Reklama

Szkoły płacą Mogilno Sport

Mogilno Sport, hala sportowa, szkoły, gmina Mogilno
     Szkoły płacą Mogilno Sport
    Prezes Mogilno Sport Robert Michalski i dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli Jarosław Lorek mają odpowiedzieć radnym na piśmie, ile pieniędzy oświatowych przelewane jest na konto spółki. My wyliczyliśmy, że dziennie - to kwota około 1.500 zł brutto; miesięcznie - około 30.000 zł brutto; przez cały rok szkolny - to kwota około 300.000 zł brutto.

     Szkoły podstawowe w gminie Mogilno, zarówno miejskie, jak i wiejskie, korzystając z nowej hali widowiskowo-sportowej płacą za lekcje wychowania fizycznego. Ta informacja krążąca od kilku tygodni, przez wielu radnych przyjmowana była z niedowierzaniem.
     Na sesji 22 marca pytał o to radny Karol Nawrot. Wiele konkretnych pytań w tej sprawie postawiła przewodnicząca komisji oświaty Alina Dobersztyn. Pytała m.in. o to, ile godzin przebywają szkoły na hali, ile kosztuje godzina korzystania z hali przez uczniów, jakie jest to miesięczne obciążenie dla budżetu oświaty.
     Osoby, które odpowiadają za realizację budżetu (także oświatowego) w gminie Mogilno jakoś dziwnie nie chciały w tej sprawie udzielać żadnych konkretnych i wyczerpujących odpowiedzi.
     - Szkoły płacą, ale na jakich zasadach nie potrafię powiedzieć - tłumaczył radnym burmistrz Leszek Duszyński
     Powiedział, że odbył spotkanie z dyrektorami szkół i wszyscy opowiedzieli się za tym, by w nowej hali organizować lekcje wychowania fizycznego. Zaznaczył jednak, że konkretne umowy każda szkoła podpisywała już bezpośrednio ze spółką Mogilno Sport i w tych umowach zawarte są konkrety.
     Dyrektor Zespołu Obsługi Szkół Jarosław Lorek potwierdził, że szkoły płacą za wynajem hali. Na żadne konkretne pytanie nie chciał jednak odpowiedzieć. Odsyłał radnych do odpowiedzi na piśmie, których ma udzielić. Mówił jedynie, że szkoły nie mają takiej samej stawki, są różne stawki.
     Zdziwiona odpowiedziami dyrektora Lorka była także przewodnicząca Rady Miejskiej Teresa Kujawa. Pytała, z jakich środków szkoły opłacają halę: z otrzymywanej subwencji czy ze środków budżetu gminy. Dyrektor Lorek nie kwapił się jednak do odpowiedzi i przewodnicząca Kujawa była zmuszona kilka razy zadawać te same pytania. W końcu usłyszała, że z budżetu gminy.
     Radny Przemysław Majcherkiewicz zwrócił także uwagę na to, co padło w dyskusji ze strony rządzących oświatą, iż jest w tej chwili duże parcie ze strony dyrekcji szkół, by zwiększyć jeszcze ilość lekcji wychowania fizycznego w hali sportowej w ramach zajęć pozalekcyjnych. Mowa w tym momencie była o możliwości przeznaczenia jeszcze soboty na lekcje dodatkowe przez szkoły. Padały tu zwłaszcza nazwy szkół z Wszednia, Strzelec i Kwieciszewa, gdzie nie ma sal sportowych przy szkołach.
Prezes spółki Mogilno Sport Robert Michalski ujawnił w końcu, że każda szkoła za godzinę lekcji wf płaci tę samą stawkę, która wynosi 180 zł brutto. Szkoły mają wtedy do dyspozycji w tej cenie nie tylko samą powierzchnię boiska do gry, ale także wszystkie inne obiekty towarzyszące hali. Przypomnijmy, że osoby indywidualne za korzystanie z samego boiska hali płacą stawkę 90 zł.
     Jaki spółka ma dochód ze szkolnych pieniędzy, prezes Michalski odpowie radnym na piśmie.
     Przewodnicząca Kujawa zanim zaczęła zadawać pytania mówiła: - Panie prezesie, czy panie dyrektorze, bo nie wiem jak pana nazywać. Problem bierze się stąd, że Robert Michalski jest jednocześnie dyrektorem zakładu budżetowego OSRiR, jak również prezesem spółki Mogilno Sport. Komentował to również radny Paweł Molenda, mówiąc: - Nie wiem, czy obie instytucje da się dobrze prowadzić razem?
     Z naszych nieoficjalnych wyliczeń wynika, że przez cały rok szkolny, spółka Mogilno Sport otrzyma od szkół kwotę około 300.000 zł brutto. Zakładając, że dziennie lekcje wf odbywają się przez 8 godzin - dziennie to kwota około 1.500 zł brutto. Miesięcznie, przy 20 dniach roboczych - to kwota około 30.000 zł brutto. Przez 10 miesięcy szkolnej nauki będzie to kwota około 300.000 zł brutto.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1102 (13/2013)

Reklama

 

 

 

Komentarz

     Płatne lekcje wychowania fizycznego

     Spółka Mogilno Sport musi zarabiać na siebie. To nie ulega dla mnie wątpliwości. Nie może prowadzić działalności charytatywnej i wynajmować jakichkolwiek pomieszczeń za darmo, bo jest to wbrew istocie powołania takiego organizmu, jak spółka. Pójdzie wtedy z torbami - mówiąc inaczej burmistrz Mogilna jako właściciel spółki będzie musiał ją dokapitalizować.
     Tego zresztą obawiała się opozycja, wieszcząc, że co roku do spółki będzie trzeba dokładać takie sumy, jakie dokładane są do krytej pływalni, czyli rocznie kwoty ponad 1,5 mln złotych.
     W Mogilnie rządzący wpadli jednak na inne rozwiązanie - spółkę codziennie dokapitalizowują szkoły. Nie wiem, czy dyrektorzy rzeczywiście tak chętnie korzystają z nowej hali, by tam organizować lekcje wychowania fizycznego czy raczej jest to przymus w białych rękawiczkach ze strony burmistrza i dyrektora ZOSiP. Fakt faktem, że codziennie od 800 do 1600 lekcje wf. się tam odbywają. Uczestniczą w nich wszystkie szkoły miejskie i wiejskie.
     Za lekcje wf. szkoły płacą. Miesięcznie, jak wyliczyłem na stronie 5 jest to kwota około 30.000 zł brutto.
     Skąd dyrektorzy biorą na to pieniądze? Mają jakieś swoje zaskórniaki?
     Nie, nie mają. Płacą z pieniędzy nas wszystkich podatników, z budżetu gminy. Wszyscy podatnicy składają się na to. Obojętnie czy mają dzieci w szkole czy nie mają.
     Rozumiem, że wszystkie nasze podatki trafiają do wspólnego worka i są dzielone według potrzeb. Tylko, czy płacenie gminnej spółce Mogilno Sport przez szkoły prowadzone przez gminę - to nie jest karykaturalne zarabianie pieniędzy przez spółkę.
     Przecież interes burmistrza Duszyńskiego, dyrektora Lorka i prezesa Michalskiego jest taki sam. Hala nie może przynosić zbyt wielkich strat. Wtedy zyskuje politycznie wizerunek burmistrza, dyrektora i prezesa.
     Jak to osiągnąć? Najlepiej korzystając z pieniędzy publicznych.
     Gdyby burmistrz co roku dokładał kwotę 300.000 zł z budżetu - podniósłby się wielki szum.
     Gdy taką samą kwotę płacą z tego samego budżetu szkoły - szumu aż takiego nie ma. Wtedy mówi się dużo o dobru dzieci, lekcjach wychowania fizycznego w komfortowych warunkach i o skoku cywilizacyjnym kształcenia dzieci i młodzieży.
     Moim zdaniem, takie ukryte przed opinią publiczną płacenie gminnej spółce z budżetu gminy przez dyrektorów szkół, to świetny sposób na budowanie politycznego wizerunku rządzących.
     Nie dziwę się tym samym, że znajdą się tacy dyrektorzy, którzy sami z siebie albo przymuszeni będą chcieli dla swych dzieci takich lekcji więcej i więcej. Nawet w soboty czy w niedziele. Nie płacą ze swoich pieniędzy, nie martwią się, skąd je wziąć, tylko ktoś im te nasze pieniądze podsuwa.
     Taki sposób finansowania utrzymania hali przez burmistrza jest chory. Uczy prezesa Michalskiego nic nie robienia. Bez żadnego wysiłku intelektualnego, prezes Michalski ma zajęte codziennie 8 godzin w hali i jeszcze za to zapłacone.
     Opozycja obawiała się, że nowo wybudowana hala widowiskowo - sportowa świecić będzie pustkami. Dziś widzimy, kto pomaga spółce i za czyje pieniądze.
     A burmistrz Duszyński i dyrektor Lorek na sesji powtarzali, że nic nie wiedzą, nie znają kosztów, stawek i kwot. Odsyłali do dyrektorów szkół i do prezesa Michalskiego.
Jeżeli rzeczywiście nie wiecie, to znaczy, że nie panujecie nad budżetem gminy i budżetem mogileńskiej oświaty. Może warto byłoby się na chwilę nad tym zastanowić, skoro miesięcznie wypływa z tego budżetu kwota około 30.000 zł brutto.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1102 (13/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości