Badanie poziomu wody w Jeziorze Mogileńskim
Wodowskazem czy na oko
Ewentualne koszty opracowania projektu oraz konieczność uzyskania pozwolenia wodnoprawnego spowodowały, że burmistrz na razie zawiesił wybudowanie wodowskazu przy ujściu Siecienicy do jeziora.
17 stycznia 2011 r. Poziom wody w Siecienicy wpływającej do Jeziora Mogileńskiego podniósł się już tak wysoko, iż całkowicie zakrył cały prześwit pod mostkiem
Koniec lutego 2011 r. Poziom wody podniósł się jeszcze bardziej i już praktycznie zakrywa całą żółtą tablicę (przy pierwszym wsporniku), informującą o tym, że mostek budowany był w czynie społecznym z okazji 1000 lat państwa polskiego. Do przelania się wody przez mostek jednak nie doszło. Ostatnia zima i styczniowe roztopy spowodowały dramatyczne podniesienie poziomu wody w Jeziorze Mogileńskim, we wpadającej do jeziora od strony Wiecanowa rzece Siecienicy oraz w rzece Pannie, wypływającej przy ul. Poznańskiej z Jeziora Mogileńskiego w stronę Goryszewa i Kwieciszewa. Wylanie Siecienicy i podniesienie poziomu wody gruntowej spowodowało zalanie olbrzymiej połaci parku miejskiego.
17 stycznia burmistrz Leszek Duszyński zwołał Gminny Zespół Zarządzania Kryzysowego. Nikt właściwie nie potrafił na spotkaniu tym powiedzieć, jak wysoki jest poziom wody w jeziorze oraz ile wody przybyło w stosunku do stanu normalnego. Członek koła PZW w Mogilnie Przemysław Stranz zwrócił uwagę, że na mogileńskim akwenie nie ma żadnego zamontowanego wodowskazu i trudno jest porównywać stany wód w poszczególnych okresach roku. Chałupnicze sposoby mają wędkarze. Obniżający się bądź podnoszący poziom wody widzą na przykład po miejscu zacumowania łódki do brzegu jeziora. To nie jest jednak żadne rozwiązanie sytuacji. Pomimo że zabudowania miasta rozłożyły się równomiernie po obu brzegach jeziora, nikt w Mogilnie nie zajmuje się badaniem poziomu wody w jeziorze.
Minionej zimy stan wody w rzece Siecienica i Jeziorze Mogileńskim był najwyższy od 1979 roku. Wówczas woda przelewała się przez mostek, w miejscu gdzie Siecienica wpływa do jeziora. W tym roku do tak dramatycznej sytuacji nie doszło, choć prześwitu pod mostkiem nie było.
Przemysław Stranz zaproponował zamontowanie wodowskazu. Uczestnicy spotkania uznali, że wskazania wodowskazu pozwalałyby wcześniej reagować na zmiany poziomu wody w jeziorze, a tym samym na regulowanie zastaw jazu na rzece Pannie przy ul. Poznańskiej.
Z podobną inicjatywą wystąpił radny PSL Przemysław Majcherkiewicz podczas posiedzenia komisji rewizyjnej 24 stycznia oraz na sesji Rady Miejskiej 23 marca. Burmistrz Leszek Duszyński odpowiadając pisemnie na interpelację tłumaczył radnemu, że gmina nie może wybudować wodowskazu, bo nie jest właścicielem jeziora. Należy ono do Skarbu Państwa, a zarządcą jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu.
30 marca burmistrz Duszyński skierował pismo do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu z prośbą o rozważenie możliwości zamontowania wodowskazu na jeziorze. Odpowiedź dla mogileńskiego samorządu była jednoznaczna. Zarządca zgadzał się, by gmina zamontowała wodowskaz.
Od tego czasu minęło prawie pół roku. Spytaliśmy wiceburmistrza Jarosława Ciesielskiego, jak wygląda postęp robót przy montowaniu wodowskazu. Okazało się, że w tej sprawie nic się nie dzieje. Prawdopodobnie wodowskazu w tym roku już nie będzie. - W związku z koniecznością uzyskania pozwolenia wodnoprawnego, a co za tym idzie opracowaniem między innymi odpowiedniego projektu, temat ten został zawieszony z uwagi na koszty - mówi wiceburmistrz Ciesielski.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1021 (36/2011)
Wodowskaz barometrem
Nie łudźmy się. Wodowskaz nie zabezpieczy mogileńskiego parku przed zalewaniem. Nie taka też jest jego rola. Umożliwi jednak kontrolowanie poziomu wody przy wlocie Siecienicy do Jeziora Mogileńskiego. Codzienny odczyt wodowskazu pokaże zmieniające się warunki wodne w centrum miasta. Na przestrzeni tygodni, miesięcy a z czasem lat. Umożliwi reagowanie z wyprzedzeniem, gdyby coś złego zaczynało się dziać.
Burmistrz Duszyński, decydując się na wpompowanie olbrzymich środków unijnych w rewitalizację parku i otoczenie jeziora, wskazał na kierunek zmian. Mogilno jeszcze bardziej chce się otworzyć na jezioro. I dobrze. Nie ma zresztą innego wyjścia, z uwagi na brak klasycznego rynku i specyficzną zabudowę miejską położoną po obu brzegach jeziora.
Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że trzeba zamontowanie wodowskazu odłożyć w czasie, bo potrzebne jest uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego oraz opracowanie projektu, a na to nie ma pieniędzy w budżecie. Każda inwestycja duża czy mała wymaga pozwoleń i projektów. Od tego ostatecznie jest cała machina urzędnicza zatrudniona w ratuszu.
Moim zdaniem pieniądze na taki cel są w budżecie, brakuje tylko dobrej woli. Zresztą jest to inwestycja, która służy bezpieczeństwu mieszkańców i w pewnym sensie powinna być priorytetem. Kłopot polega na tym, że wniosek o zamontowanie wodowskazu zgłosił nie ten radny co trzeba. Gdyby był to wniosek kogokolwiek z Platformy Obywatelskiej bądź Prawa i Sprawiedliwości, to wodowskaz już dziś by stał.
I tak wodowskaz, którego nie ma, stał się barometrem nastrojów burmistrza Leszka Duszyńskiego w stosunku do publicznej aktywności radnego Przemysława Majcherkiewicza.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1021 (36/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze