Reklama

Wizyta na Sądowej 10

Czterej radni w sobotę 18 grudnia poszli porozmawiać z mieszkańcami nieruchomości, która według projektu burmistrza ma być oddana razem z nimi Gminie Żydowskiej. Dwa dni wcześniej, 16 grudnia na komisji Jackowi Kraśnemu puściły nerwy, gdy miał odpowiedzieć na pytanie, czy rozmawiał z tymi mieszkańcami. W końcu wydusił z siebie, że nie rozmawiał.

Po publikacji w ostatnim numerze "Pałuk" artykułu o podjętych przez burmistrza Jacka Kraśnego działaniach zmierzających do oddania działki przy ul. Sądowej 10 Wyznaniowej Gminie Żydowskiej razem z lokatorami, zaprotestowały mieszkające tam 4 rodziny. Na zaproszenie Reginy Marczewskiej nieruchomość w sobotę, 18 grudnia odwiedzili radni Rady Miejskiej, od prawej: przewodniczący Rady Jan Bartecki, wiceprzewodniczący Rady Leszek Duszyński, z tyłu zasłonięty Grzegorz Stochliński i Stanisław Grela. Rodzina Marczewskich tłumaczy radnym: - "Nam jest tu dobrze. Nikt za naszymi plecami nie będzie nas sprzedawał. Nikt z nami nie rozmawiał". Mieszkańcy nie wykluczają takiego rozwiązania, że otrzymają z gminy inne lokale komunalne i wtedy burmistrz może podejmować decyzję co zrobić z Sądową 10.  fot. Marek Holak

     W ostatnim numerze "Pałuk" zamieściliśmy artykuł o zamiarze oddania przez burmistrza Mogilna działki przy ul. Sądowej 10 razem z 4 rodzinami Wyznaniowej Gminie Żydowskiej z Gdańska. Rodziny miałyby później trafić do właściciela "Polonii" Adama Brzuszkiewicza z Ciechocinka, który też jest członkiem Gminy Żydowskiej. Ostatecznie projekt uchwały nie wszedł pod obrady dzisiejszej (22 grudnia) Rady Miejskiej. Burmistrz przeniósł go na sesję styczniową.
     BURMISTRZ KRZYCZY NA RADNYCH
     W czwartek, 16 grudnia odbyło się w czytelni ratusza posiedzenie połączonych komisji gospodarki, komunalnej i bezpieczeństwa. Pomimo tego, że dzień wcześniej burmistrz wycofał projekt uchwały w powyższej sprawie z programu sesji 22 grudnia, jednak sprawa powróciła na komisji.
     Stanisław Grela usiłował dowiedzieć się, dlaczego burmistrz Kraśny zaczął całą sprawę prowadzić od tyłu.
     - "Był pan u tych mieszkańców, przy ul. Sądowej 10" - pytał radny.
     Burmistrz usiłował nie odpowiedzieć na to pytanie, w końcu rzucił: - "A po co miałem tam iść?"
     Stanisław Grela: - "Ale tam mieszkają 4 rodziny?"
     Jacek Kraśny: - "Ale dlaczego mam rozmawiać?"
     Radny Grela: - "Dla mnie to jest szokujące, że nie dba się o ludzi".
     W tym momencie burmistrz zaczął krzyczeć i walić pięściami w stół. Zdenerwowany wykrzykiwał, że on robi wszystko dla mieszkańców, że chce zapewnić tym ludziom z Sądowej komfortowe życie. Krzyczał, co radni zrobili dla mieszkańców.
     Radny Grela: - "Rozmawiał pan z tymi ludźmi?"
     Burmistrz Kraśny: - "Nie rozmawiałem".
     Radny Grela: - "No właśnie".
     WIZYTA RADNYCH PRZY SĄDOWEJ 10
     18 grudnia czterech radnych: przewodniczący Rady Jan Bartecki, wiceprzewodniczący Leszek Duszyński, Grzegorz Stochliński i Stanisław Grela na zaproszenie mieszkańców odwiedziło nieruchomość przy ul. Sądowej 10., by na miejscu przekonać się naocznie, jak ta działka wygląda. Najpierw radni obejrzeli działkę. Czesław Marczewski zwrócił uwagę na zabudowania, jakie stoją na granicy ich działki i działki z hotelem "Polonia". Tym samym zauważył, że niemożliwością jest zrobić przejazd przez działkę, gdyby wykupiła go Wyznaniowa Gmina Żydowska bez dogadania się z przynajmniej jednym z dwóch właścicieli nieruchomości leżących na granicy działek.
     Potem radni weszli do domu i mieszkańcy przedstawili im własne stanowisko w tej sprawie. Leszek Duszyński pytał się, czy mieszkańcy chcą nadal tu mieszkać. W odpowiedzi usłyszał, że, kto będzie w stanie płacić chorendalny czynsz, jaki zapewne ustali rodzinom nowy właściciel w "Polonii". Leszek Duszyński do swych kolegów: - "Ci ludzie zostaną wyrzuceni na bruk i tak przyjdą do gminy po pomoc". Jan Bartecki: - "Dziwi mnie to, że państwo nic nie wiedzieliście o planach burmistrza, że nikt z wami na ten temat nie rozmawiał. Burmistrz Kraśny próbował działać szybko i na Gwiazdora byście mieli niespodziankę, nowego właściciela". Jan Bartecki dodał, że radnych nurtowało, dlaczego to dzieje się tak szybko. - "My już wiemy, dlaczego tak szybko został tej sprawie nadany taki bieg" - mówił. Jak się dowiedzieliśmy na 12 stycznia na 1430, jest już wyznaczony termin sądowy przed Komisją Regulacyjną w Warszawie, w sprawie tej działki. Dlatego burmistrz Kraśny chciał mieć już 22 grudnia ważną uchwałę Rady Miejskiej. Jan Bartecki: - "Mnie się wydaje, że Rada Miejska nie zrobi nic bez waszej wiedzy". Leszek Duszyński ubolewał nad tym, że to co się dzieje przy okazji tej działki, to jest właśnie nowa polityka ratusza, wszystko robić w tajemnicy przed innymi. Stanisław Grela: - "Tu się rządzi ktoś na naszym mieniu". Radny Grela mówił, że doszło do takiej sytuacji, że urzędnicy w ratuszu działają jak w służbach specjalnych, z maskami na twarzach. Nic z ratusza nie może wypłynąć i wydostać się na zewnątrz. Tymczasem według niego materiały urzędnicze są jawnymi dokumentami. Gdyby tak było w tej sprawie, to burmistrz Kraśny nie negocjował by z Gminą Żydowską w tajemnicy.
     Grzegorz Stochliński pytał, czy mieszkańcy byliby skłonni spotkać się z burmistrzem Mogilna w tej sprawie. Ze strony mieszkańców nie padła żadna jednoznaczna odpowiedź. Regina Marczewska przywołała za to sytuację sprzed roku, kiedy poszła do burmistrza w sprawie swojego wózka inwalidzkiego i wyszła z kwitkiem.
     Leszek Duszyński: - "My w tej sprawie musimy zmusić burmistrza do negocjacji. My musimy twardo pertraktować z Gminą Żydowską".

 Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 671 (52/2004)

Reklama



Z listów
     Mam dużo wątpliwości
     Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł w Waszej gazecie nr. 51/2004 pt. "Działka z lokatorami przy Sądowej ma być oddana Gminie Żydowskiej". Zamieszanie, które powstało wokół tej sprawy jest niezrozumiałe i trudno dociec, dlaczego o problemie nie można rozmawiać na podstawie konkretnych ustaleń wynikających z przepisów prawa, lecz cała dyskusja toczy się w sferze domysłów i niedomówień.
     Postanowiłem napisać list w tej sprawie, ponieważ autor artykułu Pan Marek Holak, przywołuje ustawę z dnia 20 lutego 1997 roku "O stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej", w oparciu o którą Rada Miejska w Mogilnie jakoby musiała zwrócić wspomnianą nieruchomość.
     Jednak w artykule nie ma żadnych konkretów uzasadniających niepodważalne prawo gminy żydowskiej do tejże działki, a wynikających z przywołanej ustawy. Ustawa w art. 30 ust. 1, określa następujące przesłanki do ubiegania się o zwrot nieruchomości, a mianowicie:
     * Jeżeli z wnioskiem o zwrot wystąpiła gmina żydowska lub Związek Gmin Żydowskich.
     * Jeżeli nieruchomość w dniu 1 września 1939 roku była własnością gminy żydowskiej lub innej wyznaniowej żydowskiej osoby prawnej.
     Z artykułu wynika, że pierwszy z tych warunków został spełniony, chociaż będzie to można potwierdzić po sprawdzeniu, czy z wnioskiem o zwrot nieruchomości, Gmina Żydowska wystąpiła przed upływem 5 lat od dnia wejścia w życie ustawy, do Komisji Regulacyjnej. Jeżeli nie, to wniosek jest możliwy do odrzucenia.
     Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia drugi warunek ustawowy, a mianowicie: Czy Izraelska Korporacja w Mogilnie, będąca właścicielem działki w dniu 1 września 1939 roku, była wyznaniową żydowską osobą prawną, zarejestrowaną na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Niewątpliwie żądanie zwrotu będzie zasadne, o ile wspomniana Korporacja figuruje w rejestrze sądowym, jako wyznaniowa osoba prawna. Jeżeli natomiast nie - zwrot tejże nieruchomości staje się niemożliwy z przyczyn ustawowych.
     Autor artykułu pisze, że działka była własnością żydowską, to jednak nie wystarcza do ubiegania się o jej zwrot na podstawie tejże ustawy, gdyż Korporacja mogła być podmiotem gospodarczym i z tego powodu nie istnieją przesłanki prawne do jej zwrotu.
     Jednak najbardziej dziwi mnie sposób załatwiania tej sprawy, który sprawia wrażenie nie do końca legalnego i bardzo tajemniczego. Rada Miejska musi wyjaśnić, czy do wniosku z 1999 roku, załączono postanowienie zespołu orzekającego Komisji Regulacyjnej o dopuszczalności wszczęcia postępowania o zwrot nieruchomości lub orzeczenie tejże Komisji o zwrocie nieruchomości, które zarazem ma moc sądowego tytułu egzekucyjnego. Skoro jednak do chwili obecnej nie przedstawiono Radzie Miejskiej powyższych dokumentów, to można przypuszczać, że brak ustawowych przesłanek do odzyskania nieruchomości, skłoniło gminę żydowską do próby poza prawnego wynegocjowania zwrotu.
     Oczywiście, że Rada Miejska ma prawo obdarować gminę żydowską każdą nieruchomością, nawet taką, co, do której nigdy nie było podstaw, ani też nigdy nie była własnością żydowską, bo przecież Rada ma pełne prawo do decydowania o przeznaczeniu własności gminy, tylko należy liczyć się ze skutkami społecznymi i losem rodzin żyjących na tej nieruchomości.
     Biorąc pod uwagę okoliczności załatwienia sprawy, przy pozytywnym jej rozstrzygnięciu przez Radę Miejską na rzecz gminy żydowskiej, bez włączenia do udziału w sprawie lokatorów lub powiadomienia ich o zamiarach Rady Miejskiej, śmiem twierdzić, że zostanie naruszony ich interes prawny i z tego powodu będzie można uchwałę zaskarżyć.
     Ze znanych mi do tej pory przypadków odzyskania nieruchomości, przez wymienione w tej ustawie podmioty żydowskie, wszystkie zwroty nastąpiły po zakończeniu postępowania przed Komisją Regulacyjną i nie pozostawia to, żadnych wątpliwości. Zdarzały się także przypadki, przejmowania nieruchomości w procedurze poza ustawowej, które przysparzały wiele sporów społecznych i podejrzeń o nieuczciwość.
     Moim skromnym zdaniem, należało by  sprawdzić wyżej poruszone okoliczności i jeżeli w dalszym ciągu będą pojawiały się wątpliwości, to Gminę Żydowską należy odesłać z wnioskiem do Komisji Regulacyjnej i spokojnie czekać na jej rozstrzygnięcie, bo przecież to nic nie kosztuje, gdyż postępowanie przed Komisją Regulacyjną jest wolne od opłat.

z poważaniem
Jerzy Szczotka
Mogilno, dnia 20 grudnia 2004 r.

Reklama




     Nikt z nami nie rozmawiał
     Przewodniczący Rady Miejskiej w Mogilnie
     Jan Bartecki
     My mieszkańcy ul. Sądowej 10 w Mogilnie zwracamy się do radnych Rady Miejskiej w Mogilnie z prośbą i o pomoc. Po przeczytaniu artykułu w "Pałukach", nr 51 "Działka z lokatorami przy ul. Sądowej ma być oddana Gminie Żydowskiej", jesteśmy zbulwersowani postępowaniem i wypowiedziami burmistrza Jacka Kraśnego. Z gazety dowiedzieliśmy się, że nasza posesja ma być oddana razem z nami Gminie Żydowskiej w Gdańsku, a potem mamy trafić w ręce właściciela hotelu "Polonia", Żyda z Ciechocinka. Burmistrz nigdy nas nie odwiedził, nie pytał nas o zdanie, nikogo też nie przysłał na rozmowę z lokatorami. Bo i po co? Panie burmistrzu, my mamy pochodzenie polskie, a nie żydowskie. Dowody osobiste też mamy polskie. Jak można wobec mieszkańców gminy, którą pan kieruje tak postępować panie burmistrzu? W centrum miasta chce pan sprzedawać budynki z lokatorami, jak z trzodą chlewną albo meblami, z kąta w kąt. Przecież my jeszcze nie jesteśmy świniami ani żadnymi meblami do wyrzucenia. Niech się burmistrz Kraśny opanuje i traktuje lokatorów z ul. Sądowej poważnie, jak ludzi. Tak mało nam zostało życia i jeszcze nasz burmistrz chce nas wysyłać na poniewierkę.
     Mało tego, radnym też nie mówi o tym co robi, rozmawiając z Gminą Żydowską za ich plecami. Na tym stanowisku powinien być człowiek odpowiedzialny, szczery, rzetelny, powinien dbać o mieszkańców. Dlaczego burmistrz Kraśny nie bierze pod uwagę pisma kierownika Gminy Wyznaniowej Żydowskiej z Gdańska Jakuba Szadaja z 1999 roku, skierowanego do burmistrza Mogilna, który chciał działkę zamienną, bo też nie widział możliwości zwrotu nieruchomości z lokatorami? My, lokatorzy z ul. Sądowej 10 nie życzymy sobie, aby oddawać nas do Wyznaniowej Gminy Żydowskiej i żebyśmy byli pod ich pantoflem.
     Burmistrz Kraśny powinien się zainteresować budynkiem byłego "Wrzosu" w centrum miasta zabitego dechami i krytycznym wyglądem "Polonii". To burmistrzowi nie przeszkadza, tylko naszym kosztem chce coś załatwiać. Jakby był dobrym burmistrzem, to kazał by zrobić remont budynku, gdzie my teraz mieszkamy, ale przecież nasz budynek nie rzuca się tak w oczy jak "Wrzos" czy "Polonia". Co myślą ludzie przejeżdżający przez nasze miasto, gdy widzą "Wrzos" i "Polonię". Pomyślą sobie, jaki jest nasz burmistrz i jak dba o swoje miasto. O nas nikt nie pomyśli.
    My lokatorzy ul. Sądowej 10 nie wyrażamy zgody na przeprowadzkę i oddanie nas Gminie Żydowskiej i przeprowadzkę później do hotelu "Polonia". Tu, gdzie mieszkamy jest nam dobrze. Prosimy o odczytanie naszego listu radnym na sesji 22 grudnia 2004 r.

podpisy mieszkańców
Janina Brzezińska
Czesław Marczewski
Jerzy Niewiadomski
Stefan Dembski
Mogilno, 20 grudnia 2004 r.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości