Reklama

Zagrożone remonty z unijnych środków

Strzelno, szpital powiatowy, remonty, środki unijne, wizytacja, plan wydatków
     Zagrożone remonty z unijnych środków
     W tym roku z wydatków na zdrowie radni ściągną na sesji blisko 1,5 mln zł. Starosta Tomasz Barczak nie gwarantuje, że remonty w strzeleńskim szpitalu będą wykonane w przyszłym roku. - Naprawdę nie wiem, czy te pieniądze wydamy. Tak powiem szczerze i otwarcie - tłumaczył radnym starosta Barczak.

     Po wizytacji szpitala w Mogilnie (do szpitala w Strzelnie radni już nie pojechali) członkowie komisji udali się na dalsze obrady do siedziby starostwa. Tam w obradach uczestniczyła także skarbnik powiatu Karina Kostyra. Skarbnik oznajmiła, iż zmniejszany jest plan wydatków jeśli chodzi o szpital powiatowy o kwotę 1.412.760,00 zł.
     Słysząc tę informację radny Przemysław Zowczak skomentował: - To nas zmartwiła pani skarbnik.
     Karina Kostyra tłumaczyła, że kwota ta pochodzi z dwóch zadań, m.in. z dofinansowania programu związanego z E-Zdrowiem. W tym przypadku skarbnik powiatu poinformowała, że jest to niezależne od powiatu, gdyż to Urząd Marszałkowski opóźnia tę realizację. Z informacji, jaka podała wynika, że program będzie realizowany w latach 2013-2014. Kwota ta została przełożona do wieloletniej prognozy finansowej. Będzie to rozbite na 2013 r. 270.000,00 zł i kolejna partia na rok 2014.
     - Reszta 928.300 zł to jest też część pieniążków, która miała być przeznaczona na dotacje w ramach programu. Na poprawę infrastruktury, której też jest realizacja przy udziale środków Urzędu Marszałkowskiego. I to zadanie też zostaje przełożone - mówiła Karina Kostyra.
     Radny Zowczak dopytywał, co dokładnie z tego zadania zostaje przełożone. Skarbnik Kostyra poinformowała, że przełożona zostaje budowa kostki przy szpitalu w Mogilnie, następnie dobudowa i przebudowa kostki i oddziału dziecięcego w szpitalu w Strzelnie oraz przebudowa bloku operacyjnego też w Strzelnie.
     Starosta Barczak twierdził, że SPZOZ nie był w stanie przebudować bloku operacyjnego.
     - Pieniądze są zabezpieczone i wycofujemy? - pytał radny Zowczak.
     - Tak, wycofujemy. Przesuwamy na przyszły rok - odpowiedział starosta.
     Zdaniem starosty w 2013 r. muszą ruszyć ponownie prace remontowo - budowlane, w przeciwnym razie, jak zaznaczył prace mogą nie ruszyć w ogóle.
     Radny PO Witold Pochylski dopytywał o remont sali operacyjnej. Skarbnik oznajmiła, że pieniądze, które były zabezpieczone miały być przeznaczone na modernizację obecnej sali operacyjnej. Wówczas radny Zowczak oznajmił, że sala operacyjna miała być zrobiona w nowszej części strzeleńskiego szpitala. Starosta jednak temu zaprzeczył i dodał, że dofinansowanie z RPO miało być przeznaczone wyłącznie na zmodernizowanie starej sali operacyjnej. Starosta tłumaczył także, iż od początku jak były starania o dofinansowanie z RPO było zadanie na przystosowanie sali operacyjnej pod wymogi, które obowiązują. Potem, zdaniem starosty pojawiła się koncepcja, aby skrzydło dobudować, tak by obecną salę przeznaczyć na salę położniczo - ginekologiczną, natomiast dobudować nową salę operacyjną, ale to już z innych pieniędzy, nie z RPO.
     - Panie starosto, jestem bardzo zaniepokojony tymi przesunięciami w służbie zdrowia. Zarząd powiatu i pan starosta gwarantujecie, że zostanie to zrealizowane w przyszłym roku - pytał Zowczak.
     Starosta natychmiast odpowiedział, że on tego nie gwarantuje.
     - Po tym co się stało w tym roku nie jestem w stanie zagwarantować tego. Nie chciałbym się pod tym podpisywać. Czasu i sił już tyle poświęciliśmy temu i nie dało to zamierzonego celu. Nie było możliwości przerobienia tego fizycznie według mnie w SPZOZ. Nie jest tak łatwo znaleźć tyle środków. My jako zarząd poświęcamy 80% naszych prac nad koncepcjami i myśleniem o SPZOZ, bo tak to robimy. Nie mogę się podpisać pod tym, bo bym był nieszczery. Naprawdę nie wiem, czy te pieniądze wydamy. Tak powiem szczerze i otwarcie - mówił starosta Barczak.
     - Ale panie starosto, wie pan jak to brzmi? - pytał radny Zowczak.
     Starosta odpowiedział, że na szczęście dostosowanie szpitala do wymogów unijnych zostało przesunięte na 2016 rok. - Dlatego ten SPZOZ nie był tak zmobilizowany, że miał to być rok 2012-2013. I powiem szczerze, że pasuje, bo damy sobie radę - dodał starosta Barczak.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1080 (43/2012)

Reklama

 

 

 

Komentarz
     Nawarzyliście sobie piwa, tylko czy wyjdzie wam na zdrowie
     Zastanawiam się, dlaczego starosta Barczak nie traktuje poważnie problemowej komisji, która przede wszystkim powinna zajmować się i dyskutować o służbie zdrowia. Taką komisją jest komisja oświaty, kultury i zdrowia. W tej kadencji Rady Powiatu doszło do tego, że komisja została zepchnięta na zupełny margines.
     Decyzje zapadają gdzieś w gremiach politycznych, prywatnych rozmowach. Tam, gdzie nie dociera społeczna kontrola. Dlatego, gdy reporter pojawił się na komisji zdrowia, której początek został zwołany w gabinecie wicedyrektor SPZOZ Mogilno, zapanowała konsternacja. Starosta potem czynił różne kuluarowe przytyki radnym, że ktoś dał znać reporterowi, itp. A wystarczyło być dzień wcześniej na sesji w Strzelnie, tam przewodniczący tej komisji mówił kiedy komisja zdrowia się odbędzie.
     Zresztą, o czym ja tu w ogóle piszę. Starosta powinien wiedzieć, że włos z głowy nie spadłby przewodniczącemu Rady Powiatu, gdyby poinformował prasę, kiedy i jakie komisje odbywają się. Ostatecznie wszystkie komisje są jawne i otwarte dla społeczeństwa i nie rozumiem zakłopotania starosty.
     Dlaczego zatem się dziwi i niepokoi, że były na komisji Pałuki.
     Dlatego, że o planowanej reformie służby zdrowia opowiada gdzie popadnie.
     Chętnie mówi o tym na korytarzu w czasie sesji Rady Miejskiej przypadkowo spotkanym radnym gminnym. Mówi o tym chwilę później swoim koalicyjnym kolegom z Klubu Radnych PO i SLD. Podobno pili tylko kawę, ale zapewne przy kawie coś tam zostało powiedziane. Opowiada o tym swym politycznym przyjaciołom z PSL-u.
     Takie opowieści funkcjonują potem w społeczeństwie jako plotki a nie wiarygodne sprawdzone informacje. Gdyby o swoich spotkaniach negocjacyjnych z firmami mówił otwartym tekstem podczas komisji, wtedy wszyscy wszystkiego by się dowiedzieli. Starosta zaś woli wszystko ukrywać.
     Wszyscy naokoło wiedzą o wszystkim, tylko nie ci radni z komisji zdrowia, którzy powinni wiedzieć.
     Nie wiem, czy czasami starosta Barczak nie cierpi na syndrom radnego Zowczaka. Zdaje sobie sprawę z tego, że jako wicestarosta wie o byłym swoim przełożonym, jego stylu pracy prawie wszystko. Poza tym radny Zowczak jest lepiej przygotowanym merytorycznie do komisji i sesji niż starosta i zapewne Barczakowi bardzo to uwiera i ciąży.
     Na szczęście mamy Ewusia - jak to określił starosta burmistrza Ewarysta Matczaka. Ewuś na sesji gminnej w Strzelnie nie zawahał się ani na moment i wypalił głośno z dwururki. Powiedział, co planuje starosta i zarząd powiatu. Poprawił z kolejnej dwururki kolega Ewusia - radny Mleczko. I mamy cały obraz sytuacji.
     Wiemy, że starosta prowadzi negocjacje z firmami, by sprywatyzować, a może w pierwszym etapie skomercjalizować SPZOZ (takie zasłyszane informacje też do mnie dotarły). Trudno teraz będzie staroście wymigiwać się od odpowiedzi radnych, zwłaszcza, gdy z naręczem kwiatów 3 dni po komisji zdrowia wysyła swego sekretarza do jednego ze szpitali prowadzonych przez spółkę, z którą prowadzi negocjacje. Jak zauważają strzeleńscy ludowcy - negocjacje z tą konkretną spółką są chyba najbardziej poważnie zaawansowane.
     Dlaczego Ewuś i Mleczko ujawnili to, co starosta dzień później na komisji zdrowia za żadne skarby nie chciał z siebie wydusić. Doszło do tego, że tłumaczył się, iż podpisał z firmą cyrograf o poufności rozmów.
     Ujawnili dlatego, bo wiedzą, że są tym języczkiem u wagi sztucznej koalicji PSL/SLD. Z radnymi ludowymi ze Strzelna starosta ma od początku tej kadencji same kłopoty. Niech sobie starosta przypomni, komu zawdzięczać może przegłosowanie uchwały o powołaniu Zespołu Szkół w Strzelnie. Tylko radnym PO.
     I teraz chce powtórzyć znowu ten sam manewr, wciągając PO do gry przez osobę szefa klubu Wojciecha Barana. Tym razem nie wróżę powodzenia staroście. Przez 12 lat to najpierw jego zastępca Tadeusz Szymański i teraz od 2002 roku on osobiście odpowiadają za stan służby zdrowia w powiecie mogileńskim. Od wielu lat na tej stronie wielokrotnie pisałem o konieczności przekształcenia SPZOZ w spółkę. Byłem wyśmiewany zarówno przez starostę i wicestarostę. Radni, którzy myślą podobnie i widzą w prywatyzacji jedyny ratunek dla SPZOZ także byli odsądzani przez starostę od czci i wiary. Przykład? Proszę bardzo - radny Grzegorz Stochliński.
     Skoro dziś starosta robi tak gwałtowny zwrot i ukrywa przed radnymi z komisji zdrowia rozmowy, jakie prowadzi ze spółką, która ma w Szubinie czy Nakle 51% udziałów, to sprawy finansowe w SPZOZ Mogilno muszą wyglądać bardzo źle. Gorzej, niż mogłoby się komukolwiek wydawać.
     Uważam, że cała ta sytuacja to osobista porażka starosty Barczaka, jego zastępcy i całej koalicji PSL/SLD. Pokazali, że nie mają już żadnego pomysłu na ratowanie służby zdrowia. Te negocjacje ze spółkami traktuję w pewnym stopniu jak wywieszenie białej flagi na mogileńskim szpitalu i ucieczkę z tonącego okrętu.
     Do tego dochodzi wstrzymanie w tym roku wykorzystania środków unijnych na remont szpitala w Strzelnie. Czy będą w przyszłym roku wykorzystane starosta nie wie - gwarancji nie daje. I też wywiesza białą flagę, tym razem na strzeleńskim szpitalu.
     Przypominam sobie taką złotą myśl radnego Majcherkiewicza, że teraz to się łatwo rządzi, bo Bruksela daje pieniądze, a kiedyś ich nie było jak on rządził. Radziłbym panie Przemysławie ubrać się dzisiaj ciepło i przejść z ul. Ogrodowej do ratusza wesprzeć duchowo swego przyjaciela. Okazuje się, że wcale nie jest łatwo wykorzystać środki zewnętrzne. By to zrobić trzeba mieć pomysł, skąd wziąć środki na wkład własny. Trzeba także pamiętać, że powiat z otrzymaniem unijnej pomocy nie miał zbyt wielkiego problemu. W przeciwieństwie do gminy Mogilno, starostwo dostało te pieniądze prawie że z rozdzielnika.
     Nie pomoże wam Ewuś i Mleczko - najwięksi populiści jakich znam wśród powiatowych polityków. Nie pomoże Platforma, bo to nie jej browar. Wyświechtanym argumentem o dostępności mieszkańców do służby zdrowia także nie wycierałbym sobie gęby.
     Panowie, nawarzyliście piwa i teraz musicie je sami wypić. Oby się zdrowo odbiło.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1080 (43/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości