Wędkarstwo może kojarzyć się z monotonią i samotnością. Rafałowi Pawlaczykowi, mieszkańcowi gminy Trzemeszno przychodzą jednak inne określenia. To czas spędzony wspólnie z tatą, z którym spędzał długie godziny nad wodą. Budowanie relacji, więzi międzypokoleniowych, rozpoznawanie gatunków ryb i nawiązywanie nowych relacji między wędkującymi. Opowiada nam m.in. o zawodach, które zapadły mu w pamięć i Stowarzyszeniu Wędkarskim ”Złoty Lin”, którego jest prezesem.
Mieszkaniec gminy Trzemeszno zaczął łowić już w dzieciństwie. Wiernym towarzyszem podczas wypraw nad wodę był jego tata. Jak sam wspomina, zaczynał od przysłowiowego patyka z żyłkę. Z czasem jednak sprzęt się zmieniał, rozwijała się technika. Dzisiejsze wędkarstwo zupełnie nie przypomina tego, które pamięta Rafał Pawlaczyk.
Ulubiona metoda? Spławikowa. Ulubiona wędka? Klasyczny bat. Jak sam mówi: Chwile spędzone nad wodą pozwalają mi się wyciszyć, zapomnieć o codziennym pośpiechu i po prostu odpocząć. Cisza, natura i moment, gdy spławik zaczyna delikatnie znikać pod wodą, to dla mnie prawdziwa definicja relaksu.

Rafał Pawlaczyk od ponad roku pełni funkcję Stowarzyszenia Wędkarskiego Złoty Lin. Są organizatorem licznych zawodów wędkarskich. Mieszkaniec gminy Trzemeszno nie stroni więc też od innych metod łowienia. Zdarza się, że wybiera połów karpi, a zimą próbuje wędkarstwa podlodowego.
Pasją do wędkowania zaraził także swoją córkę, niejako przekazując rodzinną tradycję takiego wspólnego spędzania czasu. To te chwile, pełne rozmów nad brzegiem jeziora czy rzeki i spokoju są często najcenniejsze.
Jak mówi Trzemesznianin z pasją: Nieodłącznym elementem wędkarskiego świata jest również sportowa rywalizacja. Na zawodach moim największym konkurentem – a zarazem dobrym znajomym – jest Andrzej, którego z przymrużeniem oka nazywam „wrogiem numer jeden”. Ta przyjacielska rywalizacja dodaje emocji każdemu spotkaniu nad wodą i sprawia, że zawody są jeszcze ciekawsze.
Choć Rafał Pawlaczyk nie jest fanem wczesnego wstawania, te nawyki odchodzą w niepamięć w dzień, kiedy wybiera się na wędkowanie. Pobudka o trzeciej czy czwartej nad ranem nie stanowi dla niego wyzwania.
Nie mogliśmy nie zapytać o wspomnienia. Oto, co usłyszeliśmy: Jeśli chodzi o wspomnienie najgorszym, a zarazem najlepszym wspomnieniem, było kiedy pierwszy raz pojechałem na dorsze. Byłem na kutrze rybackim we Władysławowie z kolegami i po wypłynięciu z portu pojawił się akurat sztorm. Była wysoka fala i bujało kutrem, tak, że aż trzeba było się trzymać barierek. Po dopłynięciu na łowisko okazało się, że ryby nie brały, ale za to wszyscy dostali chorobę morską, ale mnie to nie dotknęło.
Zawody, które najbardziej zapadły w pamięć Rafałowi Pawlaczykowi? Te z Kruszwicy na Jeziorze Gopło. Pogoda była fatalna: deszcz, silny wiatr, zimno. Jak opowiada: Wylosowałem miejsce, które z opowiadań wędkarzy nie było zbyt dobre. Byłem jednak pierwszy raz na tym jeziorze, więc się nie zraziłem. Po rozpoczęciu zawodów usiadłem na podest, zanęciłem tym, co miałem w jednym wiaderku, a w drugim miałem zanętę na donęcanie. Po rozpoczęciu zawodów łowię, jedna ryba, druga ryba, czwarta wzięła spięła się i poplątała cały zestaw. 20 minut zajęło mi rozplątanie całego zestawu. Jak już rozplątałem, łowiłem dalej. Złowiłem jedna rybę i nagle był taki wiatr, że pudełko od robaków wleciało mi do wody. Chcąc je sięgnąć zszedłem z podestu i nagle znowu był powiew wiatru. Wszystko łącznie z podestem wpadło mi do wody. Próbowałem ratować co mogłem. Udało mi się uratować kilka robaków, a reszta rzeczy popłynęła z prądem wody. Pomyślałem sobie "ale przypał". Nie mając ani zanęty ani robaków nie jestem w stanie nic zrobić, ale trzeba było się pogodzić z sytuacją i łowić dalej. W tym dniu na koniec zawodów ryby cały czas mi brały bez robaków i dodatkowego karmienia . Po zważeniu okazało się, że zająłem pierwsze miejsce. Byłem bardzo zadowolony i zszokowany, że bez zanęty można osiągnąć fajny wynik oraz wygrać zawody.
Sezon wędkarski powoli się zaczyna. Stowarzyszenie Wędkarskie Złoty Lin razem z prezesem Rafałem Pawlaczykiem zapraszają do udziału w zawodach spławikowych i feederowych. Pełen kalendarz dostępny w mediach stowarzyszenia oraz w naszej zakładce Wydarzenia/imprezy.
Poznaj pozostałych Trzemesznian z pasją TUTAJ. A może Ty nim jesteś? Napisz na [email protected] lub +48 606 507 171.
Fot. z archiwum Rafała Pawlaczyka
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze