Reklama

Zając starosty

Przed świętami w SP ZOZ Mogilno pojawi się
     Zając starosty
     Starosta Barczak za każdym razem inaczej tłumaczy się z niezrealizowania obiecanej pracownikom SP ZOZ podwyżki o 200-300 zł.

     BLEF Z PODWYŻKAMI
     Informacja o obiecanych podwyżkach 200-300 zł dla pracowników SP ZOZ Mogilno, zamieszczona w Biuletynie Informacyjnym Powiatu Mogileńskiego z 2 września 2010 r., rozpaliła dyskusję na sesji Rady Miejskiej w Mogilnie 23 marca.
     Przypomnijmy, że pracownicy SP ZOZ mogli we wrześniu ubiegłego roku przeczytać w artykule Ponad 6 milionów złotych dla mogileńskiej służby zdrowia podpisanym (pak), że: Jak się udało nam dowiedzieć, Starostwo Powiatowe i SP ZOZ w Mogilnie, nie zapomina również o samych pracownikach służby zdrowia, dlatego na początku przyszłego roku podwyżki w kwocie ok. 200-300 zł mają otrzymać wszyscy pracownicy. Był to już okres intensywnej kampanii wyborczej, a starosta Barczak kandydował na fotel burmistrza Mogilna.
     PYTANIA RADNEJ
     Od stycznia podwyżki powinni być wypłacane, a nie są. Dlatego od styczniowej sesji Rady Miejskiej o realizację obietnicy upomina się radna PO, pracownica SP ZOZ Ewa Kwit. Starosta Tomasz Barczak zwlekał prawie 2 miesiące z odpowiedzią na pytanie radnej, gdzie są obiecane podwyżki, mimo że pytanie radnej Kwit przekazał mu pracownik starostwa, radny Przemysław Majcherkiewicz, który na styczniowej sesji wystąpił dodatkowo w roli pełnomocnika starosty.
     Wreszcie w marcu starosta Barczak odpowiedział radnej Kwit, przesyłając wytłumaczenie na ręce przewodniczącej Rady Miejskiej Teresy Kujawy. Starosta napisał m.in.: Informuję, że we wrześniu 2010 roku nie były znane zasady kontraktowania usług medycznych na rok 2011 i składanie tak daleko idących deklaracji przez kogokolwiek byłoby nieodpowiedzialne i niepoważne.
     KUJAWA: NIE NA TEMAT
     Radny Grzegorz Stochliński wrócił do tej sprawy na sesji Rady Miejskiej 23 marca i usiłował zadać pytanie, gdy starosta Tomasz Barczak ubierał się już do wyjścia. - Panie starosto, pan słucha jeszcze - cofnęła go na salę przewodnicząca Rady Miejskiej Teresa Kujawa, po krótkiej słownej przepychance z radnym Stochlińskim.
     Gdy radny Stochliński zaczął pytać o obiecaną dla pracowników podwyżkę, Teresa Kujawa usiłowała mu przerwać i doprowadzić do niezadawania pytania. - Panie radny, to jest nie na temat. To nie jest nasza kompetencja - mówiła prowadząca obrady. - To jest na temat - stanowczym głosem mówił radny. - Nie będziemy teraz tego wyjaśniać. Jaki temat? Pani Ewy pensji? - dziwiła się Teresa Kujawa.
     Przewodnicząca ustąpiła, gdy usłyszała od radnego PO: - Panią ludzie na ulicy pytają, czy będą musieli płacić za usługi medyczne. Mnie pytają pracownicy służby zdrowia, czy dostaną podwyżki i czy będą zwolnienia w służbie zdrowia.
     Radny zwrócił uwagę, że dyrektor Jerzy Kriger i starosta Tomasz Barczak utrzymują, iż żadnych podwyżek we wrześniu zeszłego roku nie obiecywali, tylko że ta informacja ukazała się w biuletynie powiatu mogileńskiego finansowanym ze środków budżetu powiatu. - Skoro jakiś „(pak)” wypowiada się, to robi to za zgodą i pan za to płaci - tłumaczył radny staroście.
     INNE TŁUMACZENIE
     Tomasz Barczak ironizował: - No, proszę państwa. Z daleka od polityki jestem i bardzo mi miło. Prosił radnego, by dokładnie przeczytał artykuł. Tym razem przedstawił zupełnie inne tłumaczenie niż w odpowiedzi pisemnej na pytanie radnej Kwit. - I tam wyraźnie się mówi, że przewidujemy, zakładamy. Że jeżeli będziemy tak dobrze stali jak to było, że milion dwieście do przodu, to podzielimy się z pracownikami - tłumaczył starosta sens informacji z biuletynu 2 września 2010 r. Szkopuł  w tym, że żadne takie sformułowania, których teraz używa starosta Barczak, w biuletynie nie padły.
     Starosta tłumaczył, że już w październiku wiedział, że podwyżki nie będą możliwe, ale gdy ukazał się artykuł 2 września, to jeszcze nie miał tej wiedzy. W tym momencie doszło do dziwnej sytuacji. Gdy usiłował coś powiedzieć radny Stochliński, to będący gościem na sesji Tomasz Barczak pouczał go za Teresę Kujawę, że ta nie udzieliła mu głosu.
     Tłumaczenie się starosty z obiecanej podwyżki zeszło na grunt bardziej osobisty. - Drogi Grzegorzu - zaczął starosta - myślę akurat, że jesteś źle nastawiony do mojej osoby.
     I niespodziewanie starosta znowu skręcił na temat podwyżek. - Powiem ci - mówił do radnego Stochlińskiego - że w tej chwili siedzimy nad tym, co zrobić, ażeby na święta rzeczywiście w tej mizerii finansowej również dbać o pracowników. Czyli starosta Barczak myśli, ażeby pracownicy SP ZOZ dostali coś przed świętami wielkanocnymi na popularnego zająca.
     W tym momencie przerwała dyskusję Teresa Kujawa, mówiąc: - Ja uważam, że nie ma co. Bo ja nie wiem. Gdzieś tu we wrześniu coś tam się ukazało. To jest nie na temat. To jest to właśnie z dala od polityki.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 998 (13/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości