Do 6 kwietnia 2023 - jeśli masz choćby jedną kurę, musisz się zarejestrować jako hodowca stada - nowa ustawa nie pozostawia wątpliwości. Dodatkowe obciążenia administracyjne sprawiają, że droga do rosołu z wiejskiej, chodzącej po podwórku i tradycyjnie karmionej kury przegrodzona jest administracyjnym płotkiem. Czy każdy gospodarz i każda gospodyni go przeskoczy?
Ustawę o systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt którą posłowie przegłosowali 4 listopada 2022, wchodzi w życie 6 kwietnia bieżącego roku. Zgodnie z nią jeśli masz choćby jedną kurę, kaczkę albo gąskę, indyka (strusia też), musisz zarejestrować się najpierw jako hodowca w weterynarii, a potem - posługując się nadanym numerem - wypełnić przez komputer podłączony do sieci kwestionariusz w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa
Rejestracja wszystkich zakładów utrzymujących drób umożliwi Inspekcji Weterynaryjnej bardziej skuteczny nadzór, w szczególności w zakresie zwalczania grypy ptaków - czytamy w uzasadnieniu ustawy. Za przyjęciem ustawy głosowało 442 posłów, nikt nie był przeciw, 3 osoby się wstrzymały.
Jeśli stado jest małe (czyli kilka kur chodzi po podwórku) - wystarczy rejestracja. Nie trzeba prowadzić dokładnej ewidencji "zdarzeń" - czyli sprzedaży, uboju, nowych zwierząt. Do podawania tak szczegółowych danych zobowiązani są tylko duzi hodowcy - ustawa określa, powyżej ilu jakich zwierząt jest ten obowiązek. Jeśli ktoś ma na podwórku mniej, niż sto ptaków - musi się tylko zarejestrować - chyba, że ma strusie, bo przy strusiach od trzech sztuk już się prowadzi ścisłą ewidencję.
Tak więc dla dziesięciu chodzących po podwórku kur wystarczy rejestracja hodowcy - i spokój. Ten, kto dopełni tego obowiązku, będzie nadal mógł jeść smaczny rosół z domowej kury karmionej osobiście pszenicą. Ten, dla kogo rejestracja będzie stanowić barierę nie do przebycia, będzie ją musiał kupić już oskubaną i wypatroszoną w sklepie (z hodowli przemysłowego typu) albo pójść w stronę nielegalnej hodowli i podziemia rolniczego.
Przeciwko tej regulacji zaprotestowała Krajowa Rada Izb Rolniczych. Prezes Wiktor Szumielewicz zwrócił się do wicepremiera i ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka o interwencję:
"Osoby utrzymujące drób przyzagrodowo powinny być zwolnione z obowiązku rejestracji zakładu drobiu w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wprowadzenie obowiązku rejestracji „zakładu drobiu” niezależnie od posiadanej liczby drobiu jest dużym zaskoczeniem i wydaje się absurdalne. Zgodnie z rozporządzeniem (UE) 2016/429, które wymaga rejestracji zakładów, w których utrzymywane są zwierzęta lądowe, w tym drób, odstępstwa od tego obowiązku są możliwe w przypadku zakładów stwarzających nieistotne ryzyko dla zdrowia zwierząt lub zdrowia publicznego
Zwolnienie osób utrzymujących drób przyzagrodowo z tego obowiązku jest uzasadnione ze względu na fakt, że utrzymywanie drobiu w małych ilościach we własnych gospodarstwach rolnych czy przy domostwach nie stanowi zagrożenia dla zdrowia zwierząt ani zdrowia publicznego. Takie działania pozwolą na uwolnienie rolników od dodatkowych obciążeń administracyjnych i pozwolą skupić się na głównych działaniach związanych z prowadzeniem swoich gospodarstw."
Czy ustawa zostanie znowelizowana przed wejściem w życie? Osoby z branży doradztwa rolniczego liczą na to. Mirosław Spochacz, kierownik żnińskiego ODR powiedział nam: - Sugerowałbym poczekać z rejestracją miesiąc, bo możliwe, że będzie interpretacja, w myśl której stado dopiero będzie się liczyć od 350 sztuk.
Dominik Księski, 17 II 2023
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze