Reklama

Świnie pogryzły zwłoki Henryka M.

Sadowiec, zwłoki, sąsiad, policja
     Świnie pogryzły zwłoki Henryka M.
     49-letni Henryk M. z Sadówca poszedł rano do chlewa wyrzucać obornik. Prawdopodobnie zmarł w kojcu z przyczyn naturalnych. Całkowitemu zbezczeszczeniu zwłok zapobiegł sąsiad, któremu Henryk M. miał pomóc w przywiezieniu i rozładunku drewna.

W świńskim kojcu za tymi drzwiami chlewa Dariusz I. znalazł martwego sąsiada Henryka M. 7 świń zebranych wokół ciała zaczynało już podjadać denata.
     fot. Joanna Świetnicka To na terenie tego gospodarstwa w Sadówcu 5 stycznia doszło do tragedii
       fot. Joanna Świetnicka

     Czwartkowego poranka 5 stycznia z pewnością nigdy nie zapomni 37-letni Dariusz I. z Sadówca (gm. Mogilno). Mężczyzna przyszedł na teren gospodarstwa mieszkających obok sąsiadów, ponieważ był umówiony z jednym z domowników, 49-letnim Henrykiem M. Od czasu do czasu pomagał mu on w codziennych pracach gospodarskich. Podobnie było i tym razem. 49-latek miał pomóc mieszkającemu jeden dom dalej sąsiadowi w przywiezieniu i rozładunku drewna.
     Henryk M. nie pojawiał się, dlatego sąsiad postanowił po niego pójść. W domu była siostra 49-latka Aleksandra W. oraz brat Edward M. Mężczyzna spał, gdyż był po nocnej zmianie w pracy. Siostra Henryka M. nie wiedziała jednak, gdzie jest jej drugi brat. Dariusz I. postanowił więc wrócić do domu i tam czekać dalej na sąsiada.
     49-latek nadal się nie pojawiał.
     Dlatego po kilkunastu minutach, około 9:30 Dariusz I. ponownie zajrzał do sąsiadów. Aleksandra O. nadal nie wiedziała, gdzie jest Henryk M. Zasugerowała jednak wówczas sąsiadowi, żeby zajrzał do chlewa, bowiem przypomniała sobie, że mężczyzna miał pójść wyrzucić obornik.
     W chlewie sąsiad zastał makabryczny widok.
     49-letni Henryk M. leżał na posadzce w kojcu dla świń - oblężony przez hodowane przez domowników 7 świń. Ciało zmarłego było nadgryzione, najprawdopodobniej przez hodowane przez gospodarzy świnie. Dariusz I. w porę pojawił się na miejscu, dzięki temu zapobiegł dalszemu zbezczeszczaniu zwłok. Natychmiast powiadomił pogotowie ratunkowe. Z kolei dyspozytorka pogotowia zaalarmowała dyżurnego mogileńskiej komendy.
     Informacje na temat tego zdarzenia reporter Pałuk ustalił nieoficjalnie. Rzecznik prasowy podkom. Tomasz Rybczyński z KPP w Mogilnie nie chciał się o sprawie wypowiadać. Potwierdził tylko, że faktycznie w Sadówcu odkryto zwłoki w chlewie.
     Przybyły na miejsce lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził zgon bez podania bezpośredniej przyczyny. Czynności na miejscu zdarzenia podjęła grupa operacyjno-dochodzeniowa pod nadzorem prokuratury mogileńskiej. Na podstawie wstępnych czynności funkcjonariusze mogileńskiej komendy przychylają się do tezy, że był to nieszczęśliwy wypadek. Możliwe, że 49-latek zasłabł, stracił przytomność, na skutek czego przewrócił się pomiędzy świnie.
     Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że lekarz stwierdził, iż mężczyzna najprawdopodobniej zmarł w sposób naturalny. Nie określił jednak czasu jego śmierci. Wstępnie wykluczono też działanie osób trzecich. Jednak w trakcie oględzin ujawniono, że w ciele brakuje lewego ucha, które zostało odgryzione. Mężczyzna miał też częściowe ubytki skóry na twarzy oraz na części tułowia.
     Henryk M. mieszkał na terenie 5-hektarowego gospodarstwa z bratem Edwardem M., siostrą Aleksandrą W., jej mężem Andrzejem W. oraz trójką ich dzieci. Najprawdopodobniej po śmierci Henryka M. hodowane przez rodzinę świnie z głodu zaczęły podjadać ciało. Ciało denata zabezpieczono do sekcji zwłok.
     Byliśmy wczoraj w Sadówcu. Rodzina zmarłego nie chciała wypowiadać się na temat tego tragicznego zdarzenia, wpuściła jednak reportera gazety na teren posesji, by mógł zrobić zdjęcie budynku chlewa. Reporter Pałuk próbował też porozmawiać z sąsiadem denata, który znalazł zwłoki.      Mężczyzny nie było jednak w domu.
     Sprawę bada w tej chwili Prokuratura Rejonowa w Mogilnie. Ostatecznie sekcja zwłok, która przeprowadzona została 9 stycznia (poniedziałek) w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Bydgoszczy da odpowiedź na pytanie, co było przyczyną śmierci mężczyzny. Prokuratura mogileńska nie otrzymała jeszcze protokołu z sekcji zwłok. Wyniki znane będą za miesiąc.
     Bliższe okoliczności i przyczyny tragedii pod nadzorem prokuratora wyjaśniają mogileńscy policjanci, którzy m.in. próbują ustalić ostatnie chwile życia zmarłego.

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1039 (2/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości