Strażaków z OSP Słowikowo o zagrożeniu poinformował Maciej Czech, jeden z mieszkańców, którego koń omal nie stał się ofiarą dzików psów. Strażacy apelują do mieszkańców o rozwagę podczas spacerów na leśne tereny oraz proszą, by uważać na swoje zwierzęta.
Mieszkańcy Słowikowa (gm. Orchowo) przez ostatnie dni przeżywają chwile grozy. Powodem jest to, że na terenie sołectwa i w okolicach biega wataha dzikich psów.
Strażaków z OSP Słowikowo o zagrożeniu poinformował Maciej Czech, jeden z mieszkańców, którego koń omal nie stał się ofiarą dzików psów. Do takich sytuacji ma dochodzić od co najmniej kilku dni, a psy mają nękać mieszkańców sołectwa Słowikowo oraz okolic. Druhowie informują, że wataha składa się z co najmniej 15 osobników. Psy atakują zwierzęta także na prywatnych posesjach. - Goniłem i nagrałem watahę psów i wilków hybryd, które zabiły między innymi sarnę 50-100 m od szkoły, a w piątek atakowały konia na moim terenie. Były od niego już tylko 3 metry, ale cudem udało się je zawrócić. Biegłem za nimi wyganiając poza teren, w kolejnych dniach tropiłem znajdując świeże ślady, krew, słyszałem je i widziałem chowające się w lasach i dzikich terenach przy "Noteci" - informuje pan Maciej.
W tej sprawie rozmawialiśmy z prezesem OSP w Orchowie Tomaszem Rybarczykiem, który powiedział nam, że sam miał sposobność spotkać na swojej drodze watahę psów już jesienią. - Ja przeżyłem ten temat jesienią w ubiegłym roku. Siedziałem jak w dziczy niedaleko Słowikowa, nad jeziorem Degnera [nazwa pochodzi od nazwiska przedwojennego właściciela Słowikowa - Pawła Degnera - przyp. red.]. Przeprawiałem się na drugą stronę jeziora i w pewnym momencie na górce nad moją głową zobaczyłem jak cała wataha biegała. Jak pojechałem ponownie, to się znowu pojawiły i później jak jeździłem o tej samej godzinie się pojawiały. Nawoływały się nawzajem, spotykały i ruszały dalej na żer. Miałem dosłownie schemat opracowany, kiedy się tam pojawiają. Był wówczas sezon, to na ryby jeździłem. Teraz nie wiem, jak to wygląda - powiedział nam Tomasz Rybarczyk.
Waldemar Gruszczyński, prezes OSP w Słowikowie uważa, że te dzikie zwierzęta są wielkim zagrożeniem dla ludzi i zwierząt w zagrodach, jednak trudno jest teraz wyczuć, kiedy się pojawiają. Jego zdaniem najczęściej widuje je właśnie Maciej Czech, gdyż ma on w okolicach ich żerowania, czyli w głębi nad Notecią swoje działki, ponadto sąsiaduje ze świetlicą, skąd tą watahę przeganiał.
![]() |
| Wataha psów i wilków hybryd atakuje inne zwierzęta. Około 100 metrów od szkoły w Słowikowie zagryzły sarnę fot. Paweł Lachowicz |
- Przekazał nam do straży ten film, aby opublikować. Ja mieszkam dosyć daleko od centrum i w tym roku nie widziałem, aby tam koło nas biegały. Inne lata widziałem, ale takie mniejsze stada tam biegały. Kiedyś widziałem wilki u nas za stodołą, tak około 300 m jak biegały. W biały dzień tam szły. A wyły niesamowicie nad jeziorem Degnera, bo ja blisko tego jeziora mieszkam i jesienią chodziłem na ryby nad to jezioro. Wtedy to aż skóra cierpła tak wyły i to całą jesień - opowiada Waldemar Gruszczyński.
Sprawę siejącej popłoch watahy na sesji Rady Gminy w Orchowie, 24 stycznia zgłosiła radna Stanisława Kryszak. Jednak w sesji nie uczestniczył żaden z urzędników, któremu chciała zgłosić ten temat. Zdaniem przewodniczącej Rady Gminy Anny Kosiak w tym przypadku, to gmina powinna zająć się powiadomieniem odpowiednich służb, by te próbowały wyłapać dziko biegające psy.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| fot. Maciej Czech |
Nadleśniczy z Miradza Wojciech Wojtasiński spytany przez nas, czy grasująca wataha może zagrażać ludziom powiedział, że nie porównywałby sfory psów z wilkami. Jego zdaniem zdziczałe psy polują, tak jak dzikie zwierzęta. - One polują tworząc regularne stado. Nie wiem, czy dla ludzi są aż takim zagrożeniem, ale na zwierzęta polują normalnie, jak inne drapieżniki. Zaganiają, współpracują z sobą. One zachowują się trochę inaczej, bo wilk boi się ludzi i unika kontaktów z ludźmi, trudno je spotkać, a pies będzie się zachowywał inaczej, bo on ma relacje z człowiekiem. Pies, to jednak jest udomowione zwierzę i on będzie się inaczej zachowywał. Być może te psy miały kiedyś kontakt z człowiekiem i udomowione były, a teraz żyją dziko. Ja widziałem jak polują na sarny i byłem pełen podziwu. Jak one to zręcznie robią i w przemyślany sposób. To jest instynkt w nich, bo nikt ich tego nie nauczył. One musiały to sobie wypracować. Bardziej są one zagrożeniem dla innych zwierząt, niż dla człowieka - powiedział nam nadleśniczy Wojtasiński.
Tymczasem strażacy ze Słowikowa apelują do mieszkańców o rozwagę podczas spacerów na leśne tereny oraz proszą, by uważać na swoje zwierzęta.
Paweł Lachowicz, 25 I 2023
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze