Od 31 października zamknięta jest powiatowa droga z Palędzia Dolnego do Palędzia Kościelnego. Przy wykonywaniu przewiertu pod budowę rurociągu przez Solino, droga osunęła się. Mieszkańcy nie dostali żadnych informacji, mieli problemy z dotarciem 1 listopada na cmentarz w Palędziu Kościelnym. Droga miała być przywrócona dla ruchu 3 listopada. Nie została - nowy termin to 10 listopada. We wtorek 7 listopada w wizji lokalnej na drodze uczestniczył Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego Marek Chorzępa. Nakazał odtworzenie warstwami całej konstrukcji drogi. - Ja rozumiem, że coś niespodziewanego może jeszcze się pojawić, ale my musimy o wszystkim na bieżąco wiedzieć i żebyśmy mogli informować mieszkańców. Bo w tej chwili, to mieszkańcy dzwonią do "Pałuk" i do nas dzwonią - tego starosta Tomasz Krzesiński oczekiwał na wizji lokalnej od inwestora robót.
ZAPADŁA SIĘ DROGA
Spółka Inowrocławskie Kopalnie Soli Solino należące do Grupy Orlen buduje rurociąg z Kopalni Soli Mogilno do Podziemnego Magazynu Ropy i Paliw w Kopalni Soli Góra. Ma to umożliwić szybsze korzystanie z zapasów surowca i produktów paliwowych w sytuacjach kryzysowych. Inwestycja połączenia Kopalni Mogilno z podziemnym magazynem ropy i paliw wymaga zbudowania rurociągu. Inwestycja jest w trakcie realizacji.
W ubiegły wtorek 31 października niespodziewanie podczas prac przy budowie rurociągu doszło do awarii na odcinku drogi powiatowej Palędzie Kościelne - Palędzie Dolne (gm. Mogilno). Droga ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców i podróżnych została całkowicie zamknięta. Do zapadnięcia drogi doszło po przeprowadzonym wcześniej przez wykonawcę inwestycji przecisku pod drogą.

Do piątku droga będzie nieprzejezdna fot. Magdalena Lachowicz
MINĄŁ PIĄTEK, A DROGA NADAL NIEPRZEJEZDA
Awaria, jak informował starosta Tomasz Krzesiński miała zostać usunięta do piątku, 3 listopada. Wtedy też droga miała zostać otwarta i przejezdna dla kierowców. Jednak tak się nie stało.
W związku z tym do naszej redakcji rozdzwoniły się telefony od zdenerwowanych czytelników.
- Starosta Tomasz Krzesiński powiedział, że do piątku postara się, żeby droga była przejezdna. Minął piątek, minęła sobota, niedzielę sobie odpuśćmy, bo to dzień świąteczny, ale minął też poniedziałek i nic się na drodze nie działo i nadal się nie dzieje - mówi nasz czytelnik. Do pracy w Hucie Palędzkiej dojeżdża z Mogilna. Zdaje sobie sprawę, że jadąc objazdem, to przejazd przez las jest najkrótszą drogą, ale po deszczach nie wygląda ona najlepiej. Nie dość, że warunki są utrudnione, to istnieje też problem z wymijaniem się, bo droga jest bardzo wąska - Ja żeby dojechać do pracy jadę przez Wylatowo, Wydartowo, Kruchowo, Ławki, przejeżdżam koło gazociągu i jestem na miejscu. Z Mogilna do Huty mam 12 km, a jadąc objazdem nadkładam 10 km. Auto też się eksploatuje, a tym bardziej jeżdżąc po leśnych drogach i dziurach. Objazdem jest ładna droga, dlatego tam jeżdżę, ale liczyłem na to, że taka błahostka jak się na to boku patrzy będzie przez weekend załatwiona, a tu się okazuje, że coś z tą sprawą nie idzie dobrze - dodał nasz rozmówca.

Miejsce zapadliska zostało zabezpieczone metalową płytą fot. Magdalena Lachowicz
Kolejny czytelnik również prosił nas o interwencję w sprawie szybkiej naprawy drogi. Skarżył się, że mieszkańcy nie mają normalnego dojazdu do miasta, że do Palędzia Dolnego nie dojeżdża żaden autobus PKS. Na domiar złego do sklepu, który prowadzi nie dojeżdżają dostawy towarów. - Ja od tygodnia do pracy nie mogę dojechać, dzieci do szkoły normalnie nie dojeżdżają, mało tego nawet towar do naszego sklepu nie może dojechać. Jest to dla nas bardzo uciążliwe. Utrudnienia miały trwać dwa dni, a już tydzień mija i nic się tutaj nie dzieje. Ja prowadzę sklep i mieszkańcy są bez chleba, bo towar nie może dojechać. Może "Pałuki" bardziej by przydusiły nasze władze i może w końcu chociaż objazdy by porobili - powiedział nam Krzysztof Kaczyński.
AUTOBUSY LINIOWE NIE DOJEŻDŻAJĄ DO PALĘDZIA DOLNEGO
Z kolei Zbigniew Figiel poinformował nas o nieprzyjemnej sytuacji, do której doszło 2 listopada na przystanku autobusowym w Palędziu Kościelnym z udziałem niepełnosprawnego ucznia szkoły średniej, który autobusem o 15.40 wracał do domu do Huty Palędzkiej. Jednak ze względu na zamknięcie drogi kierowca autobusu zakończył kurs na przystanku autobusowym w Palędziu Kościelnym, wysadzając tam niepełnosprawnego ucznia.
Pan Zbigniew powiedział nam, że wcześniej PKS mogileński informował, że szkolne autobusy będą jeździły przez Rogowo, aby dowieść dzieci do Huty Palędzkiej. Jednak ten autobus o 15.40 jest to autobus liniowy i kierowca oznajmił w Palędziu Kościelnym, że dalej nie jedzie i dziecko niepełnosprawne ma wysiąść z autobusu. Zdaniem naszego czytelnika, gdyby kierowca już w Mogilnie przy wyjeździe w trasę poinformował podróżnych, że kurs zakończy w Palędziu Kościelnym, to niepełnosprawny uczeń nie wsiadłby do tego autobusu, tylko czekał na zorganizowanie innego transportu przez jego rodziców, a tak nieświadomy został wyproszony z autobusu i błąkał się po wiosce czekając aż ktoś po niego przyjedzie od strony Trzemeszna, tak by dojechać do domu.
- Myślę, że tu PKS zawalił sprawę i tak nie powinno być - powiedział nasz rozmówca. W tej sprawie skierowaliśmy maila z pytaniami do Zarządu Kujawsko-Pomorskiego Transportu Samochodowego. Pytaliśmy dlaczego kierowca nie poinformował pasażerów, że kurs zakończy w Palędziu Kościelnym oraz dlaczego autobus o 15.40 nie mógł pojechać objazdem, by dowieźć pasażerów do Huty Palędzkiej.
8 listopada otrzymaliśmy odpowiedź od Piotra Ostrowskiego, kierownika Oddziału Mogilno i Żnin K-PTS, który przyznał, że do przedstawionej przez pana Zbigniewa sytuacji rzeczywiście doszło. - Pragnę poinformować, iż w miejscowości Palędzie Kościelne kierowca rzeczywiście oznajmił, że dalej nie jedzie z uwagi na zarwany most. Po tej informacji wszyscy pasażerowie opuścili autobus. Jeśli klient uważa, iż sytuacja ta nastąpiła z powodu złej informacji z naszej strony to w imieniu firmy KPTS S.A. z siedzibą we Włocławku pragnę za zaistniałą sytuację przeprosić - napisał Piotr Ostrowski.
WIZJA LOKALNA NA DRODZE W PALĘDZIU DOLNYM
Starosta Tomasz Krzesiński w rozmowie z naszym reporterem, w poniedziałek 6 listopada przyznał, że do niego także docierały sygnały od mieszkańców, że droga nadal jest nieprzejezdna. - Jest problem. Faktycznie droga miała zostać naprawiona przez wykonawcę inwestycji do piątku, ale okazało się, że wykonawca musiał sprowadzić nowe wiertło, które podobno dopiero dzisiaj dotarło. Jutro na tę drogę przyjedzie Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego i będziemy dyskutować co dalej. Jutro będzie wszystko wiadomo. Mnie już ta cała sytuacja bardzo irytuje, bo interweniowaliśmy w tej sprawie wszędzie, gdzie mogliśmy. Ale praktycznie idzie to specustawą i oni nie bardzo się tym przejmują - powiedział nam starosta Krzesiński.
Trwa wizja lokalna na drodze w Palędziu Dolnym fot. Magdalena Lachowicz
Ostatecznie spotkanie zorganizowane przez starostę na drodze powiatowej w Palędziu Dolnym odbyło się przed południem we wtorek, 7 listopada. Na drodze z kierownikiem budowy z ramienia wykonawcy inwestycji, kierownikiem z ramienia Solino oraz inspektorem nadzoru z Solino spotkali się starosta Tomasz Krzesiński, radny powiatowy Jan Bartecki, dyrektorka Zarządu Dróg Powiatowych Edyta Głodek oraz Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego. - To jest duża inwestycja i niespodziewane sytuacje mogą się zdarzyć, tylko trzeba to zrobić szybko, bo nas mieszkańcy katują w starostwie - mówił Jan Bartecki.
Kierownicy z ramienia Solino i wykonawcy inwestycji przyznali, że do osunięcia się drogi doszło w niedzielę, natomiast dyrektorkę Zarządu Dróg Powiatowych Edytę Głodek poinformowali dopiero w poniedziałek 30 października. - Na szybko był pomysł, by zabezpieczyć i coś tam wysypać, ale nie chcieliśmy tego robić, bo nikt nie wiedział co nas czeka. Nie chcieliśmy zwozić tutaj kruszywa, aby całkowicie zablokować drogę, tym bardziej, że to święto się zbliżało. Ciągnęliśmy przed sobą głaz i jak maszyną go wyciągnęliśmy, to wszystko siadło. Zrobił się porostu większy otwór niż powinien być. Zapadło się na głębokość około 7 cm. Zaraz w tym miejscu położyliśmy płyty - tłumaczył kierownik budowy. Natomiast starosta dodał: - Ja rozumiem, że coś niespodziewanego może jeszcze się pojawić, ale my musimy o wszystkim na bieżąco wiedzieć i żebyśmy mogli informować mieszkańców. Bo w tej chwili, to mieszkańcy dzwonią do Pałuk i do nas dzwonią, a tak do tej pory to w niekomfortowej sytuacji byliśmy, bo gdybyśmy od razu wiedzieli, to i objazdy byłyby wcześniej przygotowane. To nie, że ktoś ma pretensje o to, że coś się tutaj stało, ale o komunikację tutaj chodzi, żeby w porę mieszkańców powiadomić - dodał starosta.
Przybyli na miejsce Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego Marek Chorzępa i starszy inspektor Józef Wiśniewski chcieli usłyszeć wszystkie szczegóły dotyczące sytuacji, w której droga się zapadła. - Chcemy dowiedzieć się co się stało, czemu się stało i jakie środki zostaną, bądź zostały przewidziane, żeby to zlikwidować i jak szybko to nastąpi - pytali inspektorzy WINB.
Kierownik budowy oznajmił, że zgodnie z projektem firma przystąpiła do wykonania przejścia bezwykopowego pod tą drogą. W trakcie prac najprawdopodobniej w połowie drogi pracownicy natrafili na głaz i doszło do punktowego około 7 cm opuszczenia jezdni. - W poniedziałek [30 października, przyp mal] poinformowaliśmy panią dyrektor ZDP, bo droga pomalutku zaczęła się osuwać. Zabezpieczyliśmy to blachami. We wtorek zapadła decyzja o zamknięciu drogi. Ściągnęliśmy mocniejszą maszynę, żeby to przewiercić. Dzisiaj mamy szkolenie dopuszczające operatora tej maszyny. Myślę, że za trzy godziny będziemy mogli rozpocząć prace naprawcze - mówił kierownik budowy Paweł Bienias.
Wypowiedź przerwała mu Edyta Głodek, która stwierdziła, że to co słyszy mija się z prawdą. - I tutaj się mijamy z prawdą, bo maszyna miała być już w poniedziałek. Ja słyszałam, że szkolenie to już się odbyło, a dzisiaj miał być już zakończony przewiert.
Kierownik budowy tłumaczył, że maszyna dojechała, tylko operator dotarł dopiero we wtorek. Ponadto, jak dodał szkolenie pracowników się odbyło, tylko nie dojechał najważniejszy operator.
Miejsce zapadliska fot. Magdalena Lachowicz
PRZECISK I ODTWORZENIE DROGI
Inspektorzy Nadzoru Budowlanego pytali, w jakim czasie firma jest w stanie naprawić awarię. W odpowiedzi usłyszeli, że jeśli nie będzie żadnych dodatkowych komplikacji, to do bardzo późnego wieczora uda się tę rurę przeciągnąć. Jak budowlańcy zainstalują rurę, to natychmiast firma przystąpi do odbudowy drogi. Prace przy jej remoncie ma wykonać firma Pol-Bud. Kierownictwo budowy obiecało, że w środę zamierzają rozpocząć naprawę tej drogi. - My jesteśmy w tej chwili w zaniżeniu, a woda jest odprowadzana z drogi, z pobocza do wykopu. Jest to niedopuszczalne. W związku z tym natychmiast byście musieli przekierować tę wodę, bo ona spływa z całej powierzchni. My nie wiemy, jaka była faktyczna przyczyna awarii i zastanawiam się, czy nie powinniśmy wam zlecić wykonania ekspertyzy, by dowiedzieć się przyczyny powstania tego zapadliska. Chodzi oto, że wy zejdziecie z tej budowy, a przyczyna nadal będzie tutaj tkwiła. Cały czas musi być tutaj prowadzony dyżur nocny, żebyście tego pilnowali, takie będą nasze zalecenia - powiedzieli inspektorzy WINB.
- Zakładając dobrą wersję, to dzisiaj robicie przecisk i jutro wchodzicie z odtworzeniem drogi, z przygotowanym systemem naprawczym - pytała Edyta Głodek.
- Jak wszystko dobrze pójdzie, to tak, a w najgorszym przypadku wykonane to zostanie najpóźniej w czwartek - zobowiązał się kierownik budowy z ramienia kopalni Paweł Bienias.
Starosta Tomasz Krzesiński prosił inspektorów WINB, by pilnowali tej sprawy, by wszystko zostało przez inwestora i wykonawcę inwestycji dobrze sprawdzone, gdyż w przyszłym roku powiat na tej drodze ma zaplanowane położenie nowego dywanika asfaltowego. - Żebyśmy później niespodzianek nie mieli - mówił starosta.
PROTOKÓŁ POKONTROLNY PODPISANY W GABINECIE EDYTY GŁODEK
Po przeprowadzonej inspekcji w gabinecie Edyty Głodek został spisany protokół. Wszystkie oświadczenia o tym, że firma wykona zgodne z przepisami naprawy podpisał kierownik budowy Paweł Bienias. Wykonawca inwestycji musi teraz stosować się do wszystkich zaleceń WINB, a inspektorat zobowiązał się na bieżąco inwestycję kontrolować.
Trwa wizja lokalna w miejscu awarii na placu budowy rurociągu fot. Magdalena Lachowicz
DROGA MA BYĆ OTWARTA W PIĄTEK, 10 LISTOPADA
Edyta Głodek w rozmowie z naszym reporterem, w środę 8 listopada powiedziała, że do końca dnia wykonawca musi przecisnąć pod drogą rurę osłonową. ZDP otrzymał też rozwiązanie technologiczne od projektanta, które zostało zaakceptowane
- Dzisiaj [środa, 8 listopada, przyp. mal] kończą przewiert. Najprawdopodobniej dzisiaj i jutro będą wykonywać odtworzenie całej nawierzchni. W protokole oględzin terenu mają wpisane przez WINB, że muszą to wykonać do piątku. Będą całą konstrukcję nawierzchni rozbierać, aż do odsłonięcia osłony rury, która jest teraz już wbudowana, gdyż my na nic innego się nie godziliśmy. Następnie droga będzie odtwarzana warstwami, tak żeby uzyskać wskaźnik zagęszczenia gruntu, potem przeprowadzą stabilizację cementem i na końcu muszą położyć warstwę podbudowy z kruszywa łamanego, zastosować warstwę wiążącą i ścieralną, czyli musi zostać odtworzona cała konstrukcja nawierzchni drogi. Całe szczęście, że udaje im się ten przewiert zrobić i najprawdopodobniej będą to wykonywać cały dzisiejszy dzień. Więc czwartek i piątek będą mieli czas na odtworzenie drogi. Jeżeli nic w trakcie prac dodatkowego się nie wydarzy, to w piątek droga zostanie otwarta. Nikt się nie spodziewał, że do takiej sytuacji tutaj dojdzie, tym bardziej, że oni wykonywali około 10 przewiertów na naszych drogach i pomimo, że były trudniejsze warunki, nic się nie działo, a tutaj akurat natrafili na głaz i on to spowodował i się tak zadziało, że ta jezdnia do 20 cm tak faktycznie nam siadała. Dlatego my tę drogę musieliśmy zamknąć, ja nie widziałam innej możliwości. To było zagrożenie nawet dla lekkiego sprzętu, gdyż wykop był zrobiony pod drogą, a nie było jeszcze włożonej rury, w związku z tym to wszystko w powietrzu wisiało. Dlatego nawet dla lekkiego sprzętu było to zagrożeniem. Dobrze, że nic się tam nikomu nie stało, a dodatkowo problemem były opady deszczu i istniało realne zagrożenie, że całość się zapadnie. Miejmy nadzieję, że w piątek zakończymy już tę historię - powiedziała Edyta Głodek.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze