powiedział, żeby zachować powagę obrad komisji Rady Miejskiej. - Bo co będzie, jak kiedyś jakiś radny przyjdzie z gadżetem - dmuchaną lalką i sobie posadzi na kolanach? - pytał.
Reporterowi Pałuk udało się dowiedzieć, kto ten znak przyniósł na obrady komisji, i kto go stamtąd zabrał po komisji. Przynieśli go Paweł Krzyżan z jakąś kobietą (nie znamy nazwiska) i zabrali po komisji. W czasie trwania komisji pulsowanie znaku włączył i potem wyłączył radny Przemysław Majcherkiewicz. Radny PSL musiał być zapewne przeszkolony w obsłudze znaku drogowego, który był prawdopodobnie tzw. solarnym aktywnym znakiem drogowym. Paweł Krzyżan dał się poznać wcześniej jako polityczny sojusznik radnego Majcherkiewicza, gdyż w 2010 r. startował w wyborach samorządowych do Rady Miejskiej z tego samego ugrupowania, z PSL-u.
Nie wiemy, po co był ten znak na komisji, gdyż radny Majcherkiewicz nie miał na sesji Rady Miejskiej
19 lutego cywilnej odwagi przyznać się do obsługi tego znaku podczas komisji oraz wyjaśnienia tej sytuacji.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1150 (9/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze