Reklama

Woda cieknie od miesiąca i zrobił się lodowy nabój

W Wójcinie na drodze powiatowej
     Woda cieknie od miesiąca i zrobił się lodowy nabój
     Halina Płachcińska z Wójcina zgłaszała wyciek wody zaraz w dniu, w którym on nastąpił. Nikt z gminy Jeziora Wielkie na poważnie się tym nie zajął. I dziś kierowcy mają olbrzymi problem na tym odcinku drogi.

Krzysztof Lewandowski pokazuje reporterowi „Pałuk” na trzonku od szypy, jak głęboki jest przerębel powstały w lodzie na drodze powiatowej w Wójcinie
           fot. Paweł Lachowicz

     Krzysztof Lewandowski mieszka w Woli Kożuszkowej (gm. Jeziora Wielkie) i codziennie pokonuje długą trasę jeżdżąc między swoimi sklepami, dowożąc do nich towar. Codzienna przejeżdża także przy budynku starej szkoły podstawowej w Wójcinie.
     W tym właśnie miejscu już kilka tygodni temu wybiła woda, która lała się strumieniem po jezdni. Sytuacja była o tyle niebezpieczna, że wówczas panował i do teraz utrzymuje się silny mróz, który natychmiast skuł wodę w lód. Od tego czasu w tym miejscu znajduje się spore oblodzenie drogi, a w lodzie wielka dziura wypełniona wodą.
     27 grudnia do naszej redakcji zadzwonił zdenerwowany Krzysztof Lewandowski, który poinformował, że pracownicy Zarządu Dróg Powiatowych w Mogilnie powstałą dziurę zasypują śniegiem i lodem.
     - Jadąc tą drogą zarzuciło mnie i wpadłem w dziurę. Strach jest jechać. Przecież to, co zrobili to jest komedia. Tu niby zasypali tym lodem, ale kto mógłby się spodziewać, że tutaj czeka taka niespodzianka. Jak puścił mróz, to mogli to wszystko wywieźć, a woda płynęłaby do rowu. Dzisiaj było tu kilkoro ludzi i zasypywali to lodem, który kilka dni temu odkuwali. To jest robione kompletnie bez pomysłu - opowiada Krzysztof Lewandowski.
     Zalegający lód na drodze jest gruby, a dziura, jaka powstała, bardzo głęboka. Teren został ogrodzony płotkami i pachołkami.
     Kierowcy ruchem wahadłowym omijają przeszkodę, jadąc po chodniku i częściowo po przyległym terenie.

Zdjęcie wykonane przez naszego czytelnika w momencie zasypywania śniegiem i lodem dziury w drodze powiatowej w Wójcinie przez pracowników Zarządu Dróg Powiatowych w Mogilnie
  fot. Krzysztof Lewandowski

     - Przecież to jest śmiechu warte, teraz kierowcy jadąc po chodniku zniszczą go. Jadąc samochodami ludzie wpadali w te dziury, a mieszkańcy z budynku byłej szkoły pomagali im się wydostać. Teraz to chociaż zastawili to, a objazd jest częściowo po prywatnym terenie. Zrobiłem zdjęcie. Teraz możecie napisać, skąd można na zasypanie dziur w drogach darmowy materiał pobrać - dodał Krzysztof Lewandowski.
     Na uwagę zasługuje fakt, że mieszkanka Wójcina Halina Płachcińska, mieszkająca w uliczce przyległej do miejsca oblodzenia, zgłaszała problem cieknącej wody w dniu, w którym ona się na ulicy pojawiła. Jednak nikt w gminie Jeziora Wielkie - jej zdaniem nie reagował.
     Dyrektor jeziorańskiej komunalki Romuald Andruszczak potwierdził, że rzeczywiście było zgłoszenie o wycieku wody w Wójcinie. - Instalacja wodna została sprawdzona i nic nie wskazuje na to, aby sieć była uszkodzona. Jakby pękła rura, to w sieci spadłoby ciśnienie wody, ale okazuje się, że jest ono w normie - powiedział Romuald Andruszczak.  
     Kiedy powstała w lodzie wyrwa skutecznie zaczęła utrudniać wyjazd z posesji mieszkańcy zwrócili się do zarządcy drogi, którym w tym przypadku jest Zarząd Dróg Powiatowych w Mogilnie, o pomoc i doprowadzenie do bezpiecznego wyjazdu. 
     Dyrektor ZDP Piotr Ficer w rozmowie z naszym reporterem powiedział, że w drodze stworzył się tzw. nabój lodowy. - Według mnie, jeżeli powstał nabój lodowy i wypływa woda, to trzeba zbadać przyczynę pojawienia się tej wody i zastanowić się, kto jest w tej sytuacji odpowiedzialny za jej pojawienie się. Wszyscy teraz oczywiście zarzucają nam, że droga jest nieprzejezdna. Oczywiście jest ona o utrudnionym przejeździe, ja o tym dobrze wiem i działam w tym kierunku, żeby w miarę usprawnić tam ruch. Ale nikt na razie się nie zastanowił nad tym, z jakich powodów ta woda tam się znalazła - mówił Piotr Ficer. Jego też zdaniem jest rzeczą normalną, że wody gruntowe wybijają, ale w Wójcinie woda cały czas płynie, a nic nie jest mu wiadome, żeby tam było jakieś źródło.
     Jeśli chodzi o sprawę zasypywania dziury lodem i śniegiem, to dyrektor ZDP nie potrafił się do tego  ustosunkować. - Ja tego nie widziałem i nie miałem takich informacji od moich służb, żeby były podjęte takie czynności. A dzisiaj każdy może sobie zrobić jakieś zdjęcie telefonem komórkowym. Ja walczę z tym już od miesiąca. Najpierw skuwaliśmy ręcznie, teraz już niestety trzeba użyć maszyn i ciężkiego sprzętu. U nas, jako u drogowców, sieci wodnych nie ma, więc nie do nas należy ich naprawa. My się borykamy tutaj z wodą. Jak sytuacja powstaje z wycieku wody gruntowej, to się ona pojawia i trwa to krótko, a tutaj ta woda płynie już od miesiąca - dodał Piotr Ficer.
     29 grudnia ekipa ZDP pracowała w Wójcinie i zdejmowała cały lód zalegający na jezdni, żeby odkryć i ustalić źródło wypływu wody.
     - Chcemy pokazać wszystkim wokoło, skąd się tam ta woda wzięła. Nie jest sztuką utrzymanie drogi, ale najpierw trzeba zlikwidować wypływ wody. Jak ja ten lód zbiorę, a awaria nie będzie usunięta, to za 2 ewentualnie 3 dni ponownie powstanie taki sam nabój lodowy. Podobną sytuację mamy w Parlinie i innych 2 miejscowościach, ale każdy unika odpowiedzialności, co do przyczyny - powiedział Piotr Ficer.
     W chwili oddawania tego numeru gazety do druku nie było jeszcze ustalonej przyczyny wycieku wody.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 985 (52/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości