Mogilno, psy, schronisko, koszty
Wyłapują psy, rosną koszty
Powrócił wśród radnych pomysł utworzenia na terenie powiatu mogileńskiego schroniska dla psów. Według wiceburmistrza Ciesielskiego, nie może to być jednak teren MPGK, bo okoliczni mieszkańcy nie wytrzymają ujadania 150 psów.
Rosną w gminie Mogilno koszty wyłapywania i odstawiania do schroniska w Łodzi bezdomnych psów. Ta kwota wzrosła ze 137.000 zł do 185.000 zł. Dyrektor wydziału ochrony środowiska Arkadiusz Grobelski tłumaczył radnym na poniedziałkowych komisjach, że podwyżka jest konieczna, gdyż rośnie liczba bezdomnych psów, które gmina odstawia do schroniska.
Według radnego Przemysław Majcherkiewicza, dochodzi do jakiegoś paradoksu. Psy przecież nie są czipowane i do końca nie wiadomo, czy wszystkie pochodzą z gminy Mogilno. - Nie wiemy, czy z Gniezna psa nie przywieźli do Chabska, a my wywieźliśmy do Łodzi - mówił. Radny przypominał też, że na czerwcowej sesji wyliczał, że czesne z wszystkich przedszkoli rocznie wynosi 160.000 zł (radny jest zwolennikiem zniesienia czesnego), a za psy gmina musi zapłacić 185.000 zł. - Nie możemy zrezygnować z czesnego z przedszkoli, ale na psy musimy dać - mówił Majcherkiewicz.
Jego zdaniem, warto by powrócić do pomysłu powstania na terenie powiatu mogileńskiego schroniska dla psów, wtedy koszt ich utrzymania byłby mniejszy.
Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski uważa, że gminy znalazły się w pułapce przepisów, których same nie stanowią. To nie gmina wymyśliła konieczność umów ze schroniskami, bo Mogilno posiadało własne miejsce na terenie MPGK, gdzie na utrzymanie psów gmina wydawała rocznie 20.000 zł. Rocznie było 50-60 psów rocznie, ale trwała ciągła ich rotacja - trafiały do rodzin, do adopcji, a tylko niektóre zostawały na stałe. Teraz gmina, zdaniem wiceburmistrza, nie ma motywacji do szukania rodzin dla psów. Dodał też, że wybrane zostało schronisko w Łodzi, jako najtańsze i nie najgorsze. - Była kontrola zrobiona i warunki są tam przyzwoite, jeżeli chodzi o karmienie tych zwierząt, opiekę weterynaryjna, itd. - mówił Jarosław Ciesielski.
Wiceburmistrz zgodził się ze stwierdzeniem, że prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem byłoby powstanie schroniska na terenie powiatu. Takie rozmowy przez burmistrzów i wójtów były podjęte, ale nie doszły do finalizacji. Pierwotnie mówiło się o lokalizacji w Jeziorach Wielkich. - Niestety, na to nie ma zgody, jeżeli chodzi o władze samorządowe Jezior. Lekarz powiatowy sugerował lokalizację w Mogilnie. Wyobraźcie sobie państwo lokalizację w MPGK. 150 psów ujadających w pobliżu osiedla mieszkaniowego, więc to wykluczono. Gdyby była to garstka 30 psów byłoby to do zniesienia. Temat zostaje otwarty i robi się coraz bardziej kosztowny. Na pewno mieszkańcy Mogilna chcą pieski adoptować, tylko nie będą jeździć do Łodzi je wybierać - mówił Ciesielski.
Radny Stanisław Wojtasiński mówił, że na pewno na terenie powiatu jest wiele siedlisk porolniczych, gdzie takie schronisko mogłoby być zlokalizowane: - Na pewno nie MPGK, bo musi to być ustronne miejsce. Pozostaje kwestia kto i za ile.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1181 (40/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze