Szczątki ludzkie na polach znajdował już teść obecnego właściciela pola Andrzeja Szymkowiaka, który pole sam uprawia od 1983 r. Teraz jest zadowolony, że w końcu ktoś zainteresował się tym tematem, bo - jak mówi - źle się czuł chodząc po ludzkich szczątkach.
Marta Majewska studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (z prawej) i Wiktoria Bagmet z Ukrainy, studentka uniwersytetu w Czernichowie, podczas prac archeologicznych fot. Paweł Lachowicz MIĘDZYNARODOWY OBÓZ
Od 30 lipca do 20 sierpnia trwa na terenie gminy Orchowo X Międzynarodowy Obóz Archeologiczny Rękawczyn 2016. Gmina gości u siebie grupę około 40 studentów i wykładowców z Kijowa, Czernichowa (Ukraina), Mińska (Białoruś), Briańska (Rosja), Gdańska i Krakowa. Uczestnicy obozu zakwaterowani są dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Rozwoju Wsi Razem w Słowikowie w miejscowej szkole podstawowej. Uczestnicy obozu prowadzą badania archeologiczne, dzięki czemu może wyjaśni się, co kryje ziemia w Rękawczynie (gm. Orchowo). Od kilku lat bowiem podczas prac ornych na polu miejscowego rolnika Andrzeja Szymkowiaka dochodziło do odkrywania fragmentów ludzkich kości oraz ceramiki. Już w listopadzie ubiegłego roku wójt Jacek Misztal zorganizował wizję lokalną w Rękawczynie, w której uczestniczyli przedstawiciele Urzędu Gminy w Orchowie, Muzeum Okręgowego w Koninie i Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Wydzielono tam trzy główne kwatery, które kryją wykopaliska. W jednej znajdują się ludzkie kości, w drugiej fragmenty cegieł, a w trzeciej fragmenty ceramiki.
Wytyczono fragment około 200 m2, który obejmuje wszystkie te punkty. Jeśli okaże się, że jest to ciekawe miejsce pod względem archeologicznym, akcja zostanie poszerzona na większy obszar.
TU BYŁ KOŚCIÓŁ
Znaleziska, jak twierdzą historycy, mogą mieć związek z kościołem św. Wawrzyńca, który istniał w Rękawczynie w połowie drugiego tysiąclecia. Wzmianki o Rękawczynie, jak czytamy na oficjalnej stronie internetowej gminy Orchowo, dotyczą roku 1392. Wówczas dziedzicami byli Maciej, Jan i Piotr. Głośnym echem odbił się ich proces z klasztorem w Trzemesznie. Dotyczył on prawa połowu ryb w pobliskim Jeziorze Kamienieckim. Na początku XV wieku we wsi znajdował się kościół katolicki pod wezwaniem św. Wawrzyńca oraz parafia. Pod koniec XVI wieku ówcześni dziedzice Kunowscy przyjęli protestantyzm. Jednocześnie zagarnęli grunt plebański oraz wypędzili księdza katolickiego. Przyczyniło się to do upadku parafii i w efekcie do ruiny kościoła. Obecnie kościół już nie istnieje, ale mieszkańcy wskazują miejsce, gdzie się znajdował. Z zapisków Jana Łaskiego wynika, że w początkach XVI wieku koło kościoła funkcjonowała szkoła. Nauczaniem w niej zajmowali się ministrowie - odpowiednicy kościelnych.
Podczas drugiej wojny światowej w tej małej wiosce miała miejsce zbiorowa egzekucja. To tutaj Niemcy rozstrzelali mieszkańców z okolicy. Wydarzenie to upamiętnia pamiątkowy kamień znajdujący się nad Jeziorem Kamienieckim.
Barbara Babiak z okolic Nowego Sącza, studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, podczas prac wykopaliskowych. Przy odkrytych szczątkach kobiety w okolicy szyjnej znajdują się słowiańskie ozdoby - kabłączki. fot. Paweł Lachowicz ROLNIK WYORYWAŁ KOŚCI
Wykopaliska mogą wskazywać na to, że na polu w Rękawczynie znajdował się cmentarz, kościół i plebania. Do dokładnego zbadania ziemi w Rękawczynie przyczyniła się współpraca Muzeum Okręgowego w Koninie z konińskim oddziałem Stowarzyszenia Współpracy Polska Wschód.
Muzeum wraz ze stowarzyszeniem od 10 lat organizuje coroczne obozy archeologiczne, w których biorą udział głównie studenci i pracownicy naukowi z Rosji, Ukrainy i Białorusi.
Taki właśnie obóz odbywa się obecnie w Rękawczynie. Pracujący wraz z grupą studentów na polu w Rękawczynie Krzysztof Gorczyca z muzeum w Koninie powiedział, że miejsce to jest znane archeologom od kilkunastu lat, ale nigdy nie było możliwości, aby taki obóz zorganizować. Na przeszkodzie stały głównie finanse. Dopiero w ubiegłym roku, kiedy doszło do oficjalnego zgłoszenia przez Andrzeja Szymkowiaka wykopania kości, muzeum doszło do porozumienia z wójtem i gminą, by zorganizować na terenie gminy pobyt archeologów i chociaż częściowo zbadać, co ziemia w Rękawczynie w sobie kryje. Z wykonanych podczas obozu badań wynika, że jest to miejsce dość długo użytkowane. Najstarsze ślady wskazują na 3.000 lat przed naszą erą i jest to tzw. kultura ceramiki sznurowej. Archeolodzy znaleźli tam 2 siekierki kamienne i fragment ceramiki. - Później długo nic i dopiero w okresie rzymskim była tu prawdopodobnie jakaś nieduża osada. Z tego okresu mamy kawałek ceramiki oraz przęśnika. To jest taki krótki epizod. Później zaczyna się historia średniowiecza. Kiedy tutaj powstaje ten pierwszy prastary Rękawczyn Kościelny. Pierwsza wzmianka o kościele w Rękawczynie jest dosyć późna, bo jest to rok 1390. Okazuje się jednak, że oprócz kościoła na wzgórzu były jeszcze jakieś zabudowania. Jest tu w jednym wykopie ceramika zbliżona do wieku XIV- XV, ale są też fragmenty kafli i fragmenty szkła witrażowego, więc nie była to prosta chłopska chałupa. Natomiast w innej części wykopalisk mamy trochę starszy materiał. Są to fragmenty naczyń z około XIV wieku. Znaleźliśmy również na tej części osadowej bełty kusz, klamerki, czy zapinki. Natomiast w części, gdzie stał kościół, odkryliśmy ślady fundamentów kościoła. Kościół istniał w wieku XIV. Później zmienili wyznanie na ewangelickie, ksiądz się wyniósł, parafia upadła. Kościół opuszczony prawdopodobnie stał jeszcze około 100 lat. Może trochę więcej, bo ostatnia wzmianka o kościele jest z roku 1697. Później jest tylko wzmianka, że kiedyś był, lecz nie ma po nim śladu. Pozostały kawałki cegieł, co daje nam przypuszczenia, że kościół był drewniany na podmurówce ceglastej. Koło kościoła był cmentarz przykościelny - opowiada Krzysztof Gorczyca.
Krzysztof Gorczyca, pracownik muzeum w Koninie, opowiada nam o znaleziskach. Pokazuje miejsce pojawienia się cegły z fundamentów kościoła. fot. Paweł Lachowicz SŁOWIAŃSKIE KABŁĄCZKI
Zdaniem archeologów, mnóstwo wydobywanych z ziemi ludzkich kości spowodowane jest tym, że przez 300 lat ziemia poddawana była rolniczemu oraniu na lekko wzniesionym terenie. Mimo głębokiego pochówku te kości obecnie znajdują się płytko pod ziemią i pług zaczął je wyorywać. Na całym zaoranym polu leżą ludzkie kości. Archeolodzy starają się je wszystkie pozbierać. Zebrali około 5 worków, takich jak do ziemniaków. Na miejsce przyjechała ekipa antropologów z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, którzy będą na bieżąco badać te kości. Jest umowa z księdzem proboszczem w Linówcu, że te kości zostaną tam później pochowane.
Krzysztof Gorczyca mówi, że podczas trwania obozu uczestnicy odkryli bardzo ciekawą rzecz. Jest to szkielet kobiety. Zielone kółka, które widnieją przy jej szyi, to tzw. kabłączki. Jest to ogólnosłowiańska ozdoba, która trwała przez całe średniowiecze. Wyszła z mody w wieku XIII.
- Więc to cofałoby nam historię tego miejsca o pół, jak nie cały wiek wstecz. Ten cmentarz przy kościele oznacza, że ten kościół był starszy. Mamy również drugi szkielet kobiety w tym samym układzie anatomicznym, ale pług już czaszkę wyciągnął. Sposób chowania również wskazuje na okres średniowieczny. Głową na wschód chowane były kobiety, natomiast mężczyźni głową na zachód. W XV wieku nie miało to już znaczenia i wówczas chowano wszystkich jednakowo Mamy też szkielet, który oberwał pługiem i dlatego te kości są takie przemieszane - dodaje Krzysztof Gorczyca.
ŚLADY PO ŚWIĄTYNI
Wspomina też, że historycy mają już potwierdzone istnienie kościoła, gdyż znaleźli w ziemi naczynko z cyny służące do olejów świętych. Znaleźli też fragmenty szkiełek od witraży oraz ołowianych ramek od witraży. Mają kilka monet, w tym dwa denarki Kazimierza Jagiellończyka, denar Kazimierza i Albrechta Pruskiego. - Znaleźliśmy też Karola Gustawa Szwedzkiego z początku XVII w. Na końcu wieku XVII to wszystko zamieniło się w pole orne i teraz mamy to wszystko, co pozostało. Widać jednak, że tu zupełna biedota nie była - dodaje Krzysztof Gorczyca.
Prace na polu w Rękawczynie potrwają do 20 sierpnia. - Świetnie nam się współpracuje z gminą. Młodzież była już w Gnieźnie, w Biskupinie. W planie jest Toruń oraz Poznań - mówi Krzysztof Gorczyca.
Niezależnie od znaczenia wykopalisk, które uda się zdobyć w wyniku tych badań, materiały z nich mają być na bieżąco prezentowane i popularyzowane w Polsce i za granicą. Znaleziska trafią do muzeum w Koninie.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1278 (32/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze