Reklama

Joanna Woźniak – całoroczne piernikowe arcydzieła

Zapatrzona w toruńskie pierniki, tradycję zapragnęła przenieść do własnego domu. Grudzień w rodzinie Woźniaków pachnie anyżem, cynamonem, miodem i gałką muszkatołową. To czas, kiedy Joanna Woźniak oddaje się swojej pasji – wypiekaniu i dekorowaniu prawdziwych piernikowych arcydzieł. Na szczęście zgodziła nam się o nich opowiedzieć.

WIELOLETNIA PIERNIKOWA TRADYCJA

Joanna Woźniak, choć rodowitą Trzemesznianką nie jest, już od ponad 26 lat mieszka w naszej gminie. Studiując w Toruniu przypatrywała się piernikarkom, tworzącym prawdziwe unikatowe cuda. Od fascynacji przeszła do czynów. Od młodych lat uwielbiała koronkarstwo i ręczne prace. Tradycja wypiekania pierników zaczęła się, kiedy jej córeczka Jagoda miała kilka lat. W rodzinnych stronach nie ma zwyczaju wypiekania tych smakołyków. Piecze się piernik w formie ciasta.

LATA POSZUKIWAŃ

Reklama

Jak się okazało, nie tak szybko było znaleźć idealny przepis na pierniki. Taki, by były pikantne, ale jednocześnie miały korzenny smak. Miękkie, ale w zamierzonym kształcie. W końcu znalazła. Dziś Joanna Woźniak piernik leżakujący przygotowuje tylko z naturalnych składników – trzemeszeńskiego miodu, masła, smalcu. Jak sama mówi: Przyprawę sporządzam sama w moździerzu granitowym. Czasem jedna partia różni się "piernością" od drugiej, w zależności ile dorzucę danych przypraw. Jest tam cynamon w laskach, anyż, goździk, ziele angielskie, imbir, pieprz, chili, gałka muszkatołowa. Także same dobroci...Jej pierniki są dobre do spożycia nawet po roku od ich wykonania. Do przygotowania nie używa amoniaku.

JEDNA WIELKA PIEKARNIA

Reklama

Przedświąteczny okres to wymarzony czas Joanny Woźniak. Dom zamienia się w jedną wielką piekarnię. Wyrabianie ciasta, wycinanie kształtów, pieczenie. I ten niepowtarzalny zapach roznoszący się po kolejnych pomieszczeniach.

A gotowe pierniczki warto udekorować. Dekoracja to, nie ukrywam, żmudna praca z lukrem królewskim. Ale kocham to robić. Nie używam żadnych szablonów, maluję to co akurat mi w duszy gra. Oczywiście podpatruję na szkoleniach dziewczyny, które potrafią robić cuda, po prostu cuda. Potem porównuję moje pierniki i ciągle widzę jakieś błędy i ile muszę się nauczyć. Traktuję dekorowanie jak terapię. Dziś pewnie nie sięgnęłabym po rękaw cukierniczy, bo nadrabiam inne zaległości po ponad miesiącu "piernikowania", ale tak pewnie za 2 miesiące, będę za nimi tęsknić.

Reklama

Do dekoracji piernikowych wypieków nie stosuje barwników. Joanna Woźniak ceni naturalność, cudny karmelowy kolor piernika współgrający z bielą lukru. Nade wszystko jednak uwielbia babcine koronki. To także wyrażenie tęsknoty za białymi, zimowymi świętami.

Jak nam zdradziła, na jej piernikach do tej pory nie znalazł się wizerunek trzemeszeńskich zabytków. Nie wyklucza jednak, że w 2026 roku ta sytuacja się zmieni.

Paulina Kwiatkowska

Poznaj pozostałych Trzemesznian z pasją TUTAJ. A może Ty nim jesteś? Napisz na [email protected] lub +48 606 507 171.

Reklama

Fot. z archiwum Joanny Woźniak

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/01/2026 11:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości