Damian N., 10 lat temu w 2015 roku mieszkaniec Mogilna zgodził się na upublicznienie swego wizerunku (my ze względu na wydarzenia sprzed kilku dni podajmy inicjały mężczyzny - obecnie mieszkańca Ławek w gminie Trzemeszno). W 2015 r. Damian N. mówił reporterowi, że nie wytrzymuje już, i ma serdecznie dosyć - najpierw trwającego prawie dwa lata szkalowania i niszczenia jego osoby na portalach internetowych, a teraz przeciągającego się już od ponad czterech miesięcy ruszenia procesu sądowego.
PRZYJĘLI GO DO ZNAJOMYCH
Jeden ze świadków występujących w tej sprawie przed mogileńskim sądem opowiedział nam kilka dni temu taką historię. Jakiś czas temu na portalu naszaklasa.pl pojawiło się konto Damiana N. z Mogilna. Było tam jego zdjęcie i wszystkie inne dane, nie było nic podejrzanego, konto niczym nie różniło się od prawdziwego. Świadek bardzo dobrze znał Damiana, kumplowali się, byli sąsiadami z tego samego bloku.
- Dlatego minął tydzień i przyjąłem go do listy znajomych. Moja żona też go przyjęła - opowiada reporterowi Pałuk.
- No i wtedy rozpoczęło się. On zaczął wypisywać do mojej żony niemoralne propozycje typu „za ile mu da d...” i takie rzeczy. Pewnego dnia Damian napisał do mnie SMS-a z prośbą, bym pożyczył mu 50 zł i byliśmy już umówieni, ale ja miałem inne zamiary. Nie wytrzymałem, dostałby wtedy ode mnie po łbie. Jeszcze przed spotkaniem napisałem do Damiana, jakie ty rzeczy wypisujesz do mojej żony na "Naszej klasie”. Powiedział mi wtedy, że musimy się jak najszybciej spotkać i musimy to wyjaśnić - mówi świadek. Szybko wyjaśniło się, że w tym okresie Damian N. nie posiadał żadnego konta na naszej klasie.
Świadek później już sam zorientował się, że to nie Damian N. wypisuje to wszystko do jego żony, bo na jego profilu pojawiały się też wpisy typu jestem idiotą. - No na samego siebie by nie pisał - mówi reporterowi.
Jak się później okazało, konto mogilnianina na naszaklasa.pl było faktycznie fikcyjne, założone przez kogoś innego. Kogoś, kto podawał się za Damiana N.
Jest to tylko jeden z wielu wątków występujących w tej sprawie. Ale po kolei.
SPRZEDAJE, KUPUJE, OBRAŻA
Mieszkaniec Sójczego Wzgórza Damian N. zgłosił się do redakcji Pałuk kilkanaście dni temu.
Opowiedział nam, jak przez ponad 2 lata w rozmaity sposób był uporczywie nękany, prześladowany i niszczony na portalach społecznościowych. Do tego stopnia, że jego zdaniem w grę wchodził już stalking.
Osoba, która nękała Damiana N. wykorzystała jego dane osobowe, tworząc m.in. profil na naszej klasie i powołując się na niego obrażała inne osoby. Oprócz tego wykorzystując jego dane osobowe nękający wstawiał na różnych stronach internetowych ogłoszenia na przykład w sprawie sprzedaży mienia należącego do Damiana N., jak jego mieszkania, kuchni czy trofeów myśliwskich. - Ludzie potem przychodzili do mnie i męczyli mnie, że mam na sprzedaż mieszkanie, że mam na sprzedaż wszystko. Na portal to wstawiał, już tyle razy dzwoniłem do tych z portalu i mówiłem im, że ofert z (tu pada dokładny adres zamieszkania - przyp. das) nie mają wstawiać - mówi nam Damian N.
Pewnego dnia na adres Damiana N. przyszły też z allegro w paczce dmuchane lalki o wartości około 700 zł, chociaż on ich nie zmawiał. Damian N. zmienił wtedy wcześniej numer telefonu komórkowego, więc sprawca dał kurierowi wiozącemu dmuchane lalki numer telefonu komórkowego do kolegi pana Damiana.
Był też taki okres, że Damian N. miał swoje konto na naszej klasie, bo było to wtedy modne. Opowiadał nam, że miał tam swoje zdjęcia, swojej rodziny, swojego psa. Ktoś - jak mówi - założył fikcyjne konto na portalu społecznościowym i pod zdjęciem z jamnikiem Damiana N. leżącym na podłodze napisał: "proszę mnie adoptować bo muszę panu l... robić". Oprócz tego ktoś na profilu, na którym widniały dane Damiana N. na Naszej klasie wypisywał także posty obrażające jego matkę oraz na ojca, który już nie żyje, pisząc: "Zdechniesz jak Twój stary".
Jak mówi Damian N., dostawał również dziennie setki SMS-ów z bramki internetowej, co skłoniło go do zmiany numeru telefonu komórkowego.
PUSZCZAJĄ MU NERWY
W 2013 r. Damian N. nie wytrzymał i całą sprawę zgłosił mogileńskiej policji. Reporterowi powiedział, że policja początkowo niechętnie interesowała się jego doniesieniami. Musiał się pojawić w komendzie aż trzy razy, a za trzecim razem policjantka miała mu powiedzieć, by oddał policji do przejrzenia swój komputer. Za czwartym podejściem na poważnie sprawą zajął się dopiero podkomisarz Jacek Klemens.
9 grudnia 2013 r. Damian N. otrzymał pismo z KPP w Mogilnie informujące go, że po przeprowadzonym postępowaniu sprawdzającym, wszczęto dochodzenie w sprawie uporczywego nękania, które prowadzone będzie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Mogilnie. Przestępstwo dotyczyło art. 109a par. 1 kk. Postępowanie prowadził Jacek Klemens. Aktualnie jest on zastępcą komendanta w Strzelnie (tak było w 2015 r., obecnie jest zastępcą komendanta powiatowego KPP w Mogilnie). - Wszystko wyjaśnił, wszystko znalazł, dotarł do świadków - mówi reporterowi Damian N.
Pokrzywdzony mówi, że w trakcie tego zmasowanego ataku i podszywania się pod jego osobę - trwającego nawet w czasie, gdy policja prowadziła już postępowanie sprawdzające - bał się wychodzić z domu. Wylądował w końcu w inowrocławskim szpitalu i nie ma dziś wątpliwości, że było to efektem życia w ciągłym stresie i napięciu. Rozpoznanie lekarskie brzmiało: Niedowład obwodowy nerwu twarzowego prawego.
MAJĄ PODEJRZANEGO
W tej sprawie prokuratura mogileńska miała już podejrzanego, któremu postawiono zarzuty. Okazał się nim Dariusz S.
Damian N. znał osobiście Dariusza S. Można powiedzieć, że cały czas jest jego sąsiadem, bo mieszka w jednym z bloków, na tym samym Sójczym Wzgórzu w Mogilnie. Z wykształcenia jest technikiem informatykiem i pracuje na 1/2 etatu w Bydgoskim Zespole Placówek Wychowawczych w Bydgoszczy oraz świadczy usługi informatyczne.
Jak mówił nam Damian N., jakieś 7 lub 8 lat temu Dariusz S. pracował w jednym ze sklepów w Mogilnie. Damian N. kupował wtedy u niego komputer i Dariusz S. wgrywał mu na nowy komputer różne programy. Damian N. wytknął mu wtedy, że ten miał mu powgrywać pirackie zamiast oryginalnych programów i teraz będzie miał przez niego problemy. Wytknął mu to w jednym z barów na Sójczym Wzgórzu.
Dzisiaj myśli, że wtedy mógł być początek tego konfliktu. Pewnego dnia, gdy pokrzywdzony wracał z pracy i zamówił pizzę, Dariusz S. miał mu powiedzieć, że teraz podrywa kobiety na pizzę. Podkreśla jednak, że od lat nie zamienili z sobą ani słowa. Cała sprawa z nękaniem zaczęła się dopiero kilka lat później.
ŚCIGAJĄ Z URZĘDU
Po pięciu miesiącach dochodzenia 24 kwietnia 2014 r. Prokuratura Rejonowa w Mogilnie wydała postanowienie o objęciu czynu ściganiem z urzędu.
Prokurator Robert Grobelny poinformował poszkodowanego pismem, że w sprawie przeciwko Dariuszowi S. podejrzanemu o czyn z art. 212 § 2 kk i inne postanowił objąć ściganiem z urzędu, zazwyczaj czyny ścigane z oskarżenia prywatnego, a popełnione na szkodę Damiana N.. W uzasadnieniu prokurator Grobelny napisał: W toku postępowania ustalono, iż doszło do zniesławienia Damiana N. (w oryginale pada pełne nazwisko) na portalu internetowym cmg24.pl. (...) Z uwagi na okoliczności sprawy, w szczególności z uwagi na sposób działania sprawcy i okoliczności zdarzeń, uznano, iż interes społeczny wymaga objęcia ściganiem z urzędu czynu wskazanego powyżej.
PROKURATURA UMARZA
Jednak już pięć dni później, 29 kwietnia 2014 r. prokurator rejonowy w Mogilnie postanowił umorzyć dochodzenie. Informację o tym pokrzywdzony otrzymał 5 maja 2014 r.
12 maja złożył w prokuraturze zażalenie w tej sprawie. Damian N. zaskarżył postanowienie wobec stwierdzenia prokuratury, że wobec jednej części zarzutów podejrzany nie popełnił zarzucanych mu czynów, a wobec drugiej grupy zarzutów nie wykryto sprawcy. Damian N. wnosił o uchylenie zaskarżonego postanowienia w całości oraz uzupełnienie postępowania dowodowego przez przesłuchanie w charakterze świadków osób, na rzecz których podejrzany świadczył usługi komputerowe z racji wykonywanej czynności zawodowej w miejscu pracy.
Prowadzący dochodzenie zasadą procesową zawartą w art. 7 k.p.k sprowadził do zasady „dowolności”, w efekcie czego doszedł do wniosku, że podejrzany nie popełnił zarzucanych mu czynów. Dowolność ta kłóci się z logiką faktów ustalonych w sprawie w toku dochodzenia - m.in. pisał Damian N. w zażaleniu.
POBITY PO ZAŻALENIU
21 maja 2014 roku prokurator Robert Grobelny przyjął do rozpoznania zażalenie Damiana N. i przesłał je wraz z aktami sprawy do Sądu Rejonowego w Inowrocławiu. Damian N. nie wie, czy to, że się odwołał od decyzji prokuratora miało wpływ na dalszy przebieg wypadków. On jednak cały czas obawiał się, że na prześladowaniu w Internecie może się nie skończyć i kiedyś może dojść do czegoś poważniejszego. I tak się stało.
1 czerwca 2014 r. został pobity, choć pokrzywdzony zaznacza reporterowi, że niekoniecznie napad na niego musiał wiązać się ze sprawą prześladowania w Internecie i ze sprawą złożenia zażalenia. Tego samego dnia wylądował w szpitalu w Gnieźnie. W karcie informacyjnej napisano m.in.: wybity siekacz górny po stronie lewej, rana tłuczona 2 cm prawego łuki brwiowego, rana wargi dolnej i przedsionka jamy ustnej dł. 2 cm. Bolesność i obrzęk licznych okolic twarzoczaszki.
O szczegółach pobicia opowiedział naszemu reporterowi.
- Szedłem po piwo na stację „Orlen” w Mogilnie i w pewnym momencie poczułem mocne uderzenie w tył głowy, po czym upadłem na ziemię. Zdołałem jeszcze zadzwonić na pogotowie i przyjechał doktor Bardoń. Zostałem odwieziony do szpitala w Gnieźnie. Jadąc jeszcze w karetce wyciągnąłem sobie tego wybitego zęba, pod wargą miałem taką ranę, że mogłem przez nią wytknąć język. Ilu było napastników i kto to był, nie wiem - opowiada reporterowi Damian N.
Mówi, że sprawę pobicia zgłosił na policję, jednak sprawców nie udało się ustalić.
AKT OSKARŻENIA
22 lipca 2014 r. umorzenie sprawy zostało w mogileńskim sądzie uchylone i przekazane ponownie do prokuratury.
16 września 2014 r. podejrzanemu Dariuszowi S. Prokuratura Rejonowa w Mogilnie przedstawiła akt oskarżenia. Dariusz S. został oskarżony o to że:
1. W dniu 17 stycznia 2013 r. w Mogilnie zniesławił Damiana N. za pomocą środków masowego komunikowania w ten sposób, że na portalu internetowym cmg24.pl pod artykułem o tytule „Złapali sprawcę pobicia” zamieścił komentarz o treści „A może jeszcze tak Damiana N. ze sójczego przypylić, niby wielki ochraniarz a chla po barach i oczywiście leje żonę” (pisownia oryginalna - przyp. das) poniżając go w opinii publicznej.
- tj. o czyn z art. 212 § 2 kk
2. W okresie od 8 listopada 2013 r. do 18 marca 2014 r. w Bydgoszczy i Chabsku gm. Mogilno działając w ramach czynu ciągłego z góry powziętym zamiarem, w celu wyrządzania szkody osobistej, podszywając się pod osobę Damiana N. i wykorzystując jego dane osobowe na portalu internetowym mogilno.in zamieścił w jego imieniu ogłoszenie o sprzedaży mieszkania oraz o wynajęciu pokoju w jego mieszkaniu.
- tj. o czyn z art. 190 § 2 kk w zw. z art. 12 kk
Co ciekawe, portal mogilno.in to portal instytucji publicznej, prowadzony jest przez Mogileński Dom Kultury.
Jak widać po rozpiętości dat - zwłaszcza z drugiej części aktu oskarżenia - wobec Damiana N., oskarżony Dariusz S. prowadził nękanie w Internecie nawet wtedy, gdy policja pod nadzorem prokuratury prowadziła już dawno dochodzenie.
Co ciekawe - jak mówi nam Damian N. - do tej sprawy zostały także zabezpieczone komputery w restauracji w Chabsku (gm. Mogilno), a oskarżony miał wysyłać również obraźliwe treści z miejsca swojej pracy - z Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych i z komputerów jego klientów.
DŁUGA LISTA ŚWIADKÓW
W trakcie dochodzenia policja dotarła aż do 13 świadków. Będą oni wzywani do sądu na rozprawy, są to: Magdalena N., Andrzej K., Marcin J., Darosław P., Mariusz P., Roman S., Małgorzata S., Adrian S., Mateusz S., Rafał B., Mariola K., Sławomir D. oraz Arletta K.
Pierwsza rozprawa przed Sądem w Mogilnie, w Zamiejscowym Wydziale Karnym 8 stycznia tego roku została odwołana. Nie odbyła się także druga rozprawa 10 marca. Raz adwokat oskarżonego Dariusza S. nie zapoznał się z aktami sprawy, innym razem oskarżony na jednej z rozpraw powiedział, że przed rozprawą adwokat wypowiedział mu umowę. Trzecia rozprawa miała się odbyć 30 kwietnia i też została odroczona. Pokrzywdzony nie wytrzymał: - Wędkuję i dostaję telefon z sądu, że znowu jest odroczona rozprawa, bo następny adwokat się nie zapoznał i to się toczy już prawie 2 lata, biorąc pod uwagę także pracę organów ścigania.
Damian N. liczy, że sprawa zostanie zakończona, tak samo jak jego kłopoty. Otrzymał informację, iż wyznaczono czwarty z kolei termin rozpoczęcia procesu, tym razem na dzień 25 czerwca. Ma nadzieję, że rozprawa nie będzie znowu odraczana, tak jak trzy poprzednie.
- Są potężne dowody. Numeru IP, ani MAC komputera (adres fizyczny karty sieciowej - przyp. das) się nie zmieni i on się tego boi, bo wie dobrze, że będzie skazany za to - mówi reporterowi Damian N.
Damian N. liczy, że po naszym artykule jego sytuacja się wreszcie poprawi, na co bardzo liczy. - Nie wiem do kogo on jeszcze wypisywał różne rzeczy podając się za mnie. Nie wiem, kogo jeszcze mógł obrazić, a ludzie myślą cały czas, że to ja. Mam nadzieję, że teraz ludzie zobaczą, że nie ja to robiłem - mówi reporterowi Damian N.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1213 (19/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze